czwartek, 26 maja 2016

Zapowiedź!!!

Hej będzie to mini story... myślę, że trzy części. 

Czas i miejsce: 2014 rok, trasa koncertowa.



Przez przypadek Harry zakochuję się w Liamie, (nikt tego nie wie)

Przez przypadek Liam to odwzajemnia, (to jego sekret)

Przez przypadek Louis dowiaduję się o uczuciach tej dwójki, ( Tomlinson bawi się w swatkę)

Przez przypadek Hazza i Li zostają zamknięci na 24 godziny w garderobie, (brawo Tommo!)

Wszystko co się zdarzyło i zdarzy jest winą PIEPRZONEGO PRZYPADKU, (no i może trochę Louisa).



Lirry, bo znalazłam tylko jedno polskie opowiadanie z nimi:(.

Proszę o opinie:-D

Dostępne na: https://www.wattpad.com/user/noemiharpia

Zapraszam.


Dziękuję też za ponad 1000 wyświetleń tego opowiadania!!! :-D

poniedziałek, 23 maja 2016

Stracić by zyskać 13






Decyzja Louisa o przyjściu na kolację była spontaniczna. Ściśle wiązało się to z jego dobrym humorem, który był pozostałością po całonocnym balowaniu na weselu. Nigdy nie pomyślałby, że to może być fajne. Zazwyczaj wyobrażał sobie takie przyjęcia, jako coś wymuszonego gdzie dwie rodziny trzymają do siebie dystans. Na tym przyjęciu nie istniało nawet coś takiego jak przestrzeń osobista. Gdy bracia Blanki oswoili się z tym, że woli facetów zaczęli zadawać mu masę pytań. Zaczęło się od całkiem niewinnych np. skąd wiedział, że jest gejem?, A skończyło na tym, że musiał zdać relację ze swojego życia erotycznego i uczuciowego. Alkohol zdecydowanie rozwiązał mu język, więc opowiedział im całą tą sprawę z Harrym, oczywiście nie używając imienia…
To pozwoliło mu pozostać szczęśliwym nawet teraz, gdy przebywał w domu swojego byłego na kolacji zapoznawczej z jego nowym chłopakiem. Swoją drogą Louis nie dziwił się już, że Harry zwrócił uwagę na tego faceta. Michael z charakteru przypominał Harry’ego z początków kariery. To sprawia, że Lou nie umie go nie lubić. Wyglądał też niczego sobie lekko podkręcane blond włosy do ramion, był wyższy o parę centymetrów od Louisa. Jego spojrzenie, co chwile uciekało do Stylesa, Louis uśmiechnął się pod nosem i myśli, że może dobrze się stało z tym rozstaniem. Teraz Harry może wreszcie nauczy się, że nie wszystko kręci się wokół niego. Louis zdecydowanie za często mu ustępował, odpuszczał… praktycznie zgubił siebie dbając o komfort Harry’ego.Chciał zdecydowanie więcej dowiedzieć się o tym dzieciaku, musi mu też jakoś dyskretnie podpowiedzieć jak ma sobie radzić z tym pierdolonym Nickiem. Niewiele myśląc pyta:
- Skąd jesteś tak w ogóle?- Patrzy się na Michaela z ciekawością.
- Los Angeles, ale ostatnie trzy lata spędziłem w New Yorku w akademii artystycznej.
- Ładnie- mówi i uśmiecha się szczerze- Co studiowałeś?
- Taniec Nowoczesny, ale miałem też podstawy baletu.- Dzieciak jest szczęśliwy, gdy ktoś zwraca na niego nawet tak nikłą uwagę.
- Wow! Dla mnie taniec to czarna magia…- parska śmiechem, przypominając sobie swoje wygłupy na parkiecie nad ranem, gdy reszta spała już przy stołach.- Chociaż po odpowiedniej dawce alkoholu… wszystko wydaję mi się możliwe… niestety Blanka i jej stopy mają inne zdanie na ten temat.
- Widziałeś się z Młodą?!- Wołają Niall i Liam jednocześnie- Dlaczego nie wyszliśmy razem?
- Wróciła do Anglii?- Zayn dodaję kolejne pytanie.
- Zapomniałam wam powiedzieć, że jeden z jej braci żeni się z angielką. Wczoraj był ślub i wesele. Zmusiłam Lou, żeby poszedł, jako osoba towarzysząca.-Odpowiedziała szybko Vica
- Tak… Na początku nie byłem zbyt szczęśliwy, ale mogę stwierdzam, że całkiem nieźle się bawiłem. Pomimo, że zostałem uznany za chłopaka Blanki i jej ośmiu braci posyłało mi groźne spojrzenia.
- Ilu braci?!- Zawołał Michael z przerażeniem.
- Ośmiu.- Powiedział Lou poważnie- Tak moja reakcja, gdy to usłyszałem była bardzo podobna do twojej. Zresztą nie tylko moja. Malik chciał zejść na zawał.
-Hej!- Tylko, dlatego, że te dwie wariatki wkręcały mi, że przystawiałem się do młodej i wyobraziłem sobie siebie w otoczeniu gromady wściekłych braci…- Harry tylko przysłuchiwał się dyskusji. Zaskoczony, że Michael tak dobrze dogaduję się z jego przyjaciółmi nawet z Louisem.
- Tak na początku, gdy cała ósemka mnie otoczyła i zmusiła do picia czystej… zastanawiałem się jak z stamtąd uciec. Za każdym razem jak próbowałem wytłumaczyć, że jestem tylko przyjacielem, któryś mi przerywał i podawał kolejny kieliszek. Po ostatniej kolejce wróciła młoda, tłumaczyła tym neandertalczykom, że nie jestem jej facetem. Nic to nie dało…
- Wróciłeś w jednym kawałku… jak to zrobiłeś?- Zapytał Zayn ze śmiechem.
- Dobitnie wytłumaczyłem im, że nie zamierzam zaciągać ich siostry do łóżka…- chwila pauzy- , że wolałbym któregoś z nich.- Chwila kompletnej ciszy następnie wybuch niekontrolowanego śmiechu.
- Docenili twoje oryginalne poczucie humoru?- Zapytał rozbawiony Styles.
- Wydaję mi si, że tak… tylko kilka razy zapewniali mnie, że wszyscy są hetero, więc mam trzymać rączki z daleka. Następnie mnie upili i zmusili do zwierzeń. Gdyby nie to, że zaczęły się oczepiny spałbym pod stołem.
-Złapałeś krawat?- Nabijała się Vi.
- A może welon?- Dodał Zayn
-No bardzo zabawne- mruknął- spierdalałem przed jednym i drugim na drugi koniec Sali.
- Szkoda… liczyliśmy na jakieś twoje zabawne wpadki…- westchnął Niall.
- No cóż Ni… specjalistą od wpadek to ty jesteś.- Wtrącił Zayn i mrugną porozumiewawczo do Victorii.
- Szczególnie, gdy najesz się pierniczków-  dodał Lou- Nigdy więcej nie chce rozmawiać z tobą, gdy będziesz pod wpływem… do tej pory mam traumę.
- Haha. Zabawne, też bym się pośmiał gdybym pamiętał tą rozmowę…- westchnął blondyn
- Ale dewastacje mojej gościnnej sypialni oraz dręczenie przyjaciela pamiętasz?- Zayn stwierdził, że parę aluzji jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Liam mordował go spojrzeniem, a Niall tylko uśmiechnął się zażenowany.
- Ta… nadal nie odkupiłem Ci tej lampki.- Słuchając tej potyczki słownej loczek stwierdził, że kompletnie wycofał się z życia przyjaciół, bo nie ma bladego pojęcia, o czym oni mówią.
- Koniec nabijania się!- Powiedział stanowczo Liam. Harry uśmiechnął się: jednak pewne rzeczy się nie zmieniają. Pan rozsądny wkracza do akcji.
- Widzę, że te tatusiowe zapędy ci nie minęły- wtrącił loczek z kpiarskim uśmiechem, chciał jeszcze coś dodać, ale Zayn o mało nie udławił się sałatką, zaczął kaszleć a całe jedzenie z jego paszczy wylądowało na bluzce Victorii. Co dziwne dziewczyna wcale się tym nie przejęła, tylko zaczęła szaleńczo chichotać. Niall i Liam z kolei wyglądali tak jakby chcieli zapaść się pod ziemię.
- Co ja takiego powiedziałem?- Zapytał zdezorientowany Styles. Spojrzał pytająco do dokoła.
- Nic-wykrztusiła w końcu dziewczyna- czasem tak mam. Nie zwracaj na nas uwagi.- Gdy atak śmiechu już prawie ustąpił wtrącił się Louis przesadnie poważnym tonem:
- To był chyba nie najlepszy pomysł, żeby was poznać…- przenosił spojrzenie od Vi do Malika- Zaskakująco dobrze się rozumiecie, to stanowi zagrożenie dla reszty z nas… cholera wie, co uroi się w waszych głowach.
- Za późno Lou- powiedziała dwójka złośliwców.
Nagle dzwoni telefon Louisa, Numer nieznany. Odbiera i od razu ma ochotę się roześmiać. Bracia Blanki przypomnieli sobie o nim. Przełączy na głośnik.
- Louis, gdzie jesteś?!- Woła zrozpaczony głos.- Bez ciebie jest nudno na tych poprawinach. Mało ludzi, nikt się nie bawi.
-Mówiłem wam, że będę później. Musiałem gdzieś być.
- Aaaaa. No tak!!!- Wrzask paru osób- kolacja, to weź ich ze sobą. Im więcej ludzi tym lepiej!
-Zapytam…
- Nie! Zwiąż, wrzuć do bagażnika i przywieź. Trzeba tak się bawić żeby prawnuki królowej nas zapamiętały!
- Jasne…- mówi ze śmiechem- zaraz wyjadę.
- Hurra!!!- Słychać jeden wielki wrzask, chaos i przepychanki- dzisiaj też wymyślimy coś żeby było fajnie.- Krzyczy jeszcze któryś i połączenie zostaję przerwane. Przy stole panuję cisza absolutna.
- Co to było?- Pyta Michael niepewnie.
- Bracia Blanki- mrukną rozbawiony- zapraszają na poprawiny. Ktoś chętny?- Nie daję czasu na odpowiedz.- Wszyscy no to świetnie. Dzwonie po taksówki.- Piętnaście minut później zjeżdżają windą na dół.
- strach pomyśleć, co dzisiaj wymyślą… wczoraj musiałem zwinąć papier z kibla, jakaś babka akurat szła za potrzebą… blanka musiała dostarczyć męskie spodnie. Więc musiałem oddać jej swoje. Wygraliśmy a nagrodą była butelka wódki, której od chuja było na stołach. W życiu nie znajdę w tym logiki…

Sorki za to, że w każdym rozdziale jest inna wielkość trzcinki ale mój komputer wariuję, a nie chce mi się dziesiąty raz tego poprawiać...
Jak zawsze każdy komentarz mile widziany:-D 

sobota, 21 maja 2016

Stracić by zyskać 12

Widzę, że to ff nie wzbudza szczególnego zainteresowania, ale nie zamierzam zawieszać. Chociażby, dlatego, że dwie osoby dopominają się o nowy rozdział. Specjalnie dla Was Bliźniaczki Syjamskie;-D!


Louis zastanawia się, jakim cudem dał się tak wrobić Victorii... Właśnie znajdował się na weselu, jako osoba towarzysząca Blanki. Państwo młodzi poszli na kompromis Ślub odbył się w Anglii, ale wesele ma być w stylu polskim. Oczywiście większość osób go rozpoznała, ale to mniejszy problem... najgorsze było to, że wszyscy bracia brunetki wzięli go za jej chłopaka i rzucali mu groźne spojrzenia. Młoda próbowała tłumaczyć, że są tylko przyjaciółmi, ale nic to nie dało. Jest przed północą, a on już może stwierdzić, że jeszcze w życiu tyle nie tańczył. Alkohol szedł w takim tempie, że kelnerki nie zdążały zbierać pustych butelek ze stołu. Właśnie zmierzała do niego ósemka braci Blanki, nawet pan młody opuścił małżonkę i z dwoma butelkami wódki( o nazwie, której nie potrafi wypowiedzieć) zmierza w jego kierunku. Zatrzymują się przy ich stoliku, przystawiają sobie krzesła i siadają  dokoła przerażonego Louisa. Blanka próbuję interweniować, ale zostaję poproszona przez pannę młodą o pomoc. Rzuca Lou jeszcze jedno zaniepokojone spojrzenie i bezgłośnie mówi „zaraz wrócę".
- Wiem, że jesteś jakąś tam gwiazdą, ale i tak musisz się z nami napić skoro przyszedłeś z naszą młodszą siostrzyczką.- Mówi wesoło pan młody.
- Ale ja naprawdę nie..
- Teraz jest ten moment, w którym straszymy Cię, że jeśli ją skrzywdzisz połamiemy ci kości.- Odzywa się inny brat a Lou za chuja nie może przypomnieć sobie, który to jest: Nathaniel, Adam czy może Kamil?
- Chłopaki ja nie...- po raz kolejny niedane jest mu skończyć.
- Skoro mamy to za sobą... sprawdzimy twoją wytrzymałość! Musisz wypić z każdym z nas z osobna za zdrowie Blanki. No chyba nie odmówisz?!- Woła Tom, jego akurat Louis zapamiętał, bo to jego wesele. Zanim zegar pokazuję północ, szatyn przechyla ósmą kolejkę. Blanka wraca do stolika i ze złością mówi:
- Możecie zostawić go w spokoju!? Ile razy wam trzeba powtarzać, że to mój przyjaciel a nie chłopak?!
- Nie denerwuj się siostrzyczko, ale jesteśmy starsi lepiej życie znamy i wiemy więcej.- Louis wybucha śmiechem.
- No chyba jednak nie.- Mówi Blanka ze złośliwym uśmiechem i mruga porozumiewawczo do Lou. Alkohol zdążył już zaszumieć mu w głowie, więc wpada na genialny pomysł.
- Wiecie co chłopaki? wasza siostra jest piękna, ale...- podchodzi do jednego z braci. Urywa na chwilę, a reszta patrzy na niego morderczym wzrokiem.
-Ale?- Ponagla go chłopak, któremu zarzucił rękę na ramie. Tomlinson patrzy na niego rozbawiony.
- ... Jeśli kogoś miałbym przelecieć to zdecydowanie wolałbym Ciebie.- Mówi i przesuwa ręką po ramieniu chyba Piotra. Ten tylko się spina. Wszyscy milkną.
-Sorki stary, ale nic z tego jestem hetero...- odzywa się niepewnie wyższy chłopak. Louis przesadnie udaję płacz.
- Jaka szkoda... Jesteś pewny?- Droczy się, a brunet robi się coraz bardziej czerwony.
- Ty żartujesz, prawda?- Pyta Tom
- O tym, że jestem gejem czy, że lecę na twojego brata?
- Jedno i drugie!- Odpowiada chórem osiem głosów.
-Nie, mówię poważnie. Z tym drugim tylko się nabijam. Tak zabawnie panikujecie i szybko robicie się zażenowani...
- Powinniśmy słuchać, kiedy Blanka mówiła, że jesteś przyjacielem.- Jękną Piotr.
- Tak... zostałem bezpodstawnie osądzony i skazany na kaca. Może jakaś mała rekompensata?- Sugestywnie rusza brwiami. Wszyscy się śmieją, a atmosfera z powrotem się rozluźnia.
***
Następnego dnia po południu: Zayn naprawdę nie chciał iść na tą kolację do Harry'ego i Jego nowego faceta. Czół się tak jakby zawodził Louisa. Niestety Niall i Liam nie zostawili mu wyboru. Jedynym plusem było to, że Victoria zgodziła się z nim iść. Dotarli na miejsce, jako ostatni. Drzwi otworzył im Harold, który na widok jego niebieskowłosej towarzyszki tylko uniósł brwi. Przy stole siedział już team Niam, młody blondyn i Nick. Zajęli miejsca i zaczęli kolację. Vi i Zayn mieli trochę ograniczone posiłki, bo w prawie każdej potrawie znajdowało się jakieś mięso. Dziewczyna jest wegetarianką, a Malik nie jest przekonany, co do rodzaju mięsa... Tak, więc oboje w głównej mierze konsumują sałatki.
- Nie smakuję wam?- Zapytał zaniepokojony Michael, bo loczek był tak zajęty rozmową z radiowcem, że nie zwracał uwagi na otoczenie. Chłopak Stylesa jest tak autentycznie przejęty, że nawet gdyby Zayn chciał to nie potrafiłby być dla niego wrednym.
- Nie spokojnie, wszystko, co mogę jeść jest pyszne.- Zapewnia szybko Vica- Powinnam uprzedzić, że jestem wegetarianką...
- Strasznie mi głupio, powinienem zapytać. Ta kolacja to mój pomysł.- Mówi chłopak cicho i patrzy na resztę, ale są zajęci rozmową i tylko Malik zwraca na nich uwagę.- Wiem, że mnie nie lubią i to moja wina, że nie utrzymują kontaktów z Harrym...- Zanim Vi ma szansę się odezwać wtrąca się zdenerwowany Zayn.
- Młody, kto Ci powiedział, że to twoja wina. Nie znam cię, ale z tego, co mówił Lou to nie wiedziałeś, że ten idiota kogoś ma... tak, więc umm...może i na początku byłem wściekły też na ciebie, ale pewna upierdliwa osoba- tu spojrzał na dziewczynę- przekonała mnie, że nie jesteś taki zły.- Brunet był dumny ze swojej przemowy. Widać było, że dzieciak jest szczęśliwy. Niestety musiał odezwać się ktoś, kogo w ogóle nie powinno tu być.
- Michael ty gotowałeś kolację, prawda?- Zapytał Grimshaw, Blondyn delikatnie skinął głową.
- Prawie do wszystkiego jest wieprzowina, czy ty nie wiesz, że muzułmanie jej nie jedzą?- Powiedział ze złośliwością
- A-ale- próbował wtrącić Michael, ale ten sukinsyn mu nie pozwolił
- Jesteś takim idiotą.- Powiedział i zaśmiał się szyderczo- Malik się chyba nie nasyci tą kolacją.
- O Boże przepraszam...- Szepnął młodszy, patrząc na Zayna- jestem beznadziejny.
- Oj jesteś.- Potwierdził Nick, a Harry nawet nie zareagował. Wszystkim zrobiło się żal blondyna, któremu stanęły łzy w oczach i z nadzieją popatrzył na loczka.
- Zamknij się- warknął Zayn patrząc na radiowca, ale Michael się wzdrygną.
- Taka prawda, co jeden to lepszy.- śmiał się dalej Nick- Harry ma naprawdę fatalny gust...
- Wypierdalaj.- To krótkie polecenie wcale nie padło z ust gospodarza, tylko osoby, której zdecydowanie nikt się tu nie spodziewał. Wszystkie spojrzenia skierowane były na drzwi, w których stał Louis.- Ogłuchłeś Grimshaw?!- Harry na przemian otwierał i zamykał usta. Ale w końcu wydusił z siebie.
- Lepiej jak wyjdziesz, odezwę się...- radiowiec opuścił pomieszczenie rzucając Tomlinsonowi nienawistne spojrzenia, na koniec jeszcze trzasnął drzwiami.
- Tak, więc skoro ten niepotrzebny element się ulotnił... zgaduję, że znajdzie się dla mnie jeszcze miejsce?- Zapytał wyraźnie rozbawiony Louis.
- J-jasne- Jąkał się Styles.
- Przesiądziecie się o miejsce?- spytał Li i Nialla.- Spełnili jego prośbę, a on usiadł między Irlandczykiem a Michaelem. Obecny partner loczka wbił wzrok w swój talerz.
- My chyba jeszcze nie mieliśmy okazji- powiedział Lou i wyciągną rękę do młodego. Ten patrzył na niego z szokiem wymalowanym na twarzy, a Vi trzęsła się ze śmiechu.- No, nie gryzę serio...
-, Ale ty... jesteś...jesteś- plątał się biedak.
- Byłym twojego faceta?- Michael skinął głową.- No cóż było minęło. To nie jest żaden podstęp, serio. Jestem zbyt leniwy na jakiekolwiek intrygi. Przyjaciółmi to raczej nie zostaniemy- mówi spokojnie Louis- Ale widzę, że Nick Cię nie trawi równie mocno jak mnie, a wszystkich, którzy potrafią samą obecnością go wkurzyć zdecydowanie lubię. – Blondyn w końcu podaję dłoń Louisowi. Wszyscy czują, że to coś ważnego. Rozmowa jakoś leci tylko Harry jest dziwnie milczący.


Sorki za ewentualne błędy, ale jest już po trzeciej a ja ledwo widzę na oczy :-D
Każdy komentarz motywuję do pisania;-D

środa, 11 maja 2016

Stracić by zyskać 11

Wiem, że miało być co innego. Proszę nie bij "ITAKWIESZKTO". Ten rozdział pisany spontanicznie;-D. 




-Czy ja kurwa o czymś nie wiem!?- Zayn był w takim szoku, że o mało nie usiadł z wrażenia. Dwójka z łazienki spojrzała na niego z zawstydzeniem i lekkim przerażeniem.
- Tak…- mrukną Liam- jakoś tak wyszło…
-Że jesteśmy razem- dokończył Niall. Malik zagapił się na nich z niedowierzaniem.
- Serio!? Długo?! Kto o tym wie?! I najważniejsze: dlaczego ja o tym nie wiedziałem?!- Zasypał ich gradem pytań.
- Tak mówimy poważnie- powiedział blondyn przysuwając się bliżej swojego chłopaka- Jak długo, to jest dwie odpowiedzi: ponad rok, albo od dwóch tygodni… zależy od twojej definicji związku. Teraz wiedzą o tym dwie osoby Victoria i ty.
- Wow! Dlaczego nikomu nie powiedzieliście? Ale ogólnie to się cieszę dla was, serio tak patrząc na was stwierdzam, że do siebie pasujecie.- Podsumował z lekkim uśmiechem mulat.
- Na początku to był taki luźny związek, trochę coś jak przyjaźń z korzyściami, dlatego nie było sensu nikogo informować.- Tłumaczył Li, a na jego policzki powoli wkraczał zdradziecki rumieniec. - Dopiero niedawno zrobiło się to poważne, kiedyś na pewno reszta się dowie, ale na razie będziemy wdzięczni, jeśli zachowasz to dla siebie. Wiesz, niby Louis lepiej sobie radzi, ale nie jestem pewien czy ta informacja jest jak na razie dla niego wskazana- Próbował jakoś wybrnąć dyplomatycznie, bo jeśli Malik teraz wszystko wygada to nic może nie wyjść z ich planu…
- W sumie masz rację- zgodził się brunet, a jego oczy zaświeciły ciekawością, spojrzał na Nialla.-Tak a propos Lou, to może mi się wydawało, ale kiedyś na niego leciałeś? Prawda Ni?
- Nie wydawało ci się kolego- śmieję się Irlandczyk- Nadal tak jest.- Zayn zachłystuję się powietrzem patrząc zdziwiony na blondyna i zerka niepewnie na Liam, ale ten nadal się uśmiecha.
- Czy ja dobrze słyszę? Jak to  Nadal? Liam?- Pyta zdezorientowany.
- Normalnie, mam słabość do obu- mówi Niall i mruga do Malika, który przenosi spojrzenie na Li.
- Wiedziałem o tym od początku… naprawdę nie mam z tym problemu- odpowiada ze szczerym śmiechem.
- Cóż… to dość nietypowe, ale czego ja się po was spodziewam: wy nic nie robicie jak przeciętni ludzie, więc wasz związek też nie mógł być do końca normalny.- Mrukną rozbawiony Zayn.
- Haha. No niesamowicie zabawny jesteś- powiedział szatyn.
- Wiem.- To była jedyna odpowiedź. Przez chwilę wszyscy siedzieli w ciszy, aż w końcu Niall nie wytrzymał.
-  Zi Zamierzasz wyjść?- Zapytał z lekką irytacją. Liam tylko zaśmiał się pod nosem.
- Rozumiem, że sugerujesz mi opuszczenie pomieszczenia?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Tak… nie chce Ci się spać, albo jeść, pić… cokolwiek?
- Nie-e.- Malik był ciekawy, co spowodował sfrustrowanie Irlandczyka. Całkiem możliwe, że to pora oraz niewielka ilość snu spowodowały u niego chwilową tępotę.
- Sugeruje, że jednak bezpieczniej dla twojego zdrowia psychicznego będzie jak jednak się ewakuujesz- odparł rozbawiony Liam.
- Ok- mrukną ziewając, ale nie ruszył się z miejsca nawet o milimetr.
- Więc…- ponaglił go Ni.
- Hmm?- mrukną sennie.
- Wyjdziesz czy Liam ma mnie przelecieć przy tobie?!- Zapytał blondyn. Malik momentalnie się rozbudził.
- Nie potrzebowałem tego obrazu przed moimi oczami!- Jękną z niezadowoleniem. Szybko uciekając z pomieszczenia.


Pół godziny później Zayn nadal nie spał, a to wszystko wina tych dwóch napaleńców. Co chwilę z sąsiedniej sypialni słyszał jednoznaczne dźwięki. Nie wierzy, że dwójka jego przyjaciół właśnie pieprzy się jak króliki w jego gościnnej sypialni. Nagle dało się słyszeć głośny huk i masę przekleństw, następnie krzyk:
- Kurwa, Zayn byłeś jakoś szczególnie przywiązany do tej ozdobnej lapki nocnej?!
- Na szczęście nie.- Odpowiedział.- Możecie ciszej?! Ja w przeciwieństwie do was chciałbym iść spać!
- Sorki, ale skoro już wiesz to nie musimy się pilnować- odpowiedział Liam.
- Wolałem życie w błogiej nieświadomości…- sarkną i podgłoscił muzykę.

***
Niall naprawdę starał się być ciszej, klęczał na łóżku z rękami opartymi o drewnianą ramę. Liam mocnymi pchnięciami wbijał się w jego wnętrze, na co obaj jęczeli i przeklinali. Zwiększenie tępa spowodowało drżenie i osłabienie rąk blondyna, przez co zrzucił jakąś pierdoloną lampkę. Widząc to Li zmienił ich pozycję, teraz On siedział oparty o poduszki, a Ni na jego biodrach. Na początku blondyn powoli poruszał się na członku partnera. Unosił się i powoli opadał do końca, zderzając pośladki z jądrami Liama. Przyspieszył, a Szatyn unosił biodra wychodząc naprzeciw jego ruchom. Trafił w prostatę Nialla, na co ten krzykną i szarpnął za włosy swojego chłopaka. Z każdym trafieniem Ni sapał głośniej i błądził rękami po wyrzeźbionych ramionach i plecach szatyna zostawiając ślady paznokci. Liama połączenie przyjemności i lekkiego bólu oszałamiała. Gorąco oraz ciasnota na jego członku było niesamowite. Zadrapania tylko go nakręcały, do tego świadomość, że to właśnie Niall z nim jest… Mocno zacisną zęby na szyi chłopaka, a potem zassał to miejsce.
Rękę wcisną pomiędzy ich spocone ciała i zawinął wokół penisa blondyna. Zsynchronizował ruchy ręką z opuszczaniem bioder Nialla. Minuta i poczuł jak ciało blondyna drży, a na jego ręce i tors trysnęła sperma. Sekundę później sam doszedł mocno we wnętrzu partnera.
Ni zsuną się obok, Liam chwiejnym krokiem poszedł po wilgotny ręcznik, Oczyścił siebie i chłopaka. Położył się przyciągając blondyna do siebie. Szczęśliwą ciszę przerwał rozbawiony głos z za ściany:
- Skończyliście? Chciałbym móc już wyłączyć muzykę i iść spać…