wtorek, 2 sierpnia 2016

Stracić by zyskać 19



Sądząc po statystykach jednak czasem ktoś tu zagląda ;)
Dziękuję i miłego czytania!



Victoria wie, że Ci tchórze nic nie zdziałają z własnej inicjatywy, a te powolne podchody zaczęły ją już mocno drażnić. Nawet Zayn już się zorientował, niestety Louis dalej żyję w błogiej nieświadomości o tym, że dwójka jego przyjaciół jest w całkiem udanym związku, a do tego mają wielką ochotę na to, aby Tomlinson dołączył do tego sielankowego może nieco perwersyjnego obrazka. Korzystając z urlopu i pomysłów przyjaciół postanowiła pomóc troszeczkę „pchnąć" pewne sprawy do przodu. Dla niej nie istnieje coś takiego jak temat tabu. Gdyby nie jej zamiłowanie do świateł, farb i dekoracji zapewne zostałaby najlepszym seksuologiem w Londynie, a może nawet w całej Anglii.
Pięknego wiosennego popołudnia wraca wieczorkiem do domu, a tam oczywiście nierozłączne trio: Liam, Niall i Louis. Szatyn siedzi pomiędzy dwójką przyjaciół dość mocno ściśnięty i zawzięcie udaję, że ogląda film, ale widząc jego delikatny uśmiech to dziewczyna sądzi, że raczej próbuję nacieszyć się sytuacją póki może. Ręka Liama delikatnie przesuwa się po ramieniu Tommo, a blond czupryna, Nialla spoczywa na kolanach najstarszego chłopaka. Każdy z nich wydaję się być w tym momencie absolutnie szczęśliwy i całkowicie odprężony. Vi nie może się powstrzymać i pstryka im fotkę. Odwracają głowy w stronę dźwięku, a ona tylko uśmiecha się jak mały diabełek, który wymyślił właśnie iście szatański plan.
Przez jakiś czas delikatnie sugerowała Louisowi, że jego post po Harrym trwa już wystarczająco długo. Później zaczęła powtarzać to regularnie parę razy dziennie. Co do Niama to, gdy tylko dwójka tych ślimaków poprosiła ją o ewakuację z domu, tłumacząc się tym, że Lou jest ostatnio zbyt leniwy żeby zgodził się na weekend u nich, wiedział już, co kombinują. Całą swoją fantazję no i może odrobinę humoru poświęciła na pomoc im w realizacji tego przedsięwzięcia. Naprawdę nie spodziewała się, że dwójka bądź, co bądź dorosłych facetów będzie rumienić się niczym rozchichotane nastolatki, gdy tylko usłyszy cokolwiek zawiązanego z seksem... Cóż przynajmniej miała większy ubaw przy tym. Tydzień później tak jak obiecała czekała spakowana i gotowa do opuszczenia mieszkania na cały weekend. Chciała jeszcze zamienić z chłopakami tylko ostatnie dwa zdania.
***

Louis właśnie zastanawiał się nad słowami przyjaciółki. Może faktycznie do ostatecznego wyleczenia się z miłości do Staylsa potrzebuje iść z kimś do łóżka. Tylko, że od ponad trzech lat nie miał potrzeby szukać jednonocnych przygód chyba zapomniał już jak to jest. Zresztą nigdy tego nie lubił. Usłyszał jakieś przytłumione głosy, głośny życzliwy śmiech Vi i jej rozbawiony głos.
- No to powodzenia chłopaki, wrócę za dwa dni... chyba , że potrwa to dłużej. Jakby co to macie mój numer.
- Ok, nie jestem do końca pewny czy uda nam się go przekonać do tego pomysłu- To był Liam... Szatyn był pewny że przyjaciel mówił o nim. Ciekawiło go co też wymyślił.
- Jakbyście potrzebowali dodatkowych...- tu Viktoria zniżyła głos i nie usłyszał już o czym mówiła. Za to po chwili usłyszał głośny śmiech Niall'a.
- Dolna szuflada, zapamiętam. Mam nadzieję że się przyda- teraz oboje się roześmiali, a do jego pokoju wszedł Liam z Jakiem Danielsem i szklankami. Uśmiechną się jakoś inaczej niż zwykle.
- Jedna butelka na trzech? coś mi się wydaję, że to trochę mało- zauważył Lou. Do pomieszczenia zajrzała jeszcze Vica, a za nią dreptał Niall, z zarumienianymi policzkami i zadziornym uśmiechem.
- No cóż Louis, twoi przyjaciele nie chcą cię upić tylko trochę rozluźnić.- Tu rzuciła spojrzeniem na blondyna, a ten zaczerwienił się jeszcze bardziej. Już to powinno podpowiedzieć coś starszemu...
- To na razie chłopaki, dobrej zabawy- mrugnęła do Liama, to już było bardzo dziwne, bo ten też się zarumienił.- Jesteście uroczy z tymi rumieńcami- zachichotała niczym złośliwy chochlik- Pamiętaj Niall dolna szuflada, wszystko jest- zaśmiała się i wyszła. Louis był zdezorientowany, bo tylko on nie wiedział o co w tym chodzi.
- Możecie mi to jakoś wytłumaczyć? Gdzie ona poszła i dlaczego na dwa dni? I o co do cholery chodziło z tą szufladą?
- Wszystko po kolei Lou- westchną Ni- najpierw się napijmy, bo przez Vi i jej teksty o mało nie dostałem zawału już w korytarzu. Kto by pomyślał, że tak niewinnie wyglądająca osoba może rzucać takimi tekstami i nawet odrobinę się przy tym nie rumieniąc...- w tym czasie Szatyn rozlał alkohol do trzech szklanek. Poddał przyjaciołom i podniósł swoją.
- To za co pijemy chłopaki?- zapytał z ciepłym uśmiechem.
- Za uzyskanie odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania.– Lou Przechylił szklankę i wypił wszystko na raz, odrobinę się przy tym krzywiąc. Przyjaciele poszli w jego ślady. Po odstawieniu szklanek Li od razu nalał taką samą ilość. Swoją szklankę podniósł do ust i opróżnił. Louis patrzył na niego zdezorientowany.
- Co jest granę Li?
-Wracając do twoich pytań, to Viktoria prawdopodobnie w tej chwili słucha żali Zayna, który ma jakiś konflikt rodzinny. Wróci za dwa dni, bo chce dać ci czas na rozważenie naszej propozycji. A co do szuflady to...
- Dowiesz się tylko wtedy gdy przyjmiesz propozycję- wtrącił szybko Niall- ale zanim się co proponuję kolejkę.- poczekali aż Liam uzupełni swoją szklankę. Po czym wszyscy trzej usiedli na dywanie obok łóżka, które teraz służyło za oparcie pleców. Powoli sączyli napój opowiadając sobie zabawne historię, wspominając trasy. Nawet parę razy padło imię Harre'go i to nie powodowało już w ogóle bólu. Uświadomił sobie, że poprawę swojego stanu zawdzięcza właśnie tym dwóm roześmianym chłopakom, Zaynowi no i oczywiście Vice i, ale jej dziękował już wiele razy.
- Wiecie co?- zapytał żeby jakoś zwrócić na siebie ich uwagę- Nie mam pojęcia co by było gdyby nie wy, na pewno tak szybko bym sobie z tym nie poradził- uśmiechną się ciepło do nich. Ni położył mu rękę na udzie i lekko zacisną.
- Od tego właśnie masz nas- powiedział i spojrzał mu w oczy. To chyba znaczyło coś jeszcze, ale Lou kompletnie nie wiedział co. Zanim się zorientował Irlandczyk pochylił się w jego stronę i pocałował. Z tym, że to nie było krótkie przyjacielskie cmoknięcie. Na chwilę się zapomniał, ale gdy szorstki język Ni przejechał po jego dolnej wardze. Odsuną się ze zdezorientowaniem malującym się na twarzy. Przyjrzał się przyjacielowi i omal nie zachłysną się powietrzem, gdy zobaczył zadowolony, psotny uśmiech.
- Co... Co tto było?!- przeniósł spojrzenie na Liama, który ze spokojem się wszystkiemu przyglądał. Louis mógłby przysiąc, widział niebezpieczny błysk w tych sarnich oczach.

- To Lou, jest nasza propozycja- wyjaśnił takim tonem jakby mówił do trzylatka „dlaczego niebo jest niebieskie".I mimo alkoholu krążącego w żyłach do starszego dotarł sens dwuznacznych słów.
- Ale jak? Zwariowaliście... nie mówicie poważnie.- Jąkał się. Wtedy stało się coś czego w ogóle się nie spodziewał. Zwinnym, szybkim ruchem Li przyciągną go do siebie i wpił w jego usta z taką siłą, że z zaskoczenia szeroko otworzył oczy i rozchylił wargi. Sekundę potem poczuł jak język młodszego pewnie przejeżdża po jego podniebieniu i zębach. Stwierdził, że może sobie pozwolić na minutę relaksu i oddał pocałunek. Po chwili szatyn odsuną się od niego z uśmiechem, rękę nadal trzymał na jego policzku.
- Jak najbardziej poważnie Lou- powiedział i pogłaskał go po policzku.
- Wy przecież jesteście hetero...- chwytał się rozsądku ostatkiem sił- Nie chce żebyście się dla mnie się do czegoś zmuszali, to zniszczyłoby naszą przyjaźń. A bez was nie dam sobie rady- powiedział pewnie najstarszy patrząc na chłopaków. Odpowiedział mu głośny śmiech Nialla.
- Skąd ta pewność, że jesteśmy hetero Louis?- zapytał z rozbawieniem blondyn.
- A nie jesteście?- zapytał zdziwionym głosem.
- Nie mogę mówić za Li, ale ja jestem Bi. Zorientowałem się jakiś czas temu, dziwne, że się nie domyśliłeś po tym jak zgodziłem się iść z tobą do klubu dla gejów jakieś dwa lata temu... pamiętasz?- szatyn kiwną głową- Chciałeś zrobić na złość Hazzie, bo miał pseudo randkę w waszą rocznice. Poszedłem z tobą, ale ty siedziałeś i piłeś z grobową miną, więc zacząłem się bawić bez ciebie, ale gwarantuje Ci, że nie sam.- skończył swoją opowieść i mrugnął do Louisa.
- A ty?- zwrócił swoją uwagę na drugiego z przyjaciół.
- Tak do końca nie wiem kim jestem- westchną- zaczęło się od jednego faceta na którego patrzyłem pod innym kontem.- mówiąc to cały czas patrzył szatynowi w oczy- teraz jest ich dwóch- tu rzucił szybkie spojrzenie na Irlandczyka. Starszy chłopak był w szoku, zastanawiał się jak to się stało, że się nie zorientował.
- Jesteście pewni, że to niczego nie zmieni?- zaczął się łamać. Uświadomił sobie ,że od ponad czterech miesięcy nie uprawiał seksu. Jego przyjaciele byli cholernie przystojni. Był pewien, że każdy z nich momentalnie wyleczyłby go z resztki sentymentu do Stylesa. I tu pojawiał się problem... który z nich... nie umiał wybrać. Poddał się i z westchnieniem powiedział.
- Nic z tego nie będzie... nie to, że mnie nie pociągacie, bo to byłoby kłamstwo stulecia- próbował jakoś delikatnie zrezygnować z ich propozycji, chociaż wcale nie miał na to ochoty.
- To o co chodzi?- zapytał zdezorientowany Ni- Jeśli nadal się boisz, że to coś zmieni na gorsze w naszych relacjach to jesteś głupi...- w tym samym momencie Liam z wszechwiedzącym uśmiechem zapytał:
- Powiedz co Cię powstrzymuje?
- No bo ten... -zaczął się tłumaczyć- nie wiem czy wy kiedykolwiek spaliście z facetem...
- Coś mi się wydaję, że to nie to Lou.- stwierdził Ni- Co ci przeszkadza? Harry?
- Nie.- Starszy stwierdził, że może im powiedzieć. - Tu w ogóle nie chodzi o niego. Tylko o was- popatrzyli po nim, nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- W jakim sensie o nas? Przecież sam przyznałeś, że Cię pociągamy. Wiec w czym problem?- zdziwił się Liam. A Lou miał ochotę go udusić, że zmusza go do powiedzenia tego na głos.
- Właśnie w tym problem! Pociągacie mnie obaj tak samo... nie umiałbym wybrać jednego, a odrzucić drugiego!- Po jego wybuchu nastała chwila ciszy. Następnie obaj przyjaciele szatyna zaczęli się śmiać. On był przekonany że śmieją się z niego. Już chciał się na nich wydrzeć, ale przerwały mu usta Nialla, tym razem nie stawiał oporu. Zamkną oczy i oddał pocałunek. Blondyn może wyglądał na nieśmiałego, ale z pewnością taki nie był. Gdy jego język dostał się do ust Louisa od razu zaprosił ten jego do wspólnego tańca. Po jakiejś minucie odsuną się z mlaśnięciem, a w jego oczach było czyste pożądanie. Pod wpływem tego spojrzenia nogi Starszego zrobiły się miękkie, za to stwardniało co innego. Cieszył się że siedzi inaczej mógłby zemdleć. Oderwał spojrzenie od hipnotyzujących go niebieskich oczu i przeniósł go na szatyna, który przechylał ostatnią porcie alkoholu. W jego źrenicach również zauważył głód, taki sam jak u blondyna. Liam widząc, że mu się przygląda uśmiechną się do niego radośnie.
- Cieszę się, że nie chcesz wybierać jednego z nas.- powiedział a to lekko zdziwiło Louisa- Wcale nie chcieliśmy żebyś wybierał. Masz nas obu, jeśli tylko chcesz.- Stwierdzenie, że szok o mało go nie zabił byłoby jak najbardziej na miejscu.
- Że co?- wyjąkał najstarszy chłopak słabo, bo jego umysł podsuwał mu już obrazy splątanych, spoconych ciał. Podskoczył gdy poczuł czyjąś rękę na kolanie.
- To jak będzie Lou, mogę ci już powiedzieć co zostawiła dla ciebie Viktoria w tej szufladzie?- zapytał z psotnym uśmieszkiem podając mu kluczyk. – To do tej szafki koło twojego łóżka.- powiedział i oblizał znacząco usta.
- Określ się Lou- powiedział miękko Li- chcesz nas?- No i co on miał zrobić skoro odpowiedź była oczywista?
- Byłbym idiotą gdybym nie chciał...
- No to na co czekasz? Zapieprzaj do tej komody.- rozkazał rozbawiony blondyn
- Ciekawi mnie co wy jeszcze kombinujecie?- zapytał Louis z uśmiechem, ale podniósł się i wolnym krokiem podszedł do mebla. Często zastanawiał się dlaczego ta szuflada ma zamek, teraz wreszcie się dowie. Wyobrażał sobie różne rzeczy, ale to co tam zobaczył sprawiło, że zachłysną się powietrzem. 


Dziękuje za przeczytanie wszystkim pozytywnie zakręconym ludziom:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz