poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Stracić by zyskać 10





Piszcie co myślicie, i dziękuje każdemu kto czyta!! Pozdrowienia dla "ITAKWIESZKTO". ;-D




Kolejne dwa tygodnie mijały im w miarę spokojnie i szczęśliwe. Louis nadal mieszkał z Victorią, na szczęście coraz częściej wychodził z domu. Raz nawet Zaynowi udało się wyciągnąć go do klubu. Powoli wracał do życia, Vice przestały budzić jego koszmary. Malik widząc uśmiech przyjaciela zgubił gdzieś cały zapał do mordu Harry’ego. Niam… cóż oni byli zawsze gdzieś w pobliżu  Louisa. Jeśli nie siedzieli z nim w jednym pomieszczeniu to średnio siedem razy dziennie dręczyli go telefonicznie. Louis czasami miał ochotę przez to spłukać swój telefon w kiblu… apogeum nastąpiło w sobotę nad ranem. Lou budzi dźwięk dzwonka… zastanawia się jakim cudem wieczorem nie wyłączył dźwięków. Niechętnie sięga po swojego smartfona: Niall
- Nooo???-  Odbiera zaspanym głosem.
- Hej Lou!- Słyszy radosny świergot Irlandczyka i stwierdza, że ma ochotę zacisnąć boleśnie rękę na jego kroczu…yyyy znaczy się krtani, tak zdecydowanie pomyślał o krtani. Louis stara się przekonać sam, siebie.- Co robisz?!
- Ni- wzdycha i patrzy na wyświetlacz- jest prawię czwarta nad ranem jak myślisz kurwa co robie?! Śpię!
- Nie wydaję mi się żebyś spał… chcesz wiedzieć co myślę, że robisz???- zapytał blondyn ze śmiechem.
- Nie. – Powiedział stanowczo starszy chłopak.
- No to powiem!- kontynuował Niall- Pewnie oglądasz poooorno i i robisz sobie dobrze. Mam rację? Na pewno mam. Irlandczycy zawsze mają rację!- Krzykną i zaczął się śmiać.
- Czasami zastanawiam się co jest z tobą nie tak…- Westchną Louis.
- Ze mną wszystko dobrze- powiedział pewnie- a ty jak tam, doszedłeś już?
- Rozłączam się- powiedział Lou.
- No tak pewnie potrzebujesz drugiej ręki- zachichotał blondyn- A może masz jakąś zabawkę?
-Jesteś pijany?- zapytał szatyn, bo Niall brzmiał dziwniej niż miał to w standardzie.
- Nie!!!- Wydarł się Irlandczyk, a po chwili w tle było słychać zaspany głos Liama.
- Niall przestań ze sobą rozmawiać i idź spać. Proszę.
- Ale ja gadam z Lou!- oburzył się blondyn, Louis postanowił, że skoro się już rozbudził to równie dobrze może sobie posłuchać tej pasjonującej dyskusji.
- Jak to z Lou?!- Li podniósł nieznacznie głos- Ni nie wolno budzić innych o takiej godzinie dla własnego widzi mi się- zbeształ go niczym rozkapryszonego pięciolatka.- Oddaj telefon- powiedział tym samym tonem.
- Nie-e!- pisnął Niall- jest mój!
- Tylko na chwilkę.- Liam mówił do niego naprawdę jak do dziecka.
- Nie!- Powiedział Ni i słychać było odgłos ucieczki, a po chwili szamotaniny do tego mnóstwo przekleństw.
- Li… niedobrze mi- jękną Niall. Szatyn zaprowadził go do łazienki a sam wrócił do sypialni i ciężko usiadł z powrotem na łóżku. Przypomniał sobie o telefonie i sprawdził czy ta mała cholera faktycznie zadzwoniła do Louisa.
TAK! A ten nadal się nie rozłączył. Li niepewnie przyłożył telefon do ucha.
- Lou? Jesteś tam?- zapytał niepewnie.
- Tak- zaśmiał się na co młodszy również się uśmiechną.- to była najdziwniejsza rozmowa z Niallem w moim życiu, a takich przeprowadziłem już kilka.- Louis powiedział z rozbawieniem.
- Nie dziwię się- jękną- Co mówił?- zapytał zaniepokojony.
- Zapytał co robię, pominą moją odpowiedź- tu Louis zrobił efektowną pauzę- po czym stwierdził, że na pewno właśnie się masturbuję… zastanawiał się też czy używam zabawek- Liam przełkną ślinę, obrazy wypalały mu mózg.- Liam?
- Jestem.- odchrząkną- przepraszam… Niall tak jakby nie jest do końca sobą dzisiaj.
- Zauważyłem.- odpowiedział Lou- Co mu się stało, narąbał się?
- Byłbym szczęśliwy gdyby to było to.- mrukną Liam, a Louisa zjadała ciekawość.- Pojechaliśmy na chwilę do Zayna. Niall poszedł sprawdzić czy jest jakieś piwo… problem w tym, że na szafce stały pierniczki no i Niall widząc jedzenie zapomniał o alkoholu…
- Błagam, powiedz, że nie te pierniczki co myślę…- zaśmiał się szatyn.
- Te nafaszerowane maryśką . Stwierdziliśmy z Zi, że coś długo nie wraca z tym piwem. Weszliśmy a on zdążył wpieprzyć połowę tego cholerstwa. Malik mu to wyrwał, ale szkoda już się stała.- Louis śmiał się tak głośno, że z pewnością obudził cały dom, ale nie dał rady się powstrzymać. Niall i jego wieczny głód. Jeśli chodzi o jedzenie to blondyn jest jak worek bez dna… ale w ogóle nie tyję.
- Nie mogliście powiedzieć mu żeby to zwymiotował?- zapytał z wahaniem.
- Masz nas za idiotów?- mrukną Liam- Jasne, że tak. Zayn nawet próbował go do tego zmusić… ale ten kretyn stwierdził, że dawno nie jadł takich jak robi jego mama, a te smakowały prawie tak samo i nie ma najmniejszego zamiaru ich zwracać.- Lou bolał już brzuch od ciągłego śmiechu.
-Dlaczego ja akurat teraz pojechałem do rodziny i tego nie widziałem- jękną Louis. Liam się zaśmiał, bo w sumie gdyby nie bał się, że coś będzie Niallowi to cała sytuacja była dość komiczna.
- Ta… takim sposobem utknęliśmy u Malika w gościnnym… w sumie to Ni w łazience- Usłyszał jakiś brzęk i przekleństwa.- Muszę kończyć Niall coś demoluję. Dobranoc.
- Branoc Li- odpowiedział Lou i z uśmiechem zasnął.

         Liam otworzył drzwi i jego oczom ukazał się ciekawy widok: seksowny blondyn w samych bokserkach. Gdy podszedł bliżej dotkną delikatnie jego pleców. Ten tylko mocniej wtulił się w jego.
- Zimno mi- jękną.
- To wracamy do łóżka- powiedział Li
- Nie, chce mi się rzygać.
- No to na co czekasz… zwróć to cholerstwo i idziemy spać.
- Ale mi się nie chcę.- stwierdził Niall
- Spać?
- Nie, rzygać…- Irytacja Liama sięgnęła zenitu. Możliwe też, że odrobinę za bardzo uniósł głos budząc Zayna. Który jako dobry przyjaciel postanowił iść sprawdzić co z jego przyjacielem, czół się trochę winny za te pieprzone pierniczki. Mógł ich od razu schować jak tylko zobaczył Nialla w progu mieszkania…
- To się zdecyduj kurwa: chce ci się, czy ci się nie chce?!- Liam naprawdę starał się opanować, ale był zmęczony, było mu zimno. Blondyn nie odpowiedział tylko opróżnił żołądek. Wyższy chłopak podał mu nową szczoteczkę i pastę do
- Przepraszam Niall…- blondyn uśmiechną się jakby nie było sprawy. Umył zęby i przytulił się do Li. Oczywiście żaden z nich nie zorientował się, że mają widownie.
- To co teraz możemy iść spać?- zapytał Liam z nadzieją w głosie.
- Ale mi się nie chce spać.- powiedział wesoło Niall.
- Co!? -Jękną Szatyn- to co chcesz robić?
- Pieprzyć się.- odpowiedział rozbawiony blondyn. Zanim Li miał czas jakoś zareagować na słowa swojego chłopaka. Za sobą usłyszeli jak ktoś gwałtownie wciąga powietrze. Odwrócili się i zobaczyli zszokowanego Malika.
- Czy ja kurwa o czymś nie wiem?!

3 komentarze:

  1. Jak kogoś to interesuję to opowiadanie publikuje również na Wattpad:-D taki sam tytuł;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha x3 reakcja Zain'a ... bezcenna x3
    Zycze wieecej weny ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarze:-)
      Cieszę się, że się podoba.

      Usuń