czwartek, 4 sierpnia 2016

Stracić by zyskać 20




Ostrzeżenie!!! +18
Dziękuję każdemu kto czyta, a szczególnie tym nielicznym osobom które zostawiły po sobie komentarz. Naprawdę to bardzo motywuję do pisania, świadomość, że ktoś to czyta i w dodatku mu się podoba ;) :D


-Ciekawi mnie, co wy jeszcze kombinujecie?- Zapytał Louis z uśmiechem, ale podniósł się i wolnym krokiem podszedł do mebla. Często zastanawiał się, dlaczego ta szuflada ma zamek, teraz wreszcie się dowie. Wyobrażał sobie różne rzeczy, ale to, co tam zobaczył sprawiło, że zachłysną się powietrzem.
***
- I jak ci się podoba prezent i jego przesłanie- zapytał Ni- jestem nawet pewien, że ta jędza wrzuciła tu jakiś liścik- powiedział i zaczął chichotać.
- Wiedziałem, że Vica ma nietypowe pomysły...- tylko tyle zdołał z siebie wykrztusić. Wolno przeglądał zawartość szuflady, przy okazji wyciągając niektóre rzeczy na blat stolika. Nie spodziewał się tego po przyjaciółce. Były tam czarne opaski na oczy, dwie pary kajdanek i jeszcze parę innych zabawek, których przeznaczenia mógł się tylko domyślać, bo z Harrym nigdy nie używali tego typu rzeczy. Lubrykanty chyba wszystkie jakie dostępne są na rynku i żel rozgrzewający do tego dużo opakowań prezerwatyw. Pod tym wszystkim znajdowała się kartka z paroma zdaniami. Niepewnie ją wyją i zaczął czytać na głos:
- Skoro dostałeś kluczyk LouLou to znaczy, że masz jeszcze trochę rozumu i zgodziłeś się na propozycję przyjaciół. Mam nadzieję, że zrobicie dobry użytek z zawartości szuflady. Nie wiedziałam do końca, co preferujesz, dlatego masz taką różnorodność. Musiałbyś widzieć minę kobiety w drogerii, kiedy podeszłam do kasy z koszykiem pełnym prezerwatyw i lubrykantów... bezcenna. Wracając do tematu, macie do wykorzystania całe mieszkanie i wszystkie powierzchnie. Tylko posprzątajcie po sobie. Wracam w poniedziałek rano, udanego weekendowego pieprzenia. – Oderwał wzrok od kartki i spojrzał na uśmiechniętych chłopaków. I teraz coś do niego dotarło, te wszystkie dwuznaczne aluzje z jej strony... że potrzebuje dobrego seksu, żeby zapomnieć.
- Powiedzieliście jej?- Zapytał zdezorientowany.
- Ta... wiedzieliśmy, że nie namówimy Cię na weekend u nas.- Powiedział Liam- nie przewidzieliśmy tylko, że podejdzie z takim entuzjazmem do tematu... zaczęła zadawać nam takie pytania, że na samo wspomnienie o nich robi mi się gorąco.- Louis nie wytrzymał zaczął się śmiać jak wariat. Wyobraził sobie scenę jak Victoria przesłuchuję jego przyjaciół, co preferują w łóżku. On już nauczył się, żeby nie wdawać się z nią w takie dyskusję jeszcze w czasach, kiedy był z Harrym. Tej dziewczyny nic nie peszyło.
- Dokładnie- powiedział blondyn- spodziewałem się, że po prostu zgodzi się na opuszczenie mieszkania na weekend i nawet nie będzie pytać o nic. A ona wprost zapytała się czy chcemy Cię w końcu zaciągnąć do łóżka..., Kiedy przytaknąłem, po paru minutach byłem bardziej zażenowany niż kiedykolwiek w swoim życiu.
- Szkoda, że tego nie widziałem. Musiało być zabawnie.- Stwierdził Lou
- Ta szczególnie, gdy zapytała czy mamy wszystko, co potrzebne...- powiedział Liam- a kiedy nic nie odpowiedzieliśmy wyszła z mieszkania bez słowa. Po godzinie wróciła z tym wszystkim, gdy zaczęła prezentacje zakupów nasze twarze barwą przypominały pomidory.
- Myślałem, że zauważyliście tą bezgraniczną tolerancje i wszechstronną ciekawość, która ją otacza...- zaśmiał się, a po chwili zmieniając ton głosu- No cóż wyszło na dobre, bo niektóre z tych rzeczy faktycznie się przydadzą.
- To dobrze- powiedział wesoło blondyn- Może to pozwoli zapomnieć nam o upokorzeniu, jakiego doznaliśmy, gdy zapała nas o rozmiar przyrodzenia, bo cytuje „ Nie wiem czy te gumki będą na was pasować?"- Teraz cała trójka wybuchła głośnym śmiechem.
- No i co jej odpowiedzieliście?- Zapytał Louis z psotnym błyskiem w oku, teraz był taki sam jak na początku ich znajomości. Li i Niall spojrzeli na siebie, i uśmiechnęli się z zadowoleniem. Stwierdzili, że podjęli słuszną decyzje proponując mu ten układ. Już pojawiały się przebłyski starego Lou, a wymienili zaledwie kilka pocałunków. Ciekawe, co przyniesie im wspólny weekend. Może poniedziałkowy poranek będzie pełen niespodzianek dla każdego z nich.
- Powiedzieliśmy, że z tego, co kupiła na pewno coś wybierzemy.- Odpowiedział Irlandczyk i jednocześnie zsuną luźną bluzę ze swoich ramion. Najstarszy chłopak przesuną wzrokiem po jego sylwetce, po czym z uśmiechem wrócił spojrzeniem do niebieskich oczu.
- Faktycznie, wybór mamy spory.- zaśmiał się Lou, Ni podszedł do niego i zajrzał mu przez ramie przyglądając się rzeczom leżącym na stoliku nocnym. Louis stwierdził, że czekają na jego ruch dając mu możliwość wycofania się, ale on nie miał najmniejszego zamiaru z niej korzystać. Podjął już decyzję i dzięki niej czuł się bardziej żywy niż w ciągu ostatnich trzech miesięcy, a może nawet bardziej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Odwrócił się do blondyna zacisną ręce na jego biodrach i delikatnie przyciągną do siebie. Bez wahania złączył ich usta, a po chwili również języki. Blondyn zachłannie oddawał pocałunki, dłonie oparł o tors starszego. Czasami tylko odsuwał się parę milimetrów by złapać oddech. Parę chwil później szatyn poczuł drugą parę rąk przejeżdżającą od ramion przez całą długość pleców a w końcu zatrzymały się na jego pośladkach. Natomiast na szyi Louis poczuł gorący oddech Li, który leniwie i bez pośpiechu zaczął pieścić jego skórę. Zadrżał, gdy Liam mocno zassał skórę na tent nicy, jego puls przyspieszył, w uszach zaszumiało. Również, Niall przesuną ustami od linii żuchwy aż po obojczyk Louisa, by chwilę później zostawić tam malinkę.


- Kurwa, kurwa...- jękną starszy chłopak, po czym odwrócił się przodem do szatyna. Złapał za poły jego kraciastej koszuli i mocno szarpną. Guziki rozsypały się po całym pomieszczeniu, ale żaden z nich tego nawet nie zauważył. Lou przesuną dłońmi po torsie młodszego, zatrzymując się na dłużej przy jego sutkach. Gdy zacisną na nich palce, Li cicho sykną i szybko wyplątał ręce z materiału. W tym samym czasie Ni pozbawił starszego chłopaka jego koszulki i sam zdają swój T-shirt. Blondyn pocałował Lou w kark i zaczął zjeżdżać ustami coraz niżej na przemian gryząc i liżąc jego skórę, Liam również nie pozostawał bierny, tylko kolistymi ruchami pieścił jego tors oraz brzuch. Gdy Irlandczyk przejechał językiem po linii bokserek Louisa, a Li zacisną zęby na jego sutku, starszy o mało nie zemdlał z przyjemności. Krew zaczęła spływać do jego podbrzusza. Czarne Jeansy Louisa zrobiły się za ciasne, a w materiale wyraźnie widać było wybrzuszenie. Liam zaczął kierować się z pocałunkami w dół, po drodze zasysając skórę zostawiając na niej liczne zaczerwienienia. Dotarł poniżej pępka, wyczuł między wargami kilka włosków, złapał je pomiędzy zęby i delikatnie za nie pociągną.
- Ummm... Liii- sapną starszy, a Payno  bez wahania pociągną włoski zębami jeszcze raz, po czym skierował spojrzenie w dół. Uśmiechną się widząc wyraźny dowód podniecenia Lou. Podniósł głowę do góry, spoglądając prosto w niebieskie tęczówki, jednocześnie zaczął pocierać przyrodzenie starszego przez spodnie, na co ten wciągną gwałtownie powietrze.
- Lou?- Jęknął pytająco Liam. Niższy chłopak tylko skiną szybko głową niezdolny do wypowiedzenia chociażby słowa, bo ręce Nialla zacisnęły się na jego tyłku a zęby przejechały wzdłuż szyi. Widząc przyzwolenie starszego chłopaka, szatyn uporał się z zamkiem w jego spodniach i szybko wyplątał go z ciasnego materiału i odrzucił parę metrów za siebie. Ni spojrzał z uśmiechem na dwóch chłopaków, którzy byli dla niego najważniejsi. Wsuną ręce pod materiał bokserek Louisa i powoli centymetr po centymetrze zaczął je z niego zdejmować. Gdy biały materiał upadł wokół kostek Liam przejechał kilkakrotnie dłonią po penisie Louisa, po czym przyciągną starszego do siebie i przywarł do jego ust. Młodszy przyspieszył ruchy dłonią, kilkakrotnie przejechał szybko po całej długości by za chwilę zataczać kółka kciukiem wokół główki. Ten schemat powtarzał kilkakrotnie, a starszy coraz częściej jęczał pomiędzy pocałunkami. Niall już dawno pozbył się reszty swojego ubrania, teraz stał przytulony do pleców Louisa rysując językiem chaotyczne wzory na jego szyi i łopatkach, jedną rękę wcisnął pomiędzy ciała chłopaków mozolnie starał się dobrać Liamowi do spodni. Jak na razie szło mu średnio: odniósł małe zwycięstwo klamra paska ustąpiła z cichym brzękiem, teraz zawzięcie walczył z guzikiem. Kiedy mu się w końcu udało od razu wsuną rękę pod bieliznę Li, który czując znajomy dotyk na swoim przyjacielu oderwał się od Lou i przechylił przez jego ramię. Irlandczyk przywarł do jego warg, mocno łapiąc między zęby dolną by po chwili przejechać po zranionym miejscu językiem. Jednocześnie zaciskając rękę na penisie Liama, prawie na granicy bólu. Nagle usłyszeli jęk Lou, który cały czas był pieszczony przez Li.
- Sorki- mruknął szatyn cicho, uświadamiając sobie, że widocznie w reakcji na dotyk blondyna zbyt mocno zaciskał rękę na przyrodzeniu najstarszego chłopaka.
- Rób tak dalej, a dojdę w ciągu paru sekund- wyjęczał Lou.- Ja pieprze...- Niall szybko odsuną rękę Li zastępując ją swoją i zaciskając mocno. Tak by opóźnić orgazm Louisa- Kurwa, co to było?!- Sarknął starszy i spojrzał na Liama z wyrzutem. Zanim tamten miał szanse cokolwiek wyjaśnić Irlandczyk szybko odwrócił szatyna do siebie.
- To akurat byłem ja- Niall mrugnął porozumiewawczo do najwyższego- Li, skarbie, jako jedyny masz jeszcze na sobie ubranie. Pozbądź się go, proszę.- Powiedział i uśmiechnął się bezczelnie. Na co najwyższy chłopak tylko się zaśmiał i zaczął zsuwać z siebie spodnie. Blondyn spojrzał z powrotem na Louisa i delikatnie go pocałował.
- Przepraszam, ja wiem, że Li jest w tym dobry. Nawet czasami za dobry i przez to wszystko trwa zdecydowanie za krótko- powiedział i jeszcze raz przybliżył się do ust starszego. Przejechał zachęcająco językiem po jego dolnej wardze, a gdy ten rozchylił je zapraszająco, od razu złączył ich języki. Tym razem chłopak wyraźnie walczył z nim o dominację w pocałunku. Zdecydowanym ruchem pchną go na łóżko, Lou upadł na plecy a Ni od razu usiadł na jego biodrach i zachłannie pocałował. Chwilę później przeniósł się z pocałunkami na klatkę piersiową i zaczął schodzić niżej. Poczuł jak materac za nim się ugina, chwilę później Liam przytulił go delikatnie i szepną.
- Później będziesz się bawił, teraz daj mu dojść.
- No dobrze- mruknął Niall i przejechał językiem wzdłuż całej długości Lou, Który czując gorący dotyk na wrażliwym organie wygiął plecy w łuk.
- Ni...-nie zdążył nic więcej wyjęczeć, bo Liam wsuną swój język pomiędzy jego wargi, mniejszy chłopak zacisną ręce we włosach młodszego, jedną przesunął wolno wzdłuż boku, jej wędrówkę zakończył na pośladku Li. Blondyn ujął penisa starszego u podstawy jednocześnie wsuwając główkę do ust zasysając ją mocno. Przerwał na chwilę i czekał na reakcję.
- Niall, co ty kurwa robisz?!- Jękną Louis- jeśli znowu przerwiesz- Nie dokończył groźby, bo blondyn z uśmiechem nachylił się z powrotem nad jego przyjacielem, biorąc go głęboko i przejeżdżając delikatnie zębami. Przez parę razy powtarzał swoje ruchy, później wysunął go kawałek z ust i zaczął ssać. – Teraz starszy jęczał z przyjemności, Ni wiedział, że to już nie potrwa długo i miał rację wystarczyło jeszcze parę rytmicznych ruchów i poczuł jak ciepła ciecz spływa do jego gardła, a ciało Louisa drży z przyjemności. Odsuną się od niego popatrzył mu w oczy i ponownie się pochylił zlizując resztki nasienia z jego penisa. Gdy skończył podczołgał się w górę łóżka, i położył się obok wykończonego orgazmem Lou.
- No i jak?- Zapytał Niall szeptem wprost do jego ucha, starszy nic nie odpowiedział tylko odwrócił w jego stronę i spojrzał prosto w oczy z dziwnym błyskiem. Szybkim ruchem przyciągnął Irlandczyka do siebie i pocałował prawię się na nim kładąc. Louis nie zapomniał o Liamie. Odsuną się od Nialla i wpił się w wargi szatyna jednocześnie rysując kciukiem wzory na przyrodzeniu Ni. Jakąś minutę później najstarszy popchną Liama na materac obok blondyna, tak by móc widzieć ich obu jednocześnie.
- Czy taka odpowiedź was zadowala?- zapytał z zadziornym uśmiechem- Jeśli nie, To pozwolicie, że wypróbujemy coś z prezentów od Vi- mówiąc to sięgną przez Nialla i łapiąc żel intymny.- No to, co? Bawimy się dalej?- Niall uśmiechną się i szybko go pocałował.
-Uznam to za tak.- powiedział Lou ze śmiechem-A ty Liam, co o tym myślisz?- Zapytał przenosząc opakowanie z żelem w okolicę krocza szatyna.
-Nawet nie musisz pytać.- odpowiedział Liam- Zajebiście podoba mi się twój pomysł.


Pozdrawiam i do następnego ;)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz