sobota, 9 lipca 2016

Stracić by zyskać 17




Kolejny tydzień upływa im na małych wypadach na miasto, jakaś restauracja czy zakupy. Zazwyczaj wychodzą we trójkę: Louis, Liam i Niall ale czasem do tego tria dołącza jeszcze Michael. Tomlinson za każdym razem wysłuchuję jego relacji z konfrontacji na linii Miki vas Nick. Z rozbawieniem wyobraża sobie minę tego pojeba, kiedy Michael mu się pierwszy raz odciął, Boże tak bardzo chciałby to widzieć. Żałuję, że nie kazał Młodemu zamontować kamerki, żeby miał relacje na żywo. Podobno Styles był równie zdziwiony, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Bardzo dobrze, Lou na pewno nie pozwoli zniszczyć tego dzieciaka. Niall i Liam dzielnie wspierają go w tym postanowieniu i nawet Zayn zdaję się polubić tego pozytywnego chłopaka, ale Malik jak to on nie chce za szybko ujawniać swojej sympatii. Na szczęście dla Louisa, który zna go niemal tak dobrze jak samego siebie jest oczywiste, że Zayn już dawno wybaczył Michelowi nieświadome zranienie jego brata. Tak brata, bo cokolwiek między nimi się nie działo: kłótnie czy docinki to jeden za drugiego dałby się poćwiartować. Obaj wychowali się z samymi siostrami i to było naprawdę potrzebne im obu, mieć zrozumienie u kogoś tej samej płci. Chociaż jeden był stu procentowym hetero, a drugi gejem jak się patrzy, to doskonale się rozumieli, zawsze znajdowali jakieś rady dla drugiego. Nic więc dziwnego, że to właśnie Zaynowi udało namówić się Tomlinsona na wspólny wypad do klubu. Niam tym razem odpuścił, ale za to pojawił się uradowany Michael ciągnący za sobą znacznie mniej optymistycznego Stylesa. Harry bał się wypadu tylko z Malikiem, który wyraźnie posyłał mu często niechętne spojrzenia, Louisem swoim wieloletnim byłym partnerem i Michaelem Obecnym chłopakiem. Spodziewał się raczej napiętej atmosfery i nerwowych wymuszonych rozmów. W momencie kiedy dotarli już do chłopaków, musiał ze zdziwieniem stwierdzić, że jego obawy były bezpodstawne. Zbierał szczękę z podłogi kiedy Zayn całkiem przyjaźnie i radośnie się do nich uśmiechnął. Natomiast kiedy Lou rozłożył ramiona w zapraszającym geście, a Miki bez zastanowienia się w nie wpakował, Przytulając drobniejszego chłopaka poczuł delikatne ukucie zazdrości. Za chuja nie wiedział czy to dlatego, że Louis przytula jego chłopaka czy może odwrotnie, bo Michael objął Tommo. Był tak zdezorientowany i rozkojarzony swoimi odczuciami, że dopiero kiedy Jego partner złapał go za dłoń i delikatnie pociągną za zmierzającymi już do loży przyjaciółmi ocknął się z dziwnego transu.
- To co tam u Ciebie Hazz?- Zapylał Zayn z lekkim uśmiechem.- Bo z tego co wiem od Michaela to teraz rzadko jesteś w Londynie...- Harry był mocno zdziwiony zarówno tym, że przyjaciel zwrócił się do niego starym przezwiskiem jak i tym, że mówił do niego z dawną sympatią. Chwilę później zmarszczył brwi w zdezorientowaniu i popatrzył pytająco na Mikea
- Czasami się widujemy...- Odpowiedział Młody po prostu- Zostawiłem swoich znajomych i rodzinę w Stanach więc bezceremonialnie przywłaszczyłem sobie twoich. Jestem pewien, że dzwonie do twojej mamy częściej niż ty. Bardzo na Ciebie narzeka.- Hazz w szoku otwierał i zamykał usta. Reszta widząc to zaczęła się śmiać. Tomlinson chciał dać mu jakoś znak, żeby przestał się tak stresować. Kopnął go wcale nie delikatnie w kostkę, Styles od razu podniósł na niego spojrzenie, więc Tommo bezgłośnie powiedział: Jest okay Hazz, już jest okay. Następnie zaśmiał się z głupiego wyrazu twarzy byłego. No ale kto by się nie śmiał z kogoś kto ma oczy jak spodki i szeroko otwartą paszcze ze zdziwienia.
- Aha, to wiele wyjaśnia- Mruknął tępo Harry- U mnie nic szczególnego się nie dzieję, zagram teraz w jednym filmie. Niestety będę musiał ściąć włosy na krótko. Nie jestem z tego powodu całkiem zadowolony.
- I ty podpisałeś papiery w których było zapisane coś o ścięciu twoich włosów?- Zdziwił się Malik
- Ta... podobał mi się scenariusz tego filmu, stwierdziłem, że włosy kiedyś odrosną.- Dalej rozmowa poszła w kierunku ich najbliższych planów. Gdy polał się alkohol, nawet Stylesowi udało się odprężyć. Trochę szalał na parkiecie z Michaelem, przez swoją pracę i ciągłe wypady z Nickiem zapomniał ja dobrze potrafi się czuć przy swoim chłopaku. Do jego zakutego łba jeszcze nie dotarł fakt, że to właśnie radiowiec psuję jego relacje z ukochanym. Najpierw skutecznie oddalił go od Louisa, a teraz robi dokładnie to samo z Michaelem. Zazdrość to bardzo trujące uczucie, a radiowiec jest nią przepełniony aż po korzonki włosów. Niestety biedny, naiwny Harry tego nie zauważa. Myśli, że to po prostu taki sarkastyczny sposób bycia przyjaciela. Na szczęście reszta jego bliskich zrobi wszystko aby tym razem temu sukinsynowi nie udało się rozwalić kolejnego związku Stylesa i zranić Michaela, bo chociaż znają go nie długo, to odczuwają jakieś dziwne poczucie odpowiedzialności za tego dzieciaka, który nieświadomie wepchał się wprost na celownik kompletnego Skurwysyna.
Jakiś czas później Zayn ciągnie Młodego na parkiet, a Styles zostaję sam z Louisem. Obaj czują się trochę nie swojo. Tommo postanowił przerwać krępującą ciszę:
- Cokolwiek teraz sobie myślisz, ja naprawdę nie mam już żalu ani nic Harry. Patrząc na niego nie mógłbym go nienawidzić, jest tak bardzo podobny do Ciebie z początków One Direction, że to aż trochę przerażające.
- Louis, nie mam kompletnie pojęcia co mam Ci powiedzieć. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będziemy jeszcze tak rozmawiać. Nie marzyłem, że mi wybaczysz, a co dopiero zaprzyjaźnisz się z Michaelem. Jest to dla mnie trochę dezorientujące. Gdybyś to nie był ty to mógłbym sobie pomyśleć, że chcesz się zemścić i mi go odbić...
- Zgłupiałeś Styles- szatyn zaczął śmiać się tak bardzo, że zwrócił uwagę kilku osób z sąsiednich stolików.- Za częste przebywanie z Grimim źle wpływa na twoje procesy myślowe.
- Nie mówię, że tak jest, ale przyznasz, że to trochę dziwne. Fakt, że tak dobrze się dogadujecie.
- Lubię go, to tyle. Wybacz, ale jest dla mnie odrobinę za młody. Zresztą tak jak mówiłem jest zbyt podobny do Ciebie. Nie mógłbym być z kimś takim, bo sam nie wiedziałbym czy czuję coś do tej osoby czy jest ona po prostu substytutem Ciebie. Chociaż przez ostatni czas wszystkie uczucia wyblakły, to myślę, że do końca życia zostanie mi pewna sympatia do loczków- Mówi i mruga do Harry'ego. Ten jest tak zdezorientowany, że nie wie co powiedzieć.- Myślę, że prędzej czy później i tak byśmy się rozstali. Nie ukrywajmy, że obaj się zmieniliśmy. Nic już nie było tak proste między nami jak na początku. prawie każda nawet najmniejsza rzecz wymagała od któregoś z nas pójście na ustępstwo...
- Ta...- Mruknął Styles- Z tego co pamiętam, to zazwyczaj musiałeś to być ty. Ja byłem za bardzo uparty...
- Ta byłeś jak rozkapryszone dziecko po końskiej dawce hormonów wzrostu.- zaśmiał się Tomlinson.
- Nie mogę zaprzeczyć niestety.- Westchnął Styles.
- Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że kompletnie do siebie nie pasowaliśmy. Dopiero teraz widzę jak bardzo udawałem dla Ciebie kogoś kim nie jestem. Nic nie zrobiłeś, to ja sam się stopniowo zmieniałem. Tylko,  że człowiek jest naprawdę szczęśliwy kiedy może być w pełni sobą.
- Lou...
- No co? Już nie muszę pilnować tego co przy tobie mówię.- Tommo Mruga zaczepnie i wybucha śmiechem. Chwilę później Harry do niego dołącza. Może jeszcze jest szansa na to by wrócili do przyjaźni...

Sorki za błędy, ale jestem po 8 godzinach pracy i mój mózg się wyłączył. :(
Dziękuję wszystkim dobrym ludziom, którzy czytali :). 

Ja wiem, że są wakacje i nikomu się nie chce, ale byłbym wdzięczna za chociaż krótki komentarz... Chcę od was trochę motywacji do pisania dalszych części ;) 
Dacie Rade???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz