niedziela, 5 czerwca 2016

Stracić by zyskać 14





Louis nudził się w mieszkaniu, Victoria wróciła na urlop do rodzinnego domu. Zayn próbował namówić go na wypad do kolejnego klubu, jednak szatyn miał dość imprezowania na jakiś czas. Wesele było ciekawe, ale poprawin nic nie przebiję. Szczegół, że byli tam już w połowie przyjęcia. Zdążyli jednak zabalować tak, żeby połowy wydarzeń w ogóle nie pamiętać. Vica i Blanka bez przerwy wyciągały któregoś z nich na parkiet, nawet Harry się nie uchwał. Tomlinson na początku czół się dość dziwnie w towarzystwie swojego byłego i Michaela. Na szczęście nie miał czasu zbyt długo nad tym myśleć, ośmiu wariatów zadbało żeby nie był zbyt kontaktowy. Dorobił się nawet omamów wzrokowych, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że widział jak Liam całuję Nialla? Mózg musiał mu się przegrzać od nadmiaru etanolu. Reszta wcale gorzej się nie bawiła, najbardziej rozchwytywany był chłopak Stylesa, ze względu na swoje umiejętności taneczne. Zayn poczęstował połowę gości skrętami, nawet jakąś na oko osiemdziesięcioletnią babcie też. Rozkręcili się do tego stopnia, że Malik spał na krześle, państwo młodzi tańczyli na stole. Horan i Payne zniknęli... jak się później okazało ujebało im się kąpać w fontannie. On sam obudził się w sukience Blanki, a ona była ubrana w jego garnitur. Vi zrobiła im całą sesję zdjęciową...
Chociaż od poprawin minęły już równe dwa tygodnie, to on nadal na samą myśl o piciu ma odruch wymiotny. Nic, więc dziwnego, że odmówił wyjścia gdziekolwiek i ten niedzielny wieczór spędzał samotnie. To też nie do końca było dobrym rozwiązaniem, zaczął analizować swoją relację z Harrym. Zaczynając od początku gdzie jeszcze wszystko było dobrze, próbując odkryć moment, w którym wszystko zaczęło się sypać. Może mu się wydaję, ale gdy Hazz zaczął spędzać więcej czasu z Nickiem coraz więcej rzeczy zaczęło mu przeszkadzać. Z każdym spotkaniem z tym dupkiem Styles dostrzegał jakąś kolejną wadę w Louisie. Z czasem szatyn sam uwierzył w każdą z nich: ostatnie tygodnie dopasowywał całego siebie do wymagań Harry'ego. Teraz zastanawiał się jak mógł tego wcześniej nie zauważyć? Przecież już od dawna nic między nimi nie było: łatwe, proste i przyjemne. Najważniejsze teraz jest to, że on pomimo początkowego załamania wyjdzie na swoje. Może nawet kiedyś wrócą do przyjaźni i bez ograniczeń będzie mógł znów wyrażać swoje zdanie o zachowaniu Stylesa. Ciekawi go, też czy Michael jest silniejszy od niego i nie da się tak zmienić... Najgorszy jest Grimshaw, ale jakoś sobie z nim poradzi. Jego rozmyślania przerywa głośny dzwonek. zastanawia się, komu chciało się ruszać z domu w niedzielny wieczór. Otwiera i od razu uśmiech pojawia się na jego twarzy: Niall i Liam.
- Hej! Stwierdziliśmy, że pewnie się nudzisz skoro Vi nie ma. Nie mogliśmy na to pozwolić!- Blondyn zaczął świergotać, niczym nakręcona katarynka...
- Znowu nawpierdalałeś się pierniczków?- Zapytał zamiast powitania jednoczenie zapraszając ich do mieszkania.
- Nie, tak już mam. Przez te parę lat powinieneś się zorientować.- Zaśmiał się.
- Co tam porabiasz?- Zaciekawił się Liam.
- Nic.- Westchnął- myślę i analizuję. Musimy wymyślić jak zagiąć Nicka.
- Spoko, ale nie dzisiaj. Zakaz rozmawiania o poważnych sprawach.- Odpowiedział Li i przybił piątkę Niallowi.- Maraton Pingwinów z Madagaskaru powinien Cię konkretnie odmóżdżyć.
- Myślę, że na was to już podziałało... Serio kreskówka?- Starszy nie mógł uwierzyć, że akurat Payno wpadł na taki pomysł.
- Za to, jaka Bajka!- Wydarł się Irlandczyk- Król Julian jest genialny.- Liam ustawił laptopa, a Tomlinson z głodomorem poszedł po jakieś przekąski. Starszy otwierał wszystkie szafki po kolei szukając wszystkiego zjadliwego. Od słodkiego po słone, Ni jest jak odkurzacz... Blond istota zaglądała Louisowi przez ramię, obejmując go w tali. Wrócili do salonu, Li siedział już wygodnie na kanapie. Niall usiadł pierwszy w pewnej odległości od Payno, więc Lou zajął miejsce kawałek dalej. Niespodziewanie Irlandzki szajbus przerzucił starszego przez siebie, takim sposobem Louis wylądował między nimi.
- Siedzisz tu Lou.- Powiedział wesoło.
- Zapomniałem, jaki potrafisz być Upierdliwy...- westchnął Tomlinson
- Taki jego urok.- Zaśmiał się Liam, a blondyn mu zawtórował. Payne przerzucił rękę przez oparcie kanapy, a jego dłoń oparła się na ramieniu Tommo. Niall kręcił się niespokojnie obok nich: nie mogąc się zdecydować, co najpierw zjeść. Po dwóch godzinach kreskówki Louis mógł powiedzieć, że to wcale nie był taki głupi pomysł: przestał myśleć.  Była połowa któregoś z kolei odcinka, Niall zrywa się na równe nogi i razem z bajkową postacią śpiewa:
- Ja i mój JJ. Stoi z boku po lewej, to taki układ, że hej! Hej!- Lou i Liam parskają śmiechem. Niall odwraca się do nich z uśmiechem i mówi:
- Mam dla ciebie nową ksywkę Tomlinson: JJ!


Hej! Sorki, że tak krótko. Ale jakoś nie mam weny za bardzo... wydaje mi się, że rozdział słabszy niż inne:(.
Cały dzień spędziłam z dziećmi kuzyna, no i takie są tego efekty, że chodzę po domu i nucę "Ja i mój JJ..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz