czwartek, 23 czerwca 2016

Stracić by zyskać 15



Hej!:) To FF jest dla mnie ważne zaczęłam go pisać jako pierwsze. Informuję, że rozdziały przejściowe i wprowadzające się skończyły. Teraz historia zmierza powoli w kierunku tego co najważniejsze. Myślę, że po tym rozdziale łatwo będzie się wam zorientować co mam na myśli. Jeśli komuś to nie odpowiada trudno:)...Pozostałe postacie schodzą na dalszy plan, może od czasu do czasu pojawi się ktoś inny... W najbliższych rozdziałach najwięcej będzie Louisa, Nialla i Liama. Bardzo serdecznie dziękuję każdemu kto to czyta. Nawet gdy jest jedna taka osoba, to ja i tak jestem szczęśliwa! :)


Louis obudził się z dziwnym wrażeniem, że coś jest nie w porządku. Kręgosłup napierdalał go jak jasna cholera, co było całkiem do przewidzenia skoro zasnął na kanapie w dość nietypowej pozycji… Ramie Liama robiło za jego poduszkę, nogi położone miał na stolik. Niall z kolei spał najwygodniej na plecach z głową na kolanach Tomlinsona. Lou nawet nie zdawał sobie sprawy, że aż tak brakowało mu zwyczajnej bliskości drugiej osoby. Teraz pomimo niewygody nie miał najmniejszej ochoty podnosić się z kanapy i przenosić na łóżko. Czół się komfortowo w znajomych objęciach przyjaciół, a przyjemne ciepło rozchodziło się po jego ciele. Wiedział, że zawsze i w każdej sytuacji będą z nim, dawało mu to poczucie bezpieczeństwa. Westchnął w ramie Liama, próbując delikatnie zmienić swoją pozycję tak by nie obudzić pozostałej dwójki. Prawie mu się to udało, ale…
- Śpij.- Szepnął Liam przez sen i objął Louisa ramieniem przytulając go mocniej do swojej klatki piersiowej. Teraz, to nawet gdyby Tomlinson chciał nie ma jak wyplątać się z objęć przyjaciela. Jeśli ma być szczery sam ze sobą, to musi przyznać, że wcale nie chcę się nigdzie przemieszczać. Całkiem podoba mu się jego obecne położenie. Podłożył dłoń pod głowę i zamknął z powrotem oczy. Starszy zastanawia się, kiedy ostatnio był z tak blisko z kimś, kto nie jest Victorią? Wnioski przyprawiają go o mały szok, bo jest on bardzo przytulaną osobą, nigdy nie potrafił utrzymać rąk przy sobie, a z tego, co podpowiada mu jego zaspany mózg wynika, że ostatnio lepił się tak do kogoś trzy miesiące temu. Postanawia cieszyć się, więc zaistniałą sytuacją póki może. Dodatkowym plusem jest to, że jego żywa poduszka jest całkiem przystojna i umięśniona. Gdy tak się nad tym zastanawia, to Louis musi przyznać, że Liam jest cholernie przystojny. Jakby nieświadomie upominając się o jego myślową uwagę, Horan zaczyna przekręcać się na bok jednocześnie dźgając go w żebra i o mało nie spadając z kanapy. Louis przytrzymuję go w miejscu- Uff nie spadł- szepcze do siebie. Nieświadomie zaczyna przesuwać palcami między blond kosmykami Nialla, na co ten wzdycha szczęśliwy. Na usta starszego od razu wypływa czuły uśmiech, bo tak ta osóbka również jest mu bliska. Zayn zresztą też, ale w trochę inaczej. Louis nawet nie umie tego sprecyzować, ale sposób, w jaki ta dwójka zajmowała się nim w ostatnim czasie sprawia, że czuję się całkowicie szczęśliwy w ich towarzystwie. Podczas gdy przebywając z Vicą czy nawet z Zayn nie umie całkowicie wyłączyć się na otaczający świat i zapomnieć o tym, co stało się w jego życiu w ostatnich miesiącach. Nawet gdy Teraz  pomyśli o Harrym i Michaelu razem, nie czuję bolesnego uścisku w klatce, tylko spokój. Może, to zasługa niezwykłej mieszanki charakterów Ni i Payno? Irlandczyk podobnie jak Lou ma nadmiar energii i każdego zachęca do wygłupów, obaj są też trochę bardziej wrażliwi niż reszta, przez co o wiele ciężej znosili sypiące się na ich głowy hejty. Liam z kolei ma większą odporność, jest rozważniejszy, chociaż gdy chcę to umie się zabawić. Louis uśmiecha się na wspomnienie ich słynnych wather fight. Jednak łączy ich bardzo ważna cecha: opiekuńczość. Wszyscy mają małą manie zajmowania się innymi, a zapominania o sobie. Tomlinson rozmyślałby tak pewnie do rana gdyby nie nagłe wzdrygnięcie się Horana. Lou nieznacznie się podniósł, aby sprawdzić czy jego przyjaciel się obudził, ale nie oczy Nialliera nadal były zamknięte. On sam jednak wiercił się niespokojnie od czasu do czasu mamrocząc coś niewyraźnie. Blondyn mocno zacisnął rękę na nodze Louisa, który czując lekki ból wyswobodził się z objęć Liama i delikatnie odczepił dłoń przyjaciela od swojego uda. Myśli o tym, że kolejnego dnia na pewno pojawi się tam spory siniak. Jednak nie potrafi się tym przejmować, gdy widzi łzy spływające po twarzy Horana. Stwierdza, że musi śnić mu się coś bardzo nieprzyjemnego. Ostrożnie chwyta dłoń Nialla i kreśli uspakajające kółka na jej wewnętrznej stronie, a gdy to nie przynosi efektów postanawia go obudzić.
- Niall- Mówi wprost do jego ucha, nie chcąc zakłócać snu Liama. Blondyn wzdryga się niespokojnie.
- Lou- mówi na wpółprzytomnie.- Przepraszam, Lou…
-Hej, spokojnie.- Mówi ostrożnie- Tylko sen, To tylko sen.
- Coo?- Pyta, a łzy dalej płynął. Louis Przysuwa się bliżej niego i przytula. Blondyn płacze w jego koszulkę.
- Zasnęliśmy tu, obudziłem Cię, bo zacząłeś płakać przez sen. Cokolwiek Ci się śniło raczej nie było miłe… Pamiętasz coś?- Ni kiwa głową- chcesz powiedzieć?
- Nie Nienawidzisz mnie?- Pyta cicho, a Louis jest w szoku.
- Nie, Niall co ty gadasz?- Mówi może odrobinę za głośno, Liam budzi się, ale nie pokazuję tego czekając na rozwój wypadków.
- Śniło mi się, że mnie nienawidzisz. Liam też i wszyscy…
- Ni, Ciebie nie da się nienawidzić…- mówi pewnie Lou i się uśmiecha, delikatnie przeczesuję Blondynowi grzywkę.
- To dobrze- odpowiada młodszy, ale nadal smutek nie znika z jego twarzy.
- Horan- mówi Lou- Co jest?
- Mam pewien sekret przed wami, ale na razie nie mogę go ujawnić… Obiecujesz, że mnie nie znienawidzisz?-
- Tak, obiecuję. Zdradzisz mi go?- Pyta Tommo.
-Jeszcze nie teraz.- Kręci głową. Starszy wzdycha, jego ciekawska natura będzie wystawiona na ciężką próbę.
- W porządku, ale ty z kolei musisz obiecać, że kiedyś mi powiesz.
- Obiecuję, Lou.- Mówi, a te głupie łzy nie chcą przestać płynąć. Serce Tomlinsona całkowicie boli na ten widok.
- Cokolwiek, to jest ja i tak zawsze tu będę.- Mówi pewnie i uświadamia sobie, że naprawdę tak jest. Cokolwiek Irlandczyk ukrywa nie będzie miało to wpływu na jego uczucia. Bo ta dwójka zajmuję coraz większą przestrzeń w świecie Louisa i on nie ma kompletnie nic przeciwko.
- Dziękuję- Odpowiada blondyn znacznie weselszym i pewniejszym głosem.
- No nie płacz słońce.- Nuci cicho starszy.
- Może być to trochę opacznie rozumiane, kiedy mówisz do mnie „słońce”, ale lubię to.- Uśmiechają się do siebie jak idioci, a Li cicho chichocze.
- Nie śpisz?- Pyta zdezorientowany Louis
- Już nie.- Odpowiada wesoło Payno.
- Wiesz, że nie ładnie podsłuchiwać?
- Ta… cokolwiek powiesz zgodzę się, ale przenieśmy się gdzie indziej, bo ta kanapa jest zdecydowanie za mała dla naszej trójki.
- Spoko.- śmieje się Tomlinson i prowadzi przyjaciół do pokoju. Może nie mają tam o wiele więcej miejsca, ale przynajmniej mogą wyprostować nogi. Zasypiają szczęśliwi. I nie ma dla nich w tym nic dziwnego, czy niepokojącego, że najlepiej czują się teraz, gdy wszyscy trzej są razem. No, bo niby, dlaczego mają się przejmować?

Przeczytałeś/aś Dziękuję i przepraszam za ewentualne błędy.
Jeśli chcesz zostaw po sobie jakiś ślad ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz