sobota, 25 czerwca 2016

Stracić by zyskać 16



Liam po przebudzeniu długo wpatruję się w Chłopaków obok niego. Ciepły uśmiech błąkał się po jego twarzy. Tak pięknie rozpoczętego dnia nic nie jest w stanie mu popsuć. Cały jego dwu osobowy świat znajduję się na wyciągnięcie ręki. Czego więcej mógłby jeszcze do cholery żądać od życia? Jedynie tego, żeby zostało tak już na zawsze. Szatyn wie, że oni będą jeszcze spać przez jakiś czas, więc wykorzystuję go na poranną toaletę. Później skupia się na przeglądaniu wiadomości od fanów. Pochłania go to do tego stopnia, że nie orientuję się, gdy pozostała dwójka się budzi. Niall otwiera oczy i pierwsze, co widzi, to karmelowa czupryna, przez parę sekund jest tym zdezorientowany, ale na szczęście szybko przypomina sobie gdzie się znajduję. Nie mogąc się powstrzymać przeczesuję włosy Louisa, na co ten wzdryga się i momentalnie budzi. Tommo podnosi zaspany wzrok do góry i od razu może zobaczyć rozbawione niebieskie oczy. W komplecie ze ślepiami jest jeszcze blond grzywa i zarumienione policzki sexy myśli, ale tak szybko jak to sobie uświadamia policzkuję się mentalnie. Musi powtarzać sobie, że irlandzki temperamencik jest jego przyjacielem i on nie powinien w ten sposób na niego patrzeć. Uśmiecha się niepewnie w zamian, za co otrzymuję totalny wyszczerz. Przez chwilę nie ruszają się ze swoich miejsc, Louis, bo naprawdę potrzebuję nadrobić dużo przytulania, a Niall ponieważ wreszcie może bez skrupułów czuć przyjemny ciężar głowy przyjaciela na swojej klatce piersiowej. Brakuję mu tylko Liama, który powinien być po jego drugiej stronie. Chwilę marszczy brwi w zdezorientowaniu, szybko skanuję wzrokiem całą sypialnie. Aż w końcu dostrzega go wygodnie wyciągniętego na parapecie z telefonem w ręce. Louis nieznacznie się podnosi i przekręca głowę tak by go dostrzec. Uśmiech Tomlinsona poszerza się, gdy widzi jak bardzo skupiony jest Liam, dla niego prawdopodobnie nie dotarłoby nawet gdyby rzucić w niego trampkiem. Po chwili stwierdza, że to wcale nie jest taki głupi pomysł, ale jak na złość nie ma żadnego pod ręką, więc zadowala się poduszką.
- Hej!- Woła zdezorientowany Li.
- No cześć!
- No hej!- Krzyczy później Horan.
- No hej, no cześć...- odpowiada rozbawiony.
- Długo nie śpisz?- Pyta Niall jednocześnie zwlekając się z łóżka i zmierzając do plecaka, z którym przyszedł poprzedniego wieczoru.
- Jakiś czas.- Odpowiada pogodnie Liam
- To, dlaczego nas nie obudziłeś. Nie siedziałbyś sam...
- Znam was na tyle dobrze by wiedzieć, że jeśli obudzi się was za wcześnie, to później jesteście nie do wytrzymania.
- Cóż, jest w tym trochę prawdy.- Tomlinson przyznaję z zakłopotaniem.- Prawdopodobnie nie jestem zbyt przyjaźnie nastawiony do świata, jeśli nie śpię wystarczająco długo...
- Mówisz o tym jak podczas którejś trasy rozpieprzyłeś mi telefon, bo za głośno dzwonił? Czy o tym jak Zayn oberwał twoimi brudnymi skarpetami, a może...
- Dobra, skończ- Louis zaśmiewał się do łez- O każdym z tych przypadków.- Niall w między czasie zniknął za drzwiami łazienki.
- Ja też może skoczę się przebrać- mruknął Lou- raczej nie pachnę różami...- Takim sposobem Liam znowu został sam. Stwierdził, że skoro i tak się nudzi to równie dobrze może zrobić coś pożytecznego i przygotować śniadanie. Problem pojawił się, gdy po przeszukaniu wszystkich szafek i lodówki znalazł tylko odrobinę suchych płatków i parę innych niezbyt świeżych produktów. Zastanawiał się jak Louis żył przez te kilka dni od wyjazdu Victorii, chociaż pewnym śladem jest ilość pustych opakowań po pizzy i chińskim jedzeniu. Kręci głową z dezaprobatą. Sam też czasem lubi zjeść coś nie zdrowego, ale na pewno nie tak często i nie w takich zastraszających ilościach. Ciekawi go, jakim cudem Tomlinson dalej jest taki szczupły. Najwidoczniej Starszy posiada straszną moc czytania w myślach, albo Liam ma wypisane na twarzy to, o czym myśli:
- Mam dobrą przemianę materii- mówi Tommo i wiesza się na ramieniu Payno.
- Ta... Nie wątpię.
- Żartuję, miałem też trochę normalnego jedzenia. To nie tak, że żyję na samych śmieciach wiesz?- Liam z powątpiewaniem unosi brwi.
- Lou nie to, że Ci nie wierze, ale w twojej lodówce znalazłem tylko światło...
- Hej, co jemy?!- Niall rozsiada się przy stolę i wyczekująco spogląda na pozostałą dwójkę.- Bo tak jakby jestem głodny jak cholera.
- Ni ty zawsze jesteś głodny.- Wtrąca rozbawiony Louis.
- Może być mały problem ze śniadaniem.- Wzdycha Li
-Dlaczego?- Woła płaczliwie Irlandczyk- potrzebuję jedzenia!
- Tak jakby wyczyściłeś mi już wczoraj wszystko...- stwierdza Louis, ale widząc zdesperowany wzrok przyjaciela, kontynuuję.- Myślę, że jest na tyle późno, że z powodzeniem możemy skoczyć na miasto coś zjeść.
- Tak!!!
Wychodzą chwilę później, kierując się do jednej z pobliskich restauracji. Oczywiście spotykają fanki, Robią sobie z nimi zdjęcia . Parę razy Lou zostaję zapytany o, to dlaczego nie wychodzi już nigdzie z Harrym. Odpowiada dyplomatycznie, że mają mało czasu, a Styles zajęty jest teraz jeszcze filmem. Chyba nie wszystkie, to kupują. Na szczęście o nic więcej nie pytają. Louis jest naprawdę cholernie wdzięczny wspierającej obecności swoich przyjaciół. Za każdym razem kiedy czuję się niepewnie czy smutno wystarczy, że spojrzy na roześmiane twarze towarzyszy, a wszystko wydaję się być od razu bardziej pozytywne. Po posiłku postanawiają jeszcze odwiedzić parę sklepów ponieważ żaden nie ma ochoty wracać jeszcze do mieszkania. Wędrują po butikach swoich ulubionych marek. W pewnym momencie Louis słyszy kilka znajomych głosów w przymierzalni.
Idzie więc tam, bo nie ma kurwa mowy, że zostawi tego pozytywnego, zakręconego dzieciaka na pastwę Nicka Grimshawa.
- Daj spokój mały, to zdecydowanie nie jest dla Ciebie...- śmieje się złośliwie radiowiec w tym samym czasie Louis wychodzi z za zakrętu, a Niam podąża za nim.
- Nie pasuję Ci to. Prawda Hazz? Przyznaj, że nie wygląda zbyt korzystnie w tym kroju.-Tomlinson prawie dostaję szału gdy widzi jak jego były nieznacznie kiwa głową, a na twarzy Miachaela widać smutek i rozczarowanie. Bo odpowiednim zachowaniem gdy ktoś obraża twojego partnera powinno być stwierdzenie: „ Cokolwiek założy dla mnie i tak wygląda zajebiście". Liam chyba ma, to samo zdanie, bo nie wytrzymuję i ze swoim naturalnym spokojem wtrąca:
- Chyba wam się coś w oczach popierdoliło, wygląda naprawdę dobrze.- Wtedy wszystkie spojrzenia kierują się na nich. Harry wygląda na zawstydzonego, Nick na porządnie wkurwionego, Młody: jakby przybył ratunek. I cóż może faktycznie tak jest myśli Lou i uśmiecha się.
- Zgadzam się z Li, Młody. Mogę tak mówić? Jakoś mi, to do Ciebie pasuję...
- Pewnie, nie przeszkadza mi to.
- Miło było.- mówi lodowatym tonem Grimshaw- ale musimy iść.
- Tak do zobaczenia.- Dołącza się Styles
- Co? Hazz mieliśmy spędzić razem dzień zanim wrócisz na plan...- pyta zdezorientowany Michael
- Tylko na chwilę, załatwię coś i po południu powinienem być.- Takim sposobem do ich zakupowego grona dołącza aktualny partner Loczka. Louis naprawdę nie może powiedzieć, że jakoś specjalnie mu to przeszkadza. Okazuję się, że blondyn jest dość ciekawą osobą i świetnie się z nimi dogaduję. Decydują się na późny obiad w jednej z sieciówek. Po posiłku Lou już nie wytrzymuję i zadaję to pytanie, które dręczy go od pierwszego spotkania.
- Jak bardzo Nick się do Ciebie przypierdala?- Michael momentalnie cichnie, a jego oczy tracą blask.
- Cóż... um. Tak jak słyszeliście...
- I Harry naprawdę nic mu nie powie?!- dziwi się Niall, a Tomlinson tylko smutno się uśmiecha.
- Czasem się z nim zgadza i wiem, że wtedy prawdopodobnie mają rację, a ja...
- Posłuchaj mnie młody- Przerywa mu Tomlinson- Nie mają racji. Mówię, to ja chłopak któremu odbiłeś faceta więc uwierz. Nick prawdopodobnie liczył na to, że po tym jak Harry zdradzi mnie z tobą ja go rzucę, a Styles będzie cały jego. Ten sukinsyn nie przewidział tylko tego, że Harry naprawdę się w tobie zakocha... Wszystko co robi teraz względem Ciebie, wszystkie te docinki... Ja to przerabiałem. Myślę, że będę w stanie jakoś Ci pomóc, tylko mam jeden warunek: Nie daj im się zmienić, nie rezygnuj z siebie, bo będziesz tego żałował. Ja do tej pory nie odbudowałem jeszcze w pełni swojej dawnej osobowości, ale powoli wracam...
I powiem jedno Nick Grimshaw powinien srać w gacie na rzadko!

Przepraszam za ewentualne błędy!
 komentarze mile widziane ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz