środa, 11 maja 2016

Stracić by zyskać 11

Wiem, że miało być co innego. Proszę nie bij "ITAKWIESZKTO". Ten rozdział pisany spontanicznie;-D. 




-Czy ja kurwa o czymś nie wiem!?- Zayn był w takim szoku, że o mało nie usiadł z wrażenia. Dwójka z łazienki spojrzała na niego z zawstydzeniem i lekkim przerażeniem.
- Tak…- mrukną Liam- jakoś tak wyszło…
-Że jesteśmy razem- dokończył Niall. Malik zagapił się na nich z niedowierzaniem.
- Serio!? Długo?! Kto o tym wie?! I najważniejsze: dlaczego ja o tym nie wiedziałem?!- Zasypał ich gradem pytań.
- Tak mówimy poważnie- powiedział blondyn przysuwając się bliżej swojego chłopaka- Jak długo, to jest dwie odpowiedzi: ponad rok, albo od dwóch tygodni… zależy od twojej definicji związku. Teraz wiedzą o tym dwie osoby Victoria i ty.
- Wow! Dlaczego nikomu nie powiedzieliście? Ale ogólnie to się cieszę dla was, serio tak patrząc na was stwierdzam, że do siebie pasujecie.- Podsumował z lekkim uśmiechem mulat.
- Na początku to był taki luźny związek, trochę coś jak przyjaźń z korzyściami, dlatego nie było sensu nikogo informować.- Tłumaczył Li, a na jego policzki powoli wkraczał zdradziecki rumieniec. - Dopiero niedawno zrobiło się to poważne, kiedyś na pewno reszta się dowie, ale na razie będziemy wdzięczni, jeśli zachowasz to dla siebie. Wiesz, niby Louis lepiej sobie radzi, ale nie jestem pewien czy ta informacja jest jak na razie dla niego wskazana- Próbował jakoś wybrnąć dyplomatycznie, bo jeśli Malik teraz wszystko wygada to nic może nie wyjść z ich planu…
- W sumie masz rację- zgodził się brunet, a jego oczy zaświeciły ciekawością, spojrzał na Nialla.-Tak a propos Lou, to może mi się wydawało, ale kiedyś na niego leciałeś? Prawda Ni?
- Nie wydawało ci się kolego- śmieję się Irlandczyk- Nadal tak jest.- Zayn zachłystuję się powietrzem patrząc zdziwiony na blondyna i zerka niepewnie na Liam, ale ten nadal się uśmiecha.
- Czy ja dobrze słyszę? Jak to  Nadal? Liam?- Pyta zdezorientowany.
- Normalnie, mam słabość do obu- mówi Niall i mruga do Malika, który przenosi spojrzenie na Li.
- Wiedziałem o tym od początku… naprawdę nie mam z tym problemu- odpowiada ze szczerym śmiechem.
- Cóż… to dość nietypowe, ale czego ja się po was spodziewam: wy nic nie robicie jak przeciętni ludzie, więc wasz związek też nie mógł być do końca normalny.- Mrukną rozbawiony Zayn.
- Haha. No niesamowicie zabawny jesteś- powiedział szatyn.
- Wiem.- To była jedyna odpowiedź. Przez chwilę wszyscy siedzieli w ciszy, aż w końcu Niall nie wytrzymał.
-  Zi Zamierzasz wyjść?- Zapytał z lekką irytacją. Liam tylko zaśmiał się pod nosem.
- Rozumiem, że sugerujesz mi opuszczenie pomieszczenia?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Tak… nie chce Ci się spać, albo jeść, pić… cokolwiek?
- Nie-e.- Malik był ciekawy, co spowodował sfrustrowanie Irlandczyka. Całkiem możliwe, że to pora oraz niewielka ilość snu spowodowały u niego chwilową tępotę.
- Sugeruje, że jednak bezpieczniej dla twojego zdrowia psychicznego będzie jak jednak się ewakuujesz- odparł rozbawiony Liam.
- Ok- mrukną ziewając, ale nie ruszył się z miejsca nawet o milimetr.
- Więc…- ponaglił go Ni.
- Hmm?- mrukną sennie.
- Wyjdziesz czy Liam ma mnie przelecieć przy tobie?!- Zapytał blondyn. Malik momentalnie się rozbudził.
- Nie potrzebowałem tego obrazu przed moimi oczami!- Jękną z niezadowoleniem. Szybko uciekając z pomieszczenia.


Pół godziny później Zayn nadal nie spał, a to wszystko wina tych dwóch napaleńców. Co chwilę z sąsiedniej sypialni słyszał jednoznaczne dźwięki. Nie wierzy, że dwójka jego przyjaciół właśnie pieprzy się jak króliki w jego gościnnej sypialni. Nagle dało się słyszeć głośny huk i masę przekleństw, następnie krzyk:
- Kurwa, Zayn byłeś jakoś szczególnie przywiązany do tej ozdobnej lapki nocnej?!
- Na szczęście nie.- Odpowiedział.- Możecie ciszej?! Ja w przeciwieństwie do was chciałbym iść spać!
- Sorki, ale skoro już wiesz to nie musimy się pilnować- odpowiedział Liam.
- Wolałem życie w błogiej nieświadomości…- sarkną i podgłoscił muzykę.

***
Niall naprawdę starał się być ciszej, klęczał na łóżku z rękami opartymi o drewnianą ramę. Liam mocnymi pchnięciami wbijał się w jego wnętrze, na co obaj jęczeli i przeklinali. Zwiększenie tępa spowodowało drżenie i osłabienie rąk blondyna, przez co zrzucił jakąś pierdoloną lampkę. Widząc to Li zmienił ich pozycję, teraz On siedział oparty o poduszki, a Ni na jego biodrach. Na początku blondyn powoli poruszał się na członku partnera. Unosił się i powoli opadał do końca, zderzając pośladki z jądrami Liama. Przyspieszył, a Szatyn unosił biodra wychodząc naprzeciw jego ruchom. Trafił w prostatę Nialla, na co ten krzykną i szarpnął za włosy swojego chłopaka. Z każdym trafieniem Ni sapał głośniej i błądził rękami po wyrzeźbionych ramionach i plecach szatyna zostawiając ślady paznokci. Liama połączenie przyjemności i lekkiego bólu oszałamiała. Gorąco oraz ciasnota na jego członku było niesamowite. Zadrapania tylko go nakręcały, do tego świadomość, że to właśnie Niall z nim jest… Mocno zacisną zęby na szyi chłopaka, a potem zassał to miejsce.
Rękę wcisną pomiędzy ich spocone ciała i zawinął wokół penisa blondyna. Zsynchronizował ruchy ręką z opuszczaniem bioder Nialla. Minuta i poczuł jak ciało blondyna drży, a na jego ręce i tors trysnęła sperma. Sekundę później sam doszedł mocno we wnętrzu partnera.
Ni zsuną się obok, Liam chwiejnym krokiem poszedł po wilgotny ręcznik, Oczyścił siebie i chłopaka. Położył się przyciągając blondyna do siebie. Szczęśliwą ciszę przerwał rozbawiony głos z za ściany:
- Skończyliście? Chciałbym móc już wyłączyć muzykę i iść spać…

1 komentarz:

  1. Jestem w trakcie czytania więc mam nadzieje że szybko nadrobię. :)
    Ale zapraszam do siebie: http://save-me-from-my-fear.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń