sobota, 25 czerwca 2016

Stracić by zyskać 16



Liam po przebudzeniu długo wpatruję się w Chłopaków obok niego. Ciepły uśmiech błąkał się po jego twarzy. Tak pięknie rozpoczętego dnia nic nie jest w stanie mu popsuć. Cały jego dwu osobowy świat znajduję się na wyciągnięcie ręki. Czego więcej mógłby jeszcze do cholery żądać od życia? Jedynie tego, żeby zostało tak już na zawsze. Szatyn wie, że oni będą jeszcze spać przez jakiś czas, więc wykorzystuję go na poranną toaletę. Później skupia się na przeglądaniu wiadomości od fanów. Pochłania go to do tego stopnia, że nie orientuję się, gdy pozostała dwójka się budzi. Niall otwiera oczy i pierwsze, co widzi, to karmelowa czupryna, przez parę sekund jest tym zdezorientowany, ale na szczęście szybko przypomina sobie gdzie się znajduję. Nie mogąc się powstrzymać przeczesuję włosy Louisa, na co ten wzdryga się i momentalnie budzi. Tommo podnosi zaspany wzrok do góry i od razu może zobaczyć rozbawione niebieskie oczy. W komplecie ze ślepiami jest jeszcze blond grzywa i zarumienione policzki sexy myśli, ale tak szybko jak to sobie uświadamia policzkuję się mentalnie. Musi powtarzać sobie, że irlandzki temperamencik jest jego przyjacielem i on nie powinien w ten sposób na niego patrzeć. Uśmiecha się niepewnie w zamian, za co otrzymuję totalny wyszczerz. Przez chwilę nie ruszają się ze swoich miejsc, Louis, bo naprawdę potrzebuję nadrobić dużo przytulania, a Niall ponieważ wreszcie może bez skrupułów czuć przyjemny ciężar głowy przyjaciela na swojej klatce piersiowej. Brakuję mu tylko Liama, który powinien być po jego drugiej stronie. Chwilę marszczy brwi w zdezorientowaniu, szybko skanuję wzrokiem całą sypialnie. Aż w końcu dostrzega go wygodnie wyciągniętego na parapecie z telefonem w ręce. Louis nieznacznie się podnosi i przekręca głowę tak by go dostrzec. Uśmiech Tomlinsona poszerza się, gdy widzi jak bardzo skupiony jest Liam, dla niego prawdopodobnie nie dotarłoby nawet gdyby rzucić w niego trampkiem. Po chwili stwierdza, że to wcale nie jest taki głupi pomysł, ale jak na złość nie ma żadnego pod ręką, więc zadowala się poduszką.
- Hej!- Woła zdezorientowany Li.
- No cześć!
- No hej!- Krzyczy później Horan.
- No hej, no cześć...- odpowiada rozbawiony.
- Długo nie śpisz?- Pyta Niall jednocześnie zwlekając się z łóżka i zmierzając do plecaka, z którym przyszedł poprzedniego wieczoru.
- Jakiś czas.- Odpowiada pogodnie Liam
- To, dlaczego nas nie obudziłeś. Nie siedziałbyś sam...
- Znam was na tyle dobrze by wiedzieć, że jeśli obudzi się was za wcześnie, to później jesteście nie do wytrzymania.
- Cóż, jest w tym trochę prawdy.- Tomlinson przyznaję z zakłopotaniem.- Prawdopodobnie nie jestem zbyt przyjaźnie nastawiony do świata, jeśli nie śpię wystarczająco długo...
- Mówisz o tym jak podczas którejś trasy rozpieprzyłeś mi telefon, bo za głośno dzwonił? Czy o tym jak Zayn oberwał twoimi brudnymi skarpetami, a może...
- Dobra, skończ- Louis zaśmiewał się do łez- O każdym z tych przypadków.- Niall w między czasie zniknął za drzwiami łazienki.
- Ja też może skoczę się przebrać- mruknął Lou- raczej nie pachnę różami...- Takim sposobem Liam znowu został sam. Stwierdził, że skoro i tak się nudzi to równie dobrze może zrobić coś pożytecznego i przygotować śniadanie. Problem pojawił się, gdy po przeszukaniu wszystkich szafek i lodówki znalazł tylko odrobinę suchych płatków i parę innych niezbyt świeżych produktów. Zastanawiał się jak Louis żył przez te kilka dni od wyjazdu Victorii, chociaż pewnym śladem jest ilość pustych opakowań po pizzy i chińskim jedzeniu. Kręci głową z dezaprobatą. Sam też czasem lubi zjeść coś nie zdrowego, ale na pewno nie tak często i nie w takich zastraszających ilościach. Ciekawi go, jakim cudem Tomlinson dalej jest taki szczupły. Najwidoczniej Starszy posiada straszną moc czytania w myślach, albo Liam ma wypisane na twarzy to, o czym myśli:
- Mam dobrą przemianę materii- mówi Tommo i wiesza się na ramieniu Payno.
- Ta... Nie wątpię.
- Żartuję, miałem też trochę normalnego jedzenia. To nie tak, że żyję na samych śmieciach wiesz?- Liam z powątpiewaniem unosi brwi.
- Lou nie to, że Ci nie wierze, ale w twojej lodówce znalazłem tylko światło...
- Hej, co jemy?!- Niall rozsiada się przy stolę i wyczekująco spogląda na pozostałą dwójkę.- Bo tak jakby jestem głodny jak cholera.
- Ni ty zawsze jesteś głodny.- Wtrąca rozbawiony Louis.
- Może być mały problem ze śniadaniem.- Wzdycha Li
-Dlaczego?- Woła płaczliwie Irlandczyk- potrzebuję jedzenia!
- Tak jakby wyczyściłeś mi już wczoraj wszystko...- stwierdza Louis, ale widząc zdesperowany wzrok przyjaciela, kontynuuję.- Myślę, że jest na tyle późno, że z powodzeniem możemy skoczyć na miasto coś zjeść.
- Tak!!!
Wychodzą chwilę później, kierując się do jednej z pobliskich restauracji. Oczywiście spotykają fanki, Robią sobie z nimi zdjęcia . Parę razy Lou zostaję zapytany o, to dlaczego nie wychodzi już nigdzie z Harrym. Odpowiada dyplomatycznie, że mają mało czasu, a Styles zajęty jest teraz jeszcze filmem. Chyba nie wszystkie, to kupują. Na szczęście o nic więcej nie pytają. Louis jest naprawdę cholernie wdzięczny wspierającej obecności swoich przyjaciół. Za każdym razem kiedy czuję się niepewnie czy smutno wystarczy, że spojrzy na roześmiane twarze towarzyszy, a wszystko wydaję się być od razu bardziej pozytywne. Po posiłku postanawiają jeszcze odwiedzić parę sklepów ponieważ żaden nie ma ochoty wracać jeszcze do mieszkania. Wędrują po butikach swoich ulubionych marek. W pewnym momencie Louis słyszy kilka znajomych głosów w przymierzalni.
Idzie więc tam, bo nie ma kurwa mowy, że zostawi tego pozytywnego, zakręconego dzieciaka na pastwę Nicka Grimshawa.
- Daj spokój mały, to zdecydowanie nie jest dla Ciebie...- śmieje się złośliwie radiowiec w tym samym czasie Louis wychodzi z za zakrętu, a Niam podąża za nim.
- Nie pasuję Ci to. Prawda Hazz? Przyznaj, że nie wygląda zbyt korzystnie w tym kroju.-Tomlinson prawie dostaję szału gdy widzi jak jego były nieznacznie kiwa głową, a na twarzy Miachaela widać smutek i rozczarowanie. Bo odpowiednim zachowaniem gdy ktoś obraża twojego partnera powinno być stwierdzenie: „ Cokolwiek założy dla mnie i tak wygląda zajebiście". Liam chyba ma, to samo zdanie, bo nie wytrzymuję i ze swoim naturalnym spokojem wtrąca:
- Chyba wam się coś w oczach popierdoliło, wygląda naprawdę dobrze.- Wtedy wszystkie spojrzenia kierują się na nich. Harry wygląda na zawstydzonego, Nick na porządnie wkurwionego, Młody: jakby przybył ratunek. I cóż może faktycznie tak jest myśli Lou i uśmiecha się.
- Zgadzam się z Li, Młody. Mogę tak mówić? Jakoś mi, to do Ciebie pasuję...
- Pewnie, nie przeszkadza mi to.
- Miło było.- mówi lodowatym tonem Grimshaw- ale musimy iść.
- Tak do zobaczenia.- Dołącza się Styles
- Co? Hazz mieliśmy spędzić razem dzień zanim wrócisz na plan...- pyta zdezorientowany Michael
- Tylko na chwilę, załatwię coś i po południu powinienem być.- Takim sposobem do ich zakupowego grona dołącza aktualny partner Loczka. Louis naprawdę nie może powiedzieć, że jakoś specjalnie mu to przeszkadza. Okazuję się, że blondyn jest dość ciekawą osobą i świetnie się z nimi dogaduję. Decydują się na późny obiad w jednej z sieciówek. Po posiłku Lou już nie wytrzymuję i zadaję to pytanie, które dręczy go od pierwszego spotkania.
- Jak bardzo Nick się do Ciebie przypierdala?- Michael momentalnie cichnie, a jego oczy tracą blask.
- Cóż... um. Tak jak słyszeliście...
- I Harry naprawdę nic mu nie powie?!- dziwi się Niall, a Tomlinson tylko smutno się uśmiecha.
- Czasem się z nim zgadza i wiem, że wtedy prawdopodobnie mają rację, a ja...
- Posłuchaj mnie młody- Przerywa mu Tomlinson- Nie mają racji. Mówię, to ja chłopak któremu odbiłeś faceta więc uwierz. Nick prawdopodobnie liczył na to, że po tym jak Harry zdradzi mnie z tobą ja go rzucę, a Styles będzie cały jego. Ten sukinsyn nie przewidział tylko tego, że Harry naprawdę się w tobie zakocha... Wszystko co robi teraz względem Ciebie, wszystkie te docinki... Ja to przerabiałem. Myślę, że będę w stanie jakoś Ci pomóc, tylko mam jeden warunek: Nie daj im się zmienić, nie rezygnuj z siebie, bo będziesz tego żałował. Ja do tej pory nie odbudowałem jeszcze w pełni swojej dawnej osobowości, ale powoli wracam...
I powiem jedno Nick Grimshaw powinien srać w gacie na rzadko!

Przepraszam za ewentualne błędy!
 komentarze mile widziane ;)

czwartek, 23 czerwca 2016

Stracić by zyskać 15



Hej!:) To FF jest dla mnie ważne zaczęłam go pisać jako pierwsze. Informuję, że rozdziały przejściowe i wprowadzające się skończyły. Teraz historia zmierza powoli w kierunku tego co najważniejsze. Myślę, że po tym rozdziale łatwo będzie się wam zorientować co mam na myśli. Jeśli komuś to nie odpowiada trudno:)...Pozostałe postacie schodzą na dalszy plan, może od czasu do czasu pojawi się ktoś inny... W najbliższych rozdziałach najwięcej będzie Louisa, Nialla i Liama. Bardzo serdecznie dziękuję każdemu kto to czyta. Nawet gdy jest jedna taka osoba, to ja i tak jestem szczęśliwa! :)


Louis obudził się z dziwnym wrażeniem, że coś jest nie w porządku. Kręgosłup napierdalał go jak jasna cholera, co było całkiem do przewidzenia skoro zasnął na kanapie w dość nietypowej pozycji… Ramie Liama robiło za jego poduszkę, nogi położone miał na stolik. Niall z kolei spał najwygodniej na plecach z głową na kolanach Tomlinsona. Lou nawet nie zdawał sobie sprawy, że aż tak brakowało mu zwyczajnej bliskości drugiej osoby. Teraz pomimo niewygody nie miał najmniejszej ochoty podnosić się z kanapy i przenosić na łóżko. Czół się komfortowo w znajomych objęciach przyjaciół, a przyjemne ciepło rozchodziło się po jego ciele. Wiedział, że zawsze i w każdej sytuacji będą z nim, dawało mu to poczucie bezpieczeństwa. Westchnął w ramie Liama, próbując delikatnie zmienić swoją pozycję tak by nie obudzić pozostałej dwójki. Prawie mu się to udało, ale…
- Śpij.- Szepnął Liam przez sen i objął Louisa ramieniem przytulając go mocniej do swojej klatki piersiowej. Teraz, to nawet gdyby Tomlinson chciał nie ma jak wyplątać się z objęć przyjaciela. Jeśli ma być szczery sam ze sobą, to musi przyznać, że wcale nie chcę się nigdzie przemieszczać. Całkiem podoba mu się jego obecne położenie. Podłożył dłoń pod głowę i zamknął z powrotem oczy. Starszy zastanawia się, kiedy ostatnio był z tak blisko z kimś, kto nie jest Victorią? Wnioski przyprawiają go o mały szok, bo jest on bardzo przytulaną osobą, nigdy nie potrafił utrzymać rąk przy sobie, a z tego, co podpowiada mu jego zaspany mózg wynika, że ostatnio lepił się tak do kogoś trzy miesiące temu. Postanawia cieszyć się, więc zaistniałą sytuacją póki może. Dodatkowym plusem jest to, że jego żywa poduszka jest całkiem przystojna i umięśniona. Gdy tak się nad tym zastanawia, to Louis musi przyznać, że Liam jest cholernie przystojny. Jakby nieświadomie upominając się o jego myślową uwagę, Horan zaczyna przekręcać się na bok jednocześnie dźgając go w żebra i o mało nie spadając z kanapy. Louis przytrzymuję go w miejscu- Uff nie spadł- szepcze do siebie. Nieświadomie zaczyna przesuwać palcami między blond kosmykami Nialla, na co ten wzdycha szczęśliwy. Na usta starszego od razu wypływa czuły uśmiech, bo tak ta osóbka również jest mu bliska. Zayn zresztą też, ale w trochę inaczej. Louis nawet nie umie tego sprecyzować, ale sposób, w jaki ta dwójka zajmowała się nim w ostatnim czasie sprawia, że czuję się całkowicie szczęśliwy w ich towarzystwie. Podczas gdy przebywając z Vicą czy nawet z Zayn nie umie całkowicie wyłączyć się na otaczający świat i zapomnieć o tym, co stało się w jego życiu w ostatnich miesiącach. Nawet gdy Teraz  pomyśli o Harrym i Michaelu razem, nie czuję bolesnego uścisku w klatce, tylko spokój. Może, to zasługa niezwykłej mieszanki charakterów Ni i Payno? Irlandczyk podobnie jak Lou ma nadmiar energii i każdego zachęca do wygłupów, obaj są też trochę bardziej wrażliwi niż reszta, przez co o wiele ciężej znosili sypiące się na ich głowy hejty. Liam z kolei ma większą odporność, jest rozważniejszy, chociaż gdy chcę to umie się zabawić. Louis uśmiecha się na wspomnienie ich słynnych wather fight. Jednak łączy ich bardzo ważna cecha: opiekuńczość. Wszyscy mają małą manie zajmowania się innymi, a zapominania o sobie. Tomlinson rozmyślałby tak pewnie do rana gdyby nie nagłe wzdrygnięcie się Horana. Lou nieznacznie się podniósł, aby sprawdzić czy jego przyjaciel się obudził, ale nie oczy Nialliera nadal były zamknięte. On sam jednak wiercił się niespokojnie od czasu do czasu mamrocząc coś niewyraźnie. Blondyn mocno zacisnął rękę na nodze Louisa, który czując lekki ból wyswobodził się z objęć Liama i delikatnie odczepił dłoń przyjaciela od swojego uda. Myśli o tym, że kolejnego dnia na pewno pojawi się tam spory siniak. Jednak nie potrafi się tym przejmować, gdy widzi łzy spływające po twarzy Horana. Stwierdza, że musi śnić mu się coś bardzo nieprzyjemnego. Ostrożnie chwyta dłoń Nialla i kreśli uspakajające kółka na jej wewnętrznej stronie, a gdy to nie przynosi efektów postanawia go obudzić.
- Niall- Mówi wprost do jego ucha, nie chcąc zakłócać snu Liama. Blondyn wzdryga się niespokojnie.
- Lou- mówi na wpółprzytomnie.- Przepraszam, Lou…
-Hej, spokojnie.- Mówi ostrożnie- Tylko sen, To tylko sen.
- Coo?- Pyta, a łzy dalej płynął. Louis Przysuwa się bliżej niego i przytula. Blondyn płacze w jego koszulkę.
- Zasnęliśmy tu, obudziłem Cię, bo zacząłeś płakać przez sen. Cokolwiek Ci się śniło raczej nie było miłe… Pamiętasz coś?- Ni kiwa głową- chcesz powiedzieć?
- Nie Nienawidzisz mnie?- Pyta cicho, a Louis jest w szoku.
- Nie, Niall co ty gadasz?- Mówi może odrobinę za głośno, Liam budzi się, ale nie pokazuję tego czekając na rozwój wypadków.
- Śniło mi się, że mnie nienawidzisz. Liam też i wszyscy…
- Ni, Ciebie nie da się nienawidzić…- mówi pewnie Lou i się uśmiecha, delikatnie przeczesuję Blondynowi grzywkę.
- To dobrze- odpowiada młodszy, ale nadal smutek nie znika z jego twarzy.
- Horan- mówi Lou- Co jest?
- Mam pewien sekret przed wami, ale na razie nie mogę go ujawnić… Obiecujesz, że mnie nie znienawidzisz?-
- Tak, obiecuję. Zdradzisz mi go?- Pyta Tommo.
-Jeszcze nie teraz.- Kręci głową. Starszy wzdycha, jego ciekawska natura będzie wystawiona na ciężką próbę.
- W porządku, ale ty z kolei musisz obiecać, że kiedyś mi powiesz.
- Obiecuję, Lou.- Mówi, a te głupie łzy nie chcą przestać płynąć. Serce Tomlinsona całkowicie boli na ten widok.
- Cokolwiek, to jest ja i tak zawsze tu będę.- Mówi pewnie i uświadamia sobie, że naprawdę tak jest. Cokolwiek Irlandczyk ukrywa nie będzie miało to wpływu na jego uczucia. Bo ta dwójka zajmuję coraz większą przestrzeń w świecie Louisa i on nie ma kompletnie nic przeciwko.
- Dziękuję- Odpowiada blondyn znacznie weselszym i pewniejszym głosem.
- No nie płacz słońce.- Nuci cicho starszy.
- Może być to trochę opacznie rozumiane, kiedy mówisz do mnie „słońce”, ale lubię to.- Uśmiechają się do siebie jak idioci, a Li cicho chichocze.
- Nie śpisz?- Pyta zdezorientowany Louis
- Już nie.- Odpowiada wesoło Payno.
- Wiesz, że nie ładnie podsłuchiwać?
- Ta… cokolwiek powiesz zgodzę się, ale przenieśmy się gdzie indziej, bo ta kanapa jest zdecydowanie za mała dla naszej trójki.
- Spoko.- śmieje się Tomlinson i prowadzi przyjaciół do pokoju. Może nie mają tam o wiele więcej miejsca, ale przynajmniej mogą wyprostować nogi. Zasypiają szczęśliwi. I nie ma dla nich w tym nic dziwnego, czy niepokojącego, że najlepiej czują się teraz, gdy wszyscy trzej są razem. No, bo niby, dlaczego mają się przejmować?

Przeczytałeś/aś Dziękuję i przepraszam za ewentualne błędy.
Jeśli chcesz zostaw po sobie jakiś ślad ;)

niedziela, 5 czerwca 2016

Stracić by zyskać 14





Louis nudził się w mieszkaniu, Victoria wróciła na urlop do rodzinnego domu. Zayn próbował namówić go na wypad do kolejnego klubu, jednak szatyn miał dość imprezowania na jakiś czas. Wesele było ciekawe, ale poprawin nic nie przebiję. Szczegół, że byli tam już w połowie przyjęcia. Zdążyli jednak zabalować tak, żeby połowy wydarzeń w ogóle nie pamiętać. Vica i Blanka bez przerwy wyciągały któregoś z nich na parkiet, nawet Harry się nie uchwał. Tomlinson na początku czół się dość dziwnie w towarzystwie swojego byłego i Michaela. Na szczęście nie miał czasu zbyt długo nad tym myśleć, ośmiu wariatów zadbało żeby nie był zbyt kontaktowy. Dorobił się nawet omamów wzrokowych, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że widział jak Liam całuję Nialla? Mózg musiał mu się przegrzać od nadmiaru etanolu. Reszta wcale gorzej się nie bawiła, najbardziej rozchwytywany był chłopak Stylesa, ze względu na swoje umiejętności taneczne. Zayn poczęstował połowę gości skrętami, nawet jakąś na oko osiemdziesięcioletnią babcie też. Rozkręcili się do tego stopnia, że Malik spał na krześle, państwo młodzi tańczyli na stole. Horan i Payne zniknęli... jak się później okazało ujebało im się kąpać w fontannie. On sam obudził się w sukience Blanki, a ona była ubrana w jego garnitur. Vi zrobiła im całą sesję zdjęciową...
Chociaż od poprawin minęły już równe dwa tygodnie, to on nadal na samą myśl o piciu ma odruch wymiotny. Nic, więc dziwnego, że odmówił wyjścia gdziekolwiek i ten niedzielny wieczór spędzał samotnie. To też nie do końca było dobrym rozwiązaniem, zaczął analizować swoją relację z Harrym. Zaczynając od początku gdzie jeszcze wszystko było dobrze, próbując odkryć moment, w którym wszystko zaczęło się sypać. Może mu się wydaję, ale gdy Hazz zaczął spędzać więcej czasu z Nickiem coraz więcej rzeczy zaczęło mu przeszkadzać. Z każdym spotkaniem z tym dupkiem Styles dostrzegał jakąś kolejną wadę w Louisie. Z czasem szatyn sam uwierzył w każdą z nich: ostatnie tygodnie dopasowywał całego siebie do wymagań Harry'ego. Teraz zastanawiał się jak mógł tego wcześniej nie zauważyć? Przecież już od dawna nic między nimi nie było: łatwe, proste i przyjemne. Najważniejsze teraz jest to, że on pomimo początkowego załamania wyjdzie na swoje. Może nawet kiedyś wrócą do przyjaźni i bez ograniczeń będzie mógł znów wyrażać swoje zdanie o zachowaniu Stylesa. Ciekawi go, też czy Michael jest silniejszy od niego i nie da się tak zmienić... Najgorszy jest Grimshaw, ale jakoś sobie z nim poradzi. Jego rozmyślania przerywa głośny dzwonek. zastanawia się, komu chciało się ruszać z domu w niedzielny wieczór. Otwiera i od razu uśmiech pojawia się na jego twarzy: Niall i Liam.
- Hej! Stwierdziliśmy, że pewnie się nudzisz skoro Vi nie ma. Nie mogliśmy na to pozwolić!- Blondyn zaczął świergotać, niczym nakręcona katarynka...
- Znowu nawpierdalałeś się pierniczków?- Zapytał zamiast powitania jednoczenie zapraszając ich do mieszkania.
- Nie, tak już mam. Przez te parę lat powinieneś się zorientować.- Zaśmiał się.
- Co tam porabiasz?- Zaciekawił się Liam.
- Nic.- Westchnął- myślę i analizuję. Musimy wymyślić jak zagiąć Nicka.
- Spoko, ale nie dzisiaj. Zakaz rozmawiania o poważnych sprawach.- Odpowiedział Li i przybił piątkę Niallowi.- Maraton Pingwinów z Madagaskaru powinien Cię konkretnie odmóżdżyć.
- Myślę, że na was to już podziałało... Serio kreskówka?- Starszy nie mógł uwierzyć, że akurat Payno wpadł na taki pomysł.
- Za to, jaka Bajka!- Wydarł się Irlandczyk- Król Julian jest genialny.- Liam ustawił laptopa, a Tomlinson z głodomorem poszedł po jakieś przekąski. Starszy otwierał wszystkie szafki po kolei szukając wszystkiego zjadliwego. Od słodkiego po słone, Ni jest jak odkurzacz... Blond istota zaglądała Louisowi przez ramię, obejmując go w tali. Wrócili do salonu, Li siedział już wygodnie na kanapie. Niall usiadł pierwszy w pewnej odległości od Payno, więc Lou zajął miejsce kawałek dalej. Niespodziewanie Irlandzki szajbus przerzucił starszego przez siebie, takim sposobem Louis wylądował między nimi.
- Siedzisz tu Lou.- Powiedział wesoło.
- Zapomniałem, jaki potrafisz być Upierdliwy...- westchnął Tomlinson
- Taki jego urok.- Zaśmiał się Liam, a blondyn mu zawtórował. Payne przerzucił rękę przez oparcie kanapy, a jego dłoń oparła się na ramieniu Tommo. Niall kręcił się niespokojnie obok nich: nie mogąc się zdecydować, co najpierw zjeść. Po dwóch godzinach kreskówki Louis mógł powiedzieć, że to wcale nie był taki głupi pomysł: przestał myśleć.  Była połowa któregoś z kolei odcinka, Niall zrywa się na równe nogi i razem z bajkową postacią śpiewa:
- Ja i mój JJ. Stoi z boku po lewej, to taki układ, że hej! Hej!- Lou i Liam parskają śmiechem. Niall odwraca się do nich z uśmiechem i mówi:
- Mam dla ciebie nową ksywkę Tomlinson: JJ!


Hej! Sorki, że tak krótko. Ale jakoś nie mam weny za bardzo... wydaje mi się, że rozdział słabszy niż inne:(.
Cały dzień spędziłam z dziećmi kuzyna, no i takie są tego efekty, że chodzę po domu i nucę "Ja i mój JJ..."