czwartek, 4 sierpnia 2016

Stracić by zyskać 20




Ostrzeżenie!!! +18
Dziękuję każdemu kto czyta, a szczególnie tym nielicznym osobom które zostawiły po sobie komentarz. Naprawdę to bardzo motywuję do pisania, świadomość, że ktoś to czyta i w dodatku mu się podoba ;) :D


-Ciekawi mnie, co wy jeszcze kombinujecie?- Zapytał Louis z uśmiechem, ale podniósł się i wolnym krokiem podszedł do mebla. Często zastanawiał się, dlaczego ta szuflada ma zamek, teraz wreszcie się dowie. Wyobrażał sobie różne rzeczy, ale to, co tam zobaczył sprawiło, że zachłysną się powietrzem.
***
- I jak ci się podoba prezent i jego przesłanie- zapytał Ni- jestem nawet pewien, że ta jędza wrzuciła tu jakiś liścik- powiedział i zaczął chichotać.
- Wiedziałem, że Vica ma nietypowe pomysły...- tylko tyle zdołał z siebie wykrztusić. Wolno przeglądał zawartość szuflady, przy okazji wyciągając niektóre rzeczy na blat stolika. Nie spodziewał się tego po przyjaciółce. Były tam czarne opaski na oczy, dwie pary kajdanek i jeszcze parę innych zabawek, których przeznaczenia mógł się tylko domyślać, bo z Harrym nigdy nie używali tego typu rzeczy. Lubrykanty chyba wszystkie jakie dostępne są na rynku i żel rozgrzewający do tego dużo opakowań prezerwatyw. Pod tym wszystkim znajdowała się kartka z paroma zdaniami. Niepewnie ją wyją i zaczął czytać na głos:
- Skoro dostałeś kluczyk LouLou to znaczy, że masz jeszcze trochę rozumu i zgodziłeś się na propozycję przyjaciół. Mam nadzieję, że zrobicie dobry użytek z zawartości szuflady. Nie wiedziałam do końca, co preferujesz, dlatego masz taką różnorodność. Musiałbyś widzieć minę kobiety w drogerii, kiedy podeszłam do kasy z koszykiem pełnym prezerwatyw i lubrykantów... bezcenna. Wracając do tematu, macie do wykorzystania całe mieszkanie i wszystkie powierzchnie. Tylko posprzątajcie po sobie. Wracam w poniedziałek rano, udanego weekendowego pieprzenia. – Oderwał wzrok od kartki i spojrzał na uśmiechniętych chłopaków. I teraz coś do niego dotarło, te wszystkie dwuznaczne aluzje z jej strony... że potrzebuje dobrego seksu, żeby zapomnieć.
- Powiedzieliście jej?- Zapytał zdezorientowany.
- Ta... wiedzieliśmy, że nie namówimy Cię na weekend u nas.- Powiedział Liam- nie przewidzieliśmy tylko, że podejdzie z takim entuzjazmem do tematu... zaczęła zadawać nam takie pytania, że na samo wspomnienie o nich robi mi się gorąco.- Louis nie wytrzymał zaczął się śmiać jak wariat. Wyobraził sobie scenę jak Victoria przesłuchuję jego przyjaciół, co preferują w łóżku. On już nauczył się, żeby nie wdawać się z nią w takie dyskusję jeszcze w czasach, kiedy był z Harrym. Tej dziewczyny nic nie peszyło.
- Dokładnie- powiedział blondyn- spodziewałem się, że po prostu zgodzi się na opuszczenie mieszkania na weekend i nawet nie będzie pytać o nic. A ona wprost zapytała się czy chcemy Cię w końcu zaciągnąć do łóżka..., Kiedy przytaknąłem, po paru minutach byłem bardziej zażenowany niż kiedykolwiek w swoim życiu.
- Szkoda, że tego nie widziałem. Musiało być zabawnie.- Stwierdził Lou
- Ta szczególnie, gdy zapytała czy mamy wszystko, co potrzebne...- powiedział Liam- a kiedy nic nie odpowiedzieliśmy wyszła z mieszkania bez słowa. Po godzinie wróciła z tym wszystkim, gdy zaczęła prezentacje zakupów nasze twarze barwą przypominały pomidory.
- Myślałem, że zauważyliście tą bezgraniczną tolerancje i wszechstronną ciekawość, która ją otacza...- zaśmiał się, a po chwili zmieniając ton głosu- No cóż wyszło na dobre, bo niektóre z tych rzeczy faktycznie się przydadzą.
- To dobrze- powiedział wesoło blondyn- Może to pozwoli zapomnieć nam o upokorzeniu, jakiego doznaliśmy, gdy zapała nas o rozmiar przyrodzenia, bo cytuje „ Nie wiem czy te gumki będą na was pasować?"- Teraz cała trójka wybuchła głośnym śmiechem.
- No i co jej odpowiedzieliście?- Zapytał Louis z psotnym błyskiem w oku, teraz był taki sam jak na początku ich znajomości. Li i Niall spojrzeli na siebie, i uśmiechnęli się z zadowoleniem. Stwierdzili, że podjęli słuszną decyzje proponując mu ten układ. Już pojawiały się przebłyski starego Lou, a wymienili zaledwie kilka pocałunków. Ciekawe, co przyniesie im wspólny weekend. Może poniedziałkowy poranek będzie pełen niespodzianek dla każdego z nich.
- Powiedzieliśmy, że z tego, co kupiła na pewno coś wybierzemy.- Odpowiedział Irlandczyk i jednocześnie zsuną luźną bluzę ze swoich ramion. Najstarszy chłopak przesuną wzrokiem po jego sylwetce, po czym z uśmiechem wrócił spojrzeniem do niebieskich oczu.
- Faktycznie, wybór mamy spory.- zaśmiał się Lou, Ni podszedł do niego i zajrzał mu przez ramie przyglądając się rzeczom leżącym na stoliku nocnym. Louis stwierdził, że czekają na jego ruch dając mu możliwość wycofania się, ale on nie miał najmniejszego zamiaru z niej korzystać. Podjął już decyzję i dzięki niej czuł się bardziej żywy niż w ciągu ostatnich trzech miesięcy, a może nawet bardziej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Odwrócił się do blondyna zacisną ręce na jego biodrach i delikatnie przyciągną do siebie. Bez wahania złączył ich usta, a po chwili również języki. Blondyn zachłannie oddawał pocałunki, dłonie oparł o tors starszego. Czasami tylko odsuwał się parę milimetrów by złapać oddech. Parę chwil później szatyn poczuł drugą parę rąk przejeżdżającą od ramion przez całą długość pleców a w końcu zatrzymały się na jego pośladkach. Natomiast na szyi Louis poczuł gorący oddech Li, który leniwie i bez pośpiechu zaczął pieścić jego skórę. Zadrżał, gdy Liam mocno zassał skórę na tent nicy, jego puls przyspieszył, w uszach zaszumiało. Również, Niall przesuną ustami od linii żuchwy aż po obojczyk Louisa, by chwilę później zostawić tam malinkę.


- Kurwa, kurwa...- jękną starszy chłopak, po czym odwrócił się przodem do szatyna. Złapał za poły jego kraciastej koszuli i mocno szarpną. Guziki rozsypały się po całym pomieszczeniu, ale żaden z nich tego nawet nie zauważył. Lou przesuną dłońmi po torsie młodszego, zatrzymując się na dłużej przy jego sutkach. Gdy zacisną na nich palce, Li cicho sykną i szybko wyplątał ręce z materiału. W tym samym czasie Ni pozbawił starszego chłopaka jego koszulki i sam zdają swój T-shirt. Blondyn pocałował Lou w kark i zaczął zjeżdżać ustami coraz niżej na przemian gryząc i liżąc jego skórę, Liam również nie pozostawał bierny, tylko kolistymi ruchami pieścił jego tors oraz brzuch. Gdy Irlandczyk przejechał językiem po linii bokserek Louisa, a Li zacisną zęby na jego sutku, starszy o mało nie zemdlał z przyjemności. Krew zaczęła spływać do jego podbrzusza. Czarne Jeansy Louisa zrobiły się za ciasne, a w materiale wyraźnie widać było wybrzuszenie. Liam zaczął kierować się z pocałunkami w dół, po drodze zasysając skórę zostawiając na niej liczne zaczerwienienia. Dotarł poniżej pępka, wyczuł między wargami kilka włosków, złapał je pomiędzy zęby i delikatnie za nie pociągną.
- Ummm... Liii- sapną starszy, a Payno  bez wahania pociągną włoski zębami jeszcze raz, po czym skierował spojrzenie w dół. Uśmiechną się widząc wyraźny dowód podniecenia Lou. Podniósł głowę do góry, spoglądając prosto w niebieskie tęczówki, jednocześnie zaczął pocierać przyrodzenie starszego przez spodnie, na co ten wciągną gwałtownie powietrze.
- Lou?- Jęknął pytająco Liam. Niższy chłopak tylko skiną szybko głową niezdolny do wypowiedzenia chociażby słowa, bo ręce Nialla zacisnęły się na jego tyłku a zęby przejechały wzdłuż szyi. Widząc przyzwolenie starszego chłopaka, szatyn uporał się z zamkiem w jego spodniach i szybko wyplątał go z ciasnego materiału i odrzucił parę metrów za siebie. Ni spojrzał z uśmiechem na dwóch chłopaków, którzy byli dla niego najważniejsi. Wsuną ręce pod materiał bokserek Louisa i powoli centymetr po centymetrze zaczął je z niego zdejmować. Gdy biały materiał upadł wokół kostek Liam przejechał kilkakrotnie dłonią po penisie Louisa, po czym przyciągną starszego do siebie i przywarł do jego ust. Młodszy przyspieszył ruchy dłonią, kilkakrotnie przejechał szybko po całej długości by za chwilę zataczać kółka kciukiem wokół główki. Ten schemat powtarzał kilkakrotnie, a starszy coraz częściej jęczał pomiędzy pocałunkami. Niall już dawno pozbył się reszty swojego ubrania, teraz stał przytulony do pleców Louisa rysując językiem chaotyczne wzory na jego szyi i łopatkach, jedną rękę wcisnął pomiędzy ciała chłopaków mozolnie starał się dobrać Liamowi do spodni. Jak na razie szło mu średnio: odniósł małe zwycięstwo klamra paska ustąpiła z cichym brzękiem, teraz zawzięcie walczył z guzikiem. Kiedy mu się w końcu udało od razu wsuną rękę pod bieliznę Li, który czując znajomy dotyk na swoim przyjacielu oderwał się od Lou i przechylił przez jego ramię. Irlandczyk przywarł do jego warg, mocno łapiąc między zęby dolną by po chwili przejechać po zranionym miejscu językiem. Jednocześnie zaciskając rękę na penisie Liama, prawie na granicy bólu. Nagle usłyszeli jęk Lou, który cały czas był pieszczony przez Li.
- Sorki- mruknął szatyn cicho, uświadamiając sobie, że widocznie w reakcji na dotyk blondyna zbyt mocno zaciskał rękę na przyrodzeniu najstarszego chłopaka.
- Rób tak dalej, a dojdę w ciągu paru sekund- wyjęczał Lou.- Ja pieprze...- Niall szybko odsuną rękę Li zastępując ją swoją i zaciskając mocno. Tak by opóźnić orgazm Louisa- Kurwa, co to było?!- Sarknął starszy i spojrzał na Liama z wyrzutem. Zanim tamten miał szanse cokolwiek wyjaśnić Irlandczyk szybko odwrócił szatyna do siebie.
- To akurat byłem ja- Niall mrugnął porozumiewawczo do najwyższego- Li, skarbie, jako jedyny masz jeszcze na sobie ubranie. Pozbądź się go, proszę.- Powiedział i uśmiechnął się bezczelnie. Na co najwyższy chłopak tylko się zaśmiał i zaczął zsuwać z siebie spodnie. Blondyn spojrzał z powrotem na Louisa i delikatnie go pocałował.
- Przepraszam, ja wiem, że Li jest w tym dobry. Nawet czasami za dobry i przez to wszystko trwa zdecydowanie za krótko- powiedział i jeszcze raz przybliżył się do ust starszego. Przejechał zachęcająco językiem po jego dolnej wardze, a gdy ten rozchylił je zapraszająco, od razu złączył ich języki. Tym razem chłopak wyraźnie walczył z nim o dominację w pocałunku. Zdecydowanym ruchem pchną go na łóżko, Lou upadł na plecy a Ni od razu usiadł na jego biodrach i zachłannie pocałował. Chwilę później przeniósł się z pocałunkami na klatkę piersiową i zaczął schodzić niżej. Poczuł jak materac za nim się ugina, chwilę później Liam przytulił go delikatnie i szepną.
- Później będziesz się bawił, teraz daj mu dojść.
- No dobrze- mruknął Niall i przejechał językiem wzdłuż całej długości Lou, Który czując gorący dotyk na wrażliwym organie wygiął plecy w łuk.
- Ni...-nie zdążył nic więcej wyjęczeć, bo Liam wsuną swój język pomiędzy jego wargi, mniejszy chłopak zacisną ręce we włosach młodszego, jedną przesunął wolno wzdłuż boku, jej wędrówkę zakończył na pośladku Li. Blondyn ujął penisa starszego u podstawy jednocześnie wsuwając główkę do ust zasysając ją mocno. Przerwał na chwilę i czekał na reakcję.
- Niall, co ty kurwa robisz?!- Jękną Louis- jeśli znowu przerwiesz- Nie dokończył groźby, bo blondyn z uśmiechem nachylił się z powrotem nad jego przyjacielem, biorąc go głęboko i przejeżdżając delikatnie zębami. Przez parę razy powtarzał swoje ruchy, później wysunął go kawałek z ust i zaczął ssać. – Teraz starszy jęczał z przyjemności, Ni wiedział, że to już nie potrwa długo i miał rację wystarczyło jeszcze parę rytmicznych ruchów i poczuł jak ciepła ciecz spływa do jego gardła, a ciało Louisa drży z przyjemności. Odsuną się od niego popatrzył mu w oczy i ponownie się pochylił zlizując resztki nasienia z jego penisa. Gdy skończył podczołgał się w górę łóżka, i położył się obok wykończonego orgazmem Lou.
- No i jak?- Zapytał Niall szeptem wprost do jego ucha, starszy nic nie odpowiedział tylko odwrócił w jego stronę i spojrzał prosto w oczy z dziwnym błyskiem. Szybkim ruchem przyciągnął Irlandczyka do siebie i pocałował prawię się na nim kładąc. Louis nie zapomniał o Liamie. Odsuną się od Nialla i wpił się w wargi szatyna jednocześnie rysując kciukiem wzory na przyrodzeniu Ni. Jakąś minutę później najstarszy popchną Liama na materac obok blondyna, tak by móc widzieć ich obu jednocześnie.
- Czy taka odpowiedź was zadowala?- zapytał z zadziornym uśmiechem- Jeśli nie, To pozwolicie, że wypróbujemy coś z prezentów od Vi- mówiąc to sięgną przez Nialla i łapiąc żel intymny.- No to, co? Bawimy się dalej?- Niall uśmiechną się i szybko go pocałował.
-Uznam to za tak.- powiedział Lou ze śmiechem-A ty Liam, co o tym myślisz?- Zapytał przenosząc opakowanie z żelem w okolicę krocza szatyna.
-Nawet nie musisz pytać.- odpowiedział Liam- Zajebiście podoba mi się twój pomysł.


Pozdrawiam i do następnego ;)!

wtorek, 2 sierpnia 2016

Stracić by zyskać 19



Sądząc po statystykach jednak czasem ktoś tu zagląda ;)
Dziękuję i miłego czytania!



Victoria wie, że Ci tchórze nic nie zdziałają z własnej inicjatywy, a te powolne podchody zaczęły ją już mocno drażnić. Nawet Zayn już się zorientował, niestety Louis dalej żyję w błogiej nieświadomości o tym, że dwójka jego przyjaciół jest w całkiem udanym związku, a do tego mają wielką ochotę na to, aby Tomlinson dołączył do tego sielankowego może nieco perwersyjnego obrazka. Korzystając z urlopu i pomysłów przyjaciół postanowiła pomóc troszeczkę „pchnąć" pewne sprawy do przodu. Dla niej nie istnieje coś takiego jak temat tabu. Gdyby nie jej zamiłowanie do świateł, farb i dekoracji zapewne zostałaby najlepszym seksuologiem w Londynie, a może nawet w całej Anglii.
Pięknego wiosennego popołudnia wraca wieczorkiem do domu, a tam oczywiście nierozłączne trio: Liam, Niall i Louis. Szatyn siedzi pomiędzy dwójką przyjaciół dość mocno ściśnięty i zawzięcie udaję, że ogląda film, ale widząc jego delikatny uśmiech to dziewczyna sądzi, że raczej próbuję nacieszyć się sytuacją póki może. Ręka Liama delikatnie przesuwa się po ramieniu Tommo, a blond czupryna, Nialla spoczywa na kolanach najstarszego chłopaka. Każdy z nich wydaję się być w tym momencie absolutnie szczęśliwy i całkowicie odprężony. Vi nie może się powstrzymać i pstryka im fotkę. Odwracają głowy w stronę dźwięku, a ona tylko uśmiecha się jak mały diabełek, który wymyślił właśnie iście szatański plan.
Przez jakiś czas delikatnie sugerowała Louisowi, że jego post po Harrym trwa już wystarczająco długo. Później zaczęła powtarzać to regularnie parę razy dziennie. Co do Niama to, gdy tylko dwójka tych ślimaków poprosiła ją o ewakuację z domu, tłumacząc się tym, że Lou jest ostatnio zbyt leniwy żeby zgodził się na weekend u nich, wiedział już, co kombinują. Całą swoją fantazję no i może odrobinę humoru poświęciła na pomoc im w realizacji tego przedsięwzięcia. Naprawdę nie spodziewała się, że dwójka bądź, co bądź dorosłych facetów będzie rumienić się niczym rozchichotane nastolatki, gdy tylko usłyszy cokolwiek zawiązanego z seksem... Cóż przynajmniej miała większy ubaw przy tym. Tydzień później tak jak obiecała czekała spakowana i gotowa do opuszczenia mieszkania na cały weekend. Chciała jeszcze zamienić z chłopakami tylko ostatnie dwa zdania.
***

Louis właśnie zastanawiał się nad słowami przyjaciółki. Może faktycznie do ostatecznego wyleczenia się z miłości do Staylsa potrzebuje iść z kimś do łóżka. Tylko, że od ponad trzech lat nie miał potrzeby szukać jednonocnych przygód chyba zapomniał już jak to jest. Zresztą nigdy tego nie lubił. Usłyszał jakieś przytłumione głosy, głośny życzliwy śmiech Vi i jej rozbawiony głos.
- No to powodzenia chłopaki, wrócę za dwa dni... chyba , że potrwa to dłużej. Jakby co to macie mój numer.
- Ok, nie jestem do końca pewny czy uda nam się go przekonać do tego pomysłu- To był Liam... Szatyn był pewny że przyjaciel mówił o nim. Ciekawiło go co też wymyślił.
- Jakbyście potrzebowali dodatkowych...- tu Viktoria zniżyła głos i nie usłyszał już o czym mówiła. Za to po chwili usłyszał głośny śmiech Niall'a.
- Dolna szuflada, zapamiętam. Mam nadzieję że się przyda- teraz oboje się roześmiali, a do jego pokoju wszedł Liam z Jakiem Danielsem i szklankami. Uśmiechną się jakoś inaczej niż zwykle.
- Jedna butelka na trzech? coś mi się wydaję, że to trochę mało- zauważył Lou. Do pomieszczenia zajrzała jeszcze Vica, a za nią dreptał Niall, z zarumienianymi policzkami i zadziornym uśmiechem.
- No cóż Louis, twoi przyjaciele nie chcą cię upić tylko trochę rozluźnić.- Tu rzuciła spojrzeniem na blondyna, a ten zaczerwienił się jeszcze bardziej. Już to powinno podpowiedzieć coś starszemu...
- To na razie chłopaki, dobrej zabawy- mrugnęła do Liama, to już było bardzo dziwne, bo ten też się zarumienił.- Jesteście uroczy z tymi rumieńcami- zachichotała niczym złośliwy chochlik- Pamiętaj Niall dolna szuflada, wszystko jest- zaśmiała się i wyszła. Louis był zdezorientowany, bo tylko on nie wiedział o co w tym chodzi.
- Możecie mi to jakoś wytłumaczyć? Gdzie ona poszła i dlaczego na dwa dni? I o co do cholery chodziło z tą szufladą?
- Wszystko po kolei Lou- westchną Ni- najpierw się napijmy, bo przez Vi i jej teksty o mało nie dostałem zawału już w korytarzu. Kto by pomyślał, że tak niewinnie wyglądająca osoba może rzucać takimi tekstami i nawet odrobinę się przy tym nie rumieniąc...- w tym czasie Szatyn rozlał alkohol do trzech szklanek. Poddał przyjaciołom i podniósł swoją.
- To za co pijemy chłopaki?- zapytał z ciepłym uśmiechem.
- Za uzyskanie odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania.– Lou Przechylił szklankę i wypił wszystko na raz, odrobinę się przy tym krzywiąc. Przyjaciele poszli w jego ślady. Po odstawieniu szklanek Li od razu nalał taką samą ilość. Swoją szklankę podniósł do ust i opróżnił. Louis patrzył na niego zdezorientowany.
- Co jest granę Li?
-Wracając do twoich pytań, to Viktoria prawdopodobnie w tej chwili słucha żali Zayna, który ma jakiś konflikt rodzinny. Wróci za dwa dni, bo chce dać ci czas na rozważenie naszej propozycji. A co do szuflady to...
- Dowiesz się tylko wtedy gdy przyjmiesz propozycję- wtrącił szybko Niall- ale zanim się co proponuję kolejkę.- poczekali aż Liam uzupełni swoją szklankę. Po czym wszyscy trzej usiedli na dywanie obok łóżka, które teraz służyło za oparcie pleców. Powoli sączyli napój opowiadając sobie zabawne historię, wspominając trasy. Nawet parę razy padło imię Harre'go i to nie powodowało już w ogóle bólu. Uświadomił sobie, że poprawę swojego stanu zawdzięcza właśnie tym dwóm roześmianym chłopakom, Zaynowi no i oczywiście Vice i, ale jej dziękował już wiele razy.
- Wiecie co?- zapytał żeby jakoś zwrócić na siebie ich uwagę- Nie mam pojęcia co by było gdyby nie wy, na pewno tak szybko bym sobie z tym nie poradził- uśmiechną się ciepło do nich. Ni położył mu rękę na udzie i lekko zacisną.
- Od tego właśnie masz nas- powiedział i spojrzał mu w oczy. To chyba znaczyło coś jeszcze, ale Lou kompletnie nie wiedział co. Zanim się zorientował Irlandczyk pochylił się w jego stronę i pocałował. Z tym, że to nie było krótkie przyjacielskie cmoknięcie. Na chwilę się zapomniał, ale gdy szorstki język Ni przejechał po jego dolnej wardze. Odsuną się ze zdezorientowaniem malującym się na twarzy. Przyjrzał się przyjacielowi i omal nie zachłysną się powietrzem, gdy zobaczył zadowolony, psotny uśmiech.
- Co... Co tto było?!- przeniósł spojrzenie na Liama, który ze spokojem się wszystkiemu przyglądał. Louis mógłby przysiąc, widział niebezpieczny błysk w tych sarnich oczach.

- To Lou, jest nasza propozycja- wyjaśnił takim tonem jakby mówił do trzylatka „dlaczego niebo jest niebieskie".I mimo alkoholu krążącego w żyłach do starszego dotarł sens dwuznacznych słów.
- Ale jak? Zwariowaliście... nie mówicie poważnie.- Jąkał się. Wtedy stało się coś czego w ogóle się nie spodziewał. Zwinnym, szybkim ruchem Li przyciągną go do siebie i wpił w jego usta z taką siłą, że z zaskoczenia szeroko otworzył oczy i rozchylił wargi. Sekundę potem poczuł jak język młodszego pewnie przejeżdża po jego podniebieniu i zębach. Stwierdził, że może sobie pozwolić na minutę relaksu i oddał pocałunek. Po chwili szatyn odsuną się od niego z uśmiechem, rękę nadal trzymał na jego policzku.
- Jak najbardziej poważnie Lou- powiedział i pogłaskał go po policzku.
- Wy przecież jesteście hetero...- chwytał się rozsądku ostatkiem sił- Nie chce żebyście się dla mnie się do czegoś zmuszali, to zniszczyłoby naszą przyjaźń. A bez was nie dam sobie rady- powiedział pewnie najstarszy patrząc na chłopaków. Odpowiedział mu głośny śmiech Nialla.
- Skąd ta pewność, że jesteśmy hetero Louis?- zapytał z rozbawieniem blondyn.
- A nie jesteście?- zapytał zdziwionym głosem.
- Nie mogę mówić za Li, ale ja jestem Bi. Zorientowałem się jakiś czas temu, dziwne, że się nie domyśliłeś po tym jak zgodziłem się iść z tobą do klubu dla gejów jakieś dwa lata temu... pamiętasz?- szatyn kiwną głową- Chciałeś zrobić na złość Hazzie, bo miał pseudo randkę w waszą rocznice. Poszedłem z tobą, ale ty siedziałeś i piłeś z grobową miną, więc zacząłem się bawić bez ciebie, ale gwarantuje Ci, że nie sam.- skończył swoją opowieść i mrugnął do Louisa.
- A ty?- zwrócił swoją uwagę na drugiego z przyjaciół.
- Tak do końca nie wiem kim jestem- westchną- zaczęło się od jednego faceta na którego patrzyłem pod innym kontem.- mówiąc to cały czas patrzył szatynowi w oczy- teraz jest ich dwóch- tu rzucił szybkie spojrzenie na Irlandczyka. Starszy chłopak był w szoku, zastanawiał się jak to się stało, że się nie zorientował.
- Jesteście pewni, że to niczego nie zmieni?- zaczął się łamać. Uświadomił sobie ,że od ponad czterech miesięcy nie uprawiał seksu. Jego przyjaciele byli cholernie przystojni. Był pewien, że każdy z nich momentalnie wyleczyłby go z resztki sentymentu do Stylesa. I tu pojawiał się problem... który z nich... nie umiał wybrać. Poddał się i z westchnieniem powiedział.
- Nic z tego nie będzie... nie to, że mnie nie pociągacie, bo to byłoby kłamstwo stulecia- próbował jakoś delikatnie zrezygnować z ich propozycji, chociaż wcale nie miał na to ochoty.
- To o co chodzi?- zapytał zdezorientowany Ni- Jeśli nadal się boisz, że to coś zmieni na gorsze w naszych relacjach to jesteś głupi...- w tym samym momencie Liam z wszechwiedzącym uśmiechem zapytał:
- Powiedz co Cię powstrzymuje?
- No bo ten... -zaczął się tłumaczyć- nie wiem czy wy kiedykolwiek spaliście z facetem...
- Coś mi się wydaję, że to nie to Lou.- stwierdził Ni- Co ci przeszkadza? Harry?
- Nie.- Starszy stwierdził, że może im powiedzieć. - Tu w ogóle nie chodzi o niego. Tylko o was- popatrzyli po nim, nic nie rozumiejącym wzrokiem.
- W jakim sensie o nas? Przecież sam przyznałeś, że Cię pociągamy. Wiec w czym problem?- zdziwił się Liam. A Lou miał ochotę go udusić, że zmusza go do powiedzenia tego na głos.
- Właśnie w tym problem! Pociągacie mnie obaj tak samo... nie umiałbym wybrać jednego, a odrzucić drugiego!- Po jego wybuchu nastała chwila ciszy. Następnie obaj przyjaciele szatyna zaczęli się śmiać. On był przekonany że śmieją się z niego. Już chciał się na nich wydrzeć, ale przerwały mu usta Nialla, tym razem nie stawiał oporu. Zamkną oczy i oddał pocałunek. Blondyn może wyglądał na nieśmiałego, ale z pewnością taki nie był. Gdy jego język dostał się do ust Louisa od razu zaprosił ten jego do wspólnego tańca. Po jakiejś minucie odsuną się z mlaśnięciem, a w jego oczach było czyste pożądanie. Pod wpływem tego spojrzenia nogi Starszego zrobiły się miękkie, za to stwardniało co innego. Cieszył się że siedzi inaczej mógłby zemdleć. Oderwał spojrzenie od hipnotyzujących go niebieskich oczu i przeniósł go na szatyna, który przechylał ostatnią porcie alkoholu. W jego źrenicach również zauważył głód, taki sam jak u blondyna. Liam widząc, że mu się przygląda uśmiechną się do niego radośnie.
- Cieszę się, że nie chcesz wybierać jednego z nas.- powiedział a to lekko zdziwiło Louisa- Wcale nie chcieliśmy żebyś wybierał. Masz nas obu, jeśli tylko chcesz.- Stwierdzenie, że szok o mało go nie zabił byłoby jak najbardziej na miejscu.
- Że co?- wyjąkał najstarszy chłopak słabo, bo jego umysł podsuwał mu już obrazy splątanych, spoconych ciał. Podskoczył gdy poczuł czyjąś rękę na kolanie.
- To jak będzie Lou, mogę ci już powiedzieć co zostawiła dla ciebie Viktoria w tej szufladzie?- zapytał z psotnym uśmieszkiem podając mu kluczyk. – To do tej szafki koło twojego łóżka.- powiedział i oblizał znacząco usta.
- Określ się Lou- powiedział miękko Li- chcesz nas?- No i co on miał zrobić skoro odpowiedź była oczywista?
- Byłbym idiotą gdybym nie chciał...
- No to na co czekasz? Zapieprzaj do tej komody.- rozkazał rozbawiony blondyn
- Ciekawi mnie co wy jeszcze kombinujecie?- zapytał Louis z uśmiechem, ale podniósł się i wolnym krokiem podszedł do mebla. Często zastanawiał się dlaczego ta szuflada ma zamek, teraz wreszcie się dowie. Wyobrażał sobie różne rzeczy, ale to co tam zobaczył sprawiło, że zachłysną się powietrzem. 


Dziękuje za przeczytanie wszystkim pozytywnie zakręconym ludziom:)