czwartek, 14 lipca 2016

Stracić by zyskać 18



Może to wypite procenty wpłynęły na Louisa, ale stwierdził, że nie ma najmniejszego zamiaru wracać dzisiaj do pustego mieszkania. Z Harrym i Michaelem pożegnali się już pod klubem, teraz razem z Zaynem jadą do Nialla i Liama. Nie przeszkadza im nawet fakt, że jest już środek nocy i ich przyjaciele najprawdopodobniej śpią jak zabici. Cóż Zayn myśli, że raczej testują nowe pozycje z Kamasutry niż śpią. Stwierdza, że skoro oni, gdy nocowali u niego nie dali mu się wyspać przez ciągłe jęki, On może swoimi odwiedzinami przerwać im wzajemne połykanie języków lub cokolwiek akurat połykają... W to nie zamierza już wnikać. Ważne, że zemsta się dokona i Louis mu w tym pomoże. Malik doskonale wie, że najebany Tommo miewa zbyt dużo dziwnych pomysłów żeby dał radę go pilnować w pojedynkę szczególnie, że sam jest niewiele przytomniejszy. Więc team Niam będzie musiał trochę się poudzielać. Gdy dotarli na miejsce zadzwonili do Liama, a raczej Mulat to zrobił. Lou zmierzał już do windy uśmiechem witając się ze znajomym portierem.
- Halo?- Zayn usłyszał zasapany głos Liama. Uśmiechną się i pogratulował sobie genialnego pomysłu.
- Cokolwiek robicie, radzę skończyć, bo za dwie minuty będziemy z Louisem u was w mieszkaniu.- Odpowiedział mu tylko zawiedziony jęk, Nialla.
- Założę się, że to ty zasugerowałeś mu tą wycieczkę.- Mruknął Liam. Mulat nic nie odpowiedział, bo właśnie dotarli pod drzwi przyjaciół. Nacisnął dzwonek i czekali aż któryś ruszy cztery litery żeby im otworzyć. Po pięciu minutach nadal czekali pod apartamentem, a Tommo zaczął się niecierpliwić. Znudzony Tomlinson równa się Wkurwioy Tomlinson. On i Nuda zdecydowanie za sobą nie przepadali, a pojęcie cierpliwości było mu zupełnie obce. Przepchnął Zayna od dzwonka i naciskał go ciągle. Od czasu do czasu uderzając jeszcze pięścią w drzwi. Chwilę później pojawił się Niall w jakichś dresach i koszulce założonej tyłem do przodu, metka wystawała mu pod brodą. Na szczęście Lou był zbyt zakręcony żeby zwrócić uwagę na coś tak mało istotnego jak ubiór przyjaciela. Rzucił mu się na szyję, a zdezorientowany Horan patrzył pytającym wzrokiem na Malika.
-Byliśmy w klubie no i ten tego...- Zayn też się zachwiał- Istnieje taka możliwość, że odrobinę wszyscy przesadziliśmy?
- Pytasz się, czy kurwa mówisz?- Mruknął zirytowany Niall. Malik tylko się zaśmiał.
- Oj widzę, że humorek nie dopisuję... czyżbyśmy w czymś przeszkodzili?
- Jakbyś nie wiedział.- Odpowiedział blondyn- Tylko lepiej, żebyś jemu nie wygadał.- Wskazał w kierunku buszującego w lodówce Louisa.
- Spokojnie, nadal jest niczego nieświadomy, ale wy wiecie, że w końcu to się wyda?
- Ta... tylko chcemy mu sami powiedzieć, a nie żeby dowiadywał się od kogoś innego.
- Spoko, rozumiem: Morda na Kutkę?
- Dokładnie Malik, dokładnie. Jak pijesz to myślisz kotku.- Sarknął Niall i mrugnął do Multa.
- Nie kotkuj mi tu! Co by na to twój chłopak powiedział?!- Zayn udał przerażenie, a Niall tylko wzruszył ramionami. By chwilę później uśmiechnąć się radośnie na coś, co zobaczył za plecami Malika. Ten postanowił zobaczyć, co tak rozbawiło przyjaciela. Liam właśnie wydzierał Louisowi napoczętą już butelkę Tequili. Wyższy chłopak podniósł rękę z trunkiem do góry, a Tommo podskakując próbował mu ją zabrać. Wyglądało, to przekomicznie. W końcu Lou z przebiegłym uśmieszkiem zbliżył się do Payna i szybko go połaskotał, na co ten opuścił rękę, a starszy z triumfalnym okrzykiem wyrwał mu alkohol. Niall postanowił interweniować. Podszedł do Louisa i objął go od tyłu, przez to ręce szatyna były przyciśnięte płasko do tułowia, a on nie mógł unieść butelki do ust.
- Puść!- Warknął Tommo.
- Nie, Lou. Wystarczy na dzisiaj.- Powiedział cicho Horan- Proszę Cię Lou- Szepnął jeszcze prosto do ucha starszego. Na co ten rozluźnił się i przestał się szarpać w ramionach Irlandczyka. Tomlinson czuję ciepły oddech na swojej szyi, mimowolnie na to uczucie przechodzi go delikatny dreszcz, a alkohol jest już nie ważny. Teraz skupia się na pouczaniu się w myślach, że nie wolno mu w ten sposób patrzeć na Nialla ani na Payno. Uważa, że gdyby wydało się to, że ostatnio trochę więcej o nich myśli i to nie koniecznie tak jak powinien, to wszystko by się posypało. Dlatego stara się jak najlepiej kontrolować swoje myśli, ale teraz jest tak pijany i zmęczony, że po prostu nie ma na to siły. Więc po prostu odpuszcza, ciesząc się chwilowym ciepłem ramion owiniętych wokół niego. Zamyka oczy i ma ochotę najzwyczajniej w świecie zasnąć. Reszta, to widzi. Tylko uśmiechają się na widok Lou osuwającego się powoli na podłogę, na szczęście Niall w porę budzi się z transu i łapie Tomlinsona zanim ten spotyka się z twardą posadzką. Bierze go na ręce i kieruję się w stronę trzeciej sypialni, tej którą dzieli z Liamem. Payno tylko za nim patrzy, a wesołe iskierki tańczą w jego oczach. Malik przez chwilę jest skonsternowany, tą sytuacją. Jego odurzony alkoholem mózg wolno przetwarza informację.
- Zayn?- Pyta Liam
- Hm?
- Pytałem czy też zostajesz i czy chcesz coś do spania?
- Jeśli, to nie problem, to wolałbym jednak zostać...- Mruknął Zi w odpowiedzi
- Nie wydurniaj się.- Zaśmiał się Liam
- Nawet nie mam siły się myć, zaraz odlecę tak jak, Lou, więc jak możesz to daj mi jakąkolwiek koszulkę, nawet nie idę pod prysznic, Pierdolę rano się umyję...- Przerywa mu szerokie ziewnięcie.
- Spoko.- Li prowadzi go do swojego pokoju i podaję mu jedną z wielu białych bluzek.- Dobranoc Zayn.
- Li!?
- Co?- Spogląda na Malika z lekkim zniecierpliwieniem, bo chciałby nacieszyć oczy widokiem Nialla i Louisa razem. Niall jest jak wulkan szczęścia, kiedy wszyscy trzej są razem. Liam naprawdę nigdy nie będzie miał dosyć tego widoku.
- Czy mogę się tu bezpiecznie położyć?- Pyta Mulat, a Payno patrzy na niego nic nie rozumiejąc- Nie zostawiliście tutaj z Niallem, żadnych płynów ustrojowych?
- Nie- Li Odpowiada ze śmiechem- Teren czysty. Przenieśliśmy się do tej trzeciej sypialni.- Mulat chwilę marszczy brwi w dezorientacji.
- Przecież tam Horan zaniósł Louisa, to gdzie wy będziecie spać?
- Też tam.- Odpowiada, a widząc szok Malika dodaję- zdarzało się nam już zasypiać we trójkę na jednym łóżku...- Coś klika w mózgu Zayna.
- Kurwakurwamaćkurwa- mamroczę cicho- Payno!
- No, co?!- Pyta zdziwionym głosem szatyn.
- Jak ja się mogłem nie kapnąć, że ty też coś czujesz do Louisa...- Zayn spogląda w oczy Liama i znajduję tam potwierdzenie swoich przypuszczeń. Cicho śmieję się ze swojej debilności.- Ty też go kochasz, kurwa- Li kiwa głową niepewnie.
- Tak- szepcze Liam.
- Nie ma co, Lou ma powodzenie... Zamierzacie coś z tym zrobić? Jesteś z Niallem, który czuję mięte do Tommo, ty też. Więc samo na myśl mi przychodzi, co dalej?
- Na razie nic dalej...- Mamroczę, Liam lekko zażenowany, bo Zayn patrzy na niego jak na potencjalnego gwałciciela.
- Mam się bać o dupę przyjaciela?- Pyta z dziwnym błyskiem w oczach i Li nie do końca wie czy to jest rozbawienie, czy może złość.
- Co?! Zgłupiałeś?
- To jest całkiem normalne pytanie. Obaj patrzycie na niego jak Reksio na szynkę, więc jeszcze raz pytam: Czy Louisa będzie jutro boleć tyłek?
- Za kogo ty nas masz?!- Payno jest wściekły- Nie jesteśmy jakimiś niewyżytymi napaleńcami! Tylko jego przyjaciółmi, w dodatku zakochanymi w nim już od dobrych kilku lat! Jak dotąd nic mu się z nami nie stało.
- Spokojnie, nie do końca to miałem na myśli Liam- wzdycha Zayn, powinien przeprowadzać tą rozmowę na trzeźwo.- Chodziło mi raczej o to, że Lou chyba też ma jakąś słabość do was, a już na pewno do Nialla. Chociażby ta sytuacja w kuchni, to jak natychmiastowo uspokoił się w jego objęciach i zasnął.
- Wiem.- Liam uśmiecha się szczęśliwie- Zayn posłuchaj, nigdy nie zmusilibyśmy go do niczego. Na pewno nie zrobimy nic, gdy jest zajebany w trupa. Dla nas obu jest zbyt ważny, żebyśmy mogli pozwolić sobie na jego stratę.- Malik wydaję się być zadowolony z takiej odpowiedzi.
- Rozumiem, przepraszam, jeśli Cię obraziłem, ale ja po prostu...- Mulat urwał nie mogąc znaleźć odpowiednich słów.
- Jest dla Ciebie jak brat i zawsze będziesz odczuwał potrzebę opiekowania się nim, to chciałeś powiedzieć?
- Tak- Zayn wzdycha z wdzięcznością za pomoc dla jego zbyt umęczonego mózgu- Chce, żeby najzwyczajniej w świecie był w końcu szczęśliwy, bo Hazz mu tego nigdy do końca nie zapewnił.- Urywa na chwilę-, Jeśli to wy jesteście tym, co jest mu niezbędne, aby uśmiechać się każdego dnia, to ja nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń.- Milkną, bo co było ważne zostało już powiedziane. Żaden z nich nie ma więcej nic do dodania.
- Idź do nich Liam... Ciesz się tym, że dzisiaj masz ich obu przy sobie....- Delikatnie wyrzuca go za drzwi i słyszy jeszcze ciche:
- Dziękuję Zayn, dobranoc.



Przepraszam za wszystkie błędy, których na pewno jest sporo, ale ja ich kuźwa naprawdę nie widzę...
Dziękuję każdemu kto czyta ;) i jak zawsze marze chociaż  jednym komentarzu :D

2 komentarze:

  1. Dopiero znalazłam tego bloga. Bardzo mi się spodobał. Będzie trójkącik?*-* Oni pasują do siebie w trójkę. Chcę żeby byli razem i pieprzyl się jak króliki.😏😏😊😊😊😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie bd tak jak piszesz :)
      Niektóre rzeczy mam zaplanowane inne piszę spontanicznie ;) np. akcję z weselem w tle;)

      Usuń