piątek, 11 marca 2016

Stracić by zyskać 9



Ten rozdział zawiera scenę +18 pomiędzy dwoma mężczyznami. Nigdy wcześniej nie pisałam czegoś takiego. Miałam pewne wątpliwości czy to wstawiać. Mam też szczerą nadzieję, że osoby które mnie znają nie zejdą na zawał, albo ominą ten fragment;-)


Niall obudził się późnym wieczorem, jego żołądek głośno domagał się pokarmu… w końcu przez cały dzień nic nie jadł. Niechętnie otworzył oczy i ze zdziwieniem spostrzegł, że znajduje się w sypialni Liama. Chwilę zajęło mu uświadomienie sobie w jaki sposób się tu znalazł oraz o czym rozmawiali przed zaśnięciem. Na wspomnienie słów Li: „ Zakochałem się w tobie” zaśmiał się sam do siebie. Odwrócił się na drugi bok pewny, że zobaczy Liama. Jak się okazało druga strona łóżka była pusta. Wstał i powlókł się do kuchni z misją   „cokolwiek do zjedzenia”. Przetarł dłonią sklejone powieki i popatrzył zaspanym wzrokiem po pomieszczeniu. Gdy jego spojrzenie dotarło w końcu do znajomej sylwetki przy kuchennym blacie momentalnie się rozbudził. Szatyn stał tyłem do niego i ze skupieniem coś gotował.
- Hej- Niall postanowił dać znać o swojej obecności- co tak pachnie?- Liam odrobinę wzdrygną się ze strachu.
- Nie skradaj się tak za plecami!- Powiedział szatyn uspakajając oddech- Inaczej padnę na zawał przed trzydziestką.- Blondyn skwitował te żalę złośliwym uśmiechem, bo wiele razy to on padał ofiarą takich żartów ze strony chłopaka i chociaż raz się odegrał.- Robię spaghetti, jeszcze tylko makaron musi się dogotować. Miałem iść Cię budzić.
- Dzięki, jedyną moją myślą po przebudzeniu było: Jeść! Już myślałem, że będę skazany na kanapki.
- Jedyną?- zapytał Li - Czuję się urażony.
- Czyżbyś był zazdrosny o jedzenie? -Zapytał rozbawiony blondyn- czy ty przypadkiem nie przesadzasz?- mówiąc to podszedł do swojego chłopaka, bo chyba tak może go tak w końcu określić.- Ale masz rację, nie jedyną… niestety dominującą. Mój zawzięty żołądek nie pozwolił mi na długie rozmyślania o twojej, skromnej osobie. Głośnymi dźwiękami domagał się pożywienia.
- Już lepiej.- zaśmiał się Liam i przełożył jedzenie na talerze- Myślisz, że już możesz jeść? Niby jest już prawię dwudziesta…
- Myślę, że tak, ewentualnie będziesz mnie ratował- Irlandczyk  z zadowoloną miną rzucił się na jedzenie. Po niespełna pięciu minutach na jego talerzu nie było już nic i łakomym wzrokiem zerkał na posiłek Li. Ten widząc jego wzrok bez słowa przysuną mu swój talerz.
- Ty nie będziesz głodny?- zapytał blondyn jednocześnie nawijając makaron na widelec.
- Bez obaw- zaśmiał się szatyn- musisz nabrać sił. Mnie kac tak nie wymęczył.
- No tak, ciebie śniadanie nie opuściło.- Mrukną rozbawiony Irlandczyk, widać było że z pełnym żołądkiem znacznie lepiej się czuję- ciekawe jak chłopaki- zastanawiał się na głos- myślisz, że Zayn nadal tam jest?
- Zaraz się dowiemy.- Li sięgną po swój telefon i przełączył na głośno mówiący. Po paru sygnałach Louis odebrał.
- Co tam?- w tyle był słychać jakieś skwierczenie.
- Nic takiego, chcieliśmy się tylko dowiedzieć jak tam wasze samopoczucie?- odpowiedział Liam
- Ja już całkiem nieźle się czuję. Teraz gotujemy późny obiad… cóż właściwie kolację.
- Czy to dobry pomysł, że ty przebywasz w kuchni?- zapytał przerażony Li
- Bardzo zabawne- mrukną Louis- Blanka mi pomaga, chociaż chwilowo gdzieś wyszła…- Liam miał już wtrącić kolejną uwagę co do zdolności destrukcyjnych Lou, które najbardziej uaktywniają się podczas jego prób gotowania, ale Ni się zapytał:
- Malik nadal tam jest?
- Ta… - mrukną niechętnie Louis.
- Co jest? Przecież wczoraj się dogadywaliście?
- Jest okay… tylko zmusił Victorię do zeznań co do mojego samopoczucia z ostatniego miesiąca…
- Mamy jechać zbierać zwłoki Hazzy?- zaśmiał się blondyn, a Liam skarcił go wzorkiem.- No co?
- Nie trzeba- powiedział lekko rozbawiony Lou-  nigdzie nie poszedł.
- Jakim cudem?!- Zdziwił się Li, dobrze pamiętał furię Malika gdy ten dotarł do mieszania loczka.- Przykuliście go kajdankami, czy jak?- zapadła chwila ciszy, a następnie wybuch śmiechu starszego chłopaka.
- Żartujesz?!- zawołał Niall- skuliście Zi? Jak się wam to udało?!
- Serio!?- zapytał zdezorientowany Liam w tym samym czasie.
- Nie żartuję, siedzi przykuty do kaloryfera. Zrobiłem mu nawet zdjęcie, później wam wyśle.- wyjaśnił Louis- A co do tego jak: to nie wiem. Zapytajcie Vi, jak zajrzeliśmy tam z  Młodą to już był uwięziony i pogodzony z własnym losem. – Przez chwilę cała trójka śmiała się jak szalona, ten radosny moment przerwał przerażony dziewczęcy krzyk:
- Louis! Dlaczego kurwa patelnia się pali?!- No i zapanował chaos:
- Zgaś to!
- Jak?
- Otwórz okno…
- Chcecie kogoś zabić?!- wrzask Victorii
- Nikogo nie było na dole…- odezwał się Louis. A Blanka dodała:
- Chyba…- połączenie zostało przerwane, a Liam i Niall prawie turlali się po podłodze ze śmiechu. Zanim blondyn się zorientował Li całym ciałem opierał się o niego a ręce wplecione miał w jego włosy.

Ostrzeżenie!!! Scena 18+. Nie chcesz czytać, pomiń resztę rozdziału.  (Ciebie też to dotyczy „ITAKWIESZKTO”).
        
         Niall  podniósł się ze swojego krzesła. Z zadziornym uśmiechem wyminą Li i najzwyczajniej w  świecie poszedł odłożyć naczynia do zlewu. Parę sekund później poczuł dłonie na swoich biodrach a tuż przy uchu ciepły oddech.
- Masz jakiś pomysł na resztę wieczoru?- zapytał szatyn- Skoro nigdzie nie wychodzimy…- Ni stwierdził, że podoba mu się ta gra i może trochę podrażnić chłopaka.
- Co powiesz na jakiś film?- zapytał niewinnie.
- Film, mówisz…- w głosie Liama słychać było rozbawienie, a jego ręce przeniosły się na brzuch Irlandczyka.
- Uhmm- mrukną blondyn- komedia?
- Jesteś pewny, że to dobry wybór?- zapytał Liam. Chwilę później przesuwając leniwie ustami po szyi partnera. Na przemian gryząc i zasysając delikatną skórę.
- Wolisz horror?- Ni cicho jękną gdy ręce szatyna wsunęły się pod jego koszulkę.- Do tego bardzo dużo popcornu i kakao… idealny wieczór.
- I ty się dziwisz, że jestem zazdrosny o jedzenie?- mrukną Liam- Ale myślę, że jakoś dam radę chwilowo odwrócić twoją uwagę od pokarmu.- To mówiąc suną dłońmi w górę klatki piersiowej blondyna.- Jako myślisz?
- Może.- jękną słabym głosem Ni, bo szatyn właśnie zacisną palce na jego sutkach.
- Zła odpowiedź kochanie- powiedział i momentalnie przeniósł rękę na linie bokserek Nialla i parę razy przesuną nią po materiale.- Nadal tylko „może”’?- zapytał  Li i mocno zassał skore na szyi swojego chłopaka tak by został wyraźny ślad.
- Och, pieprzyć to!- jękną blondyn i z zaskakującą szybkością odwrócił się przodem do Liama. Chwilę szarpali się ze swoją garderobą. Gdy zostali już tylko w bieliźnie, a usta Ni wędrowały w dół klatki piersiowej Liama zdali sobie sprawę, że teraz to co innego . Wcześniej byli tylko przyjaciółmi z dodatkami…
         Li bez trudu wziął Nialla na ręce i szybko przeszedł do wspólnej sypialni. Kopnięciem zamkną za nimi drzwi, blondyn zeskoczył na ziemie i z uśmiechem odwrócił się do Liama, ten automatycznie odwzajemnił gest. Opuszkami palców przesuną po zarumienionym policzku Irlandczyka i zapytał:
- Chłopak?- O ile to możliwe uśmiech Ni jeszcze się powiększył i ze śmiechem popchną partnera na łóżko, by sekundę później do niego dołączyć.
- Chłopak, brzmi zajebiście!- odpowiedział nadal się śmiejąc. Cały czas patrząc Li w oczy pochylił się i go pocałował. Z początku tylko delikatnie muskał usta szatyna, ale w chwili gdy ten zagryzł jego dolną wargę by po chwili ją zassać: odpłyną. Zacisną ręce na jego włosach i pogłębił pocałunek. Po jakimś czasie przesuną się z pieszczotami na szyję z każdą chwilą zjeżdżając bardziej na południe. Po dotarciu do bokserek popatrzył do góry z psotnym błyskiem w oczach. Zębami złapał brzeg bielizny i szybko zsuną w dół. Ponownie wpił się w usta Liama, a rękę zacisną na jego pensie. Szatyn cicho jękną i wygiął ciało w łuk. Widząc jego reakcję Ni pewniej zacisną rękę i parę razy przejechał  po całej długości. Co jakiś czas zmieniając tylko szybkość i kąt swoich ruchów, w zamian otrzymał mix: jęków, swojego imienia i naprawdę kreatywnych przekleństw. Robiło się naprawdę ciekawie a to przecież dopiero początek. Wrócił z pocałunkami na tors chłopaka, a gdy dotarł do podbrzusza bez wahania przesuną językiem wzdłuż jego przyjaciela, następnie zassał samą główkę. Po jakimś czasie takiej zabawy Liam odsuną go z warknięciem i zsuną jego bieliznę. Niall był lekko zdezorientowany, ale w chwili gdy jego penis znalazł się w ustach chłopaka wszystkie jego myśli spierdoliły, a w głowie panowała błoga pustka. Biodra automatyczni wypchną do góry, ale silne ręce mocno przytrzymały go przy materacu nie pozwalając na żaden ruch. W momencie gdy był maksymalnie podniecony Liam się od niego odsuną.
- Co ty wyprawiasz?- jękną Ni i popatrzył na szatyna który z zadowoloną miną sięgał do szuflady. Po chwili rzucił w blondyna prezerwatywą i lubrykantem. Blondyn zrozumiał przekaz swojego partnera: zaczął całować wewnętrzną stronę ud Li by w końcu dotrzeć do jego wejścia  powoli rozsmarował wokół dużą ilość nawilżenia. Następnie ostrożnie wsuną w niego pierwszy palec co wywołało cichy jęk bólu Liama, ale z czasem jego mięśnie się rozluźniły co umożliwiło Niallowi dodanie kolejnego palca. Początkowy ból szybko odpłyną z ciała szatyna pozostawiając tylko przyjemność. Blondyn po paru minutach przygotowania swojego partnera wyciągną z niego palce zastępując je ostrożnie penisem. Gdy wbił się do końca spojrzał Li prosto w oczy i namiętnie pocałował, zaczął się bardzo powoli poruszać, z każdym pchnięciem ciało szatyna rozluźniało się coraz bardziej więc Niall przyspieszy, a  Li uniósł się nieznacznie na materacu.
- Nialll!- a blondyn zrozumiał, że w końcu udało mu się trafić w jego prostatę. Z zadowolonym uśmiechem powtarzał kąt uderzeń, co powodowało coraz głośniejsze krzyki Liama, które z każdą chwilą bardziej go nakręcały, po paru minutach sam zaczął się zatracać i gubić rytm. Niall wiedział, że nie wytrzyma już długo, ale najpierw musiał zadbać o partnera. Zwiększył siłę i pchnięć i starał się trafiać w czuły punkt kochanka jednocześnie zaczął pieścić jego członek. Nie minęła nawet minuta a Li doszedł mocno drapiąc plecy Nialla, ten czując mięśnie zaciskające się na jego penisie szybko podążył za partnerem. Ni bezwładnie osuną się na ciało swojego chłopaka, jakiś czas uspokajali swoje przyspieszone oddechy i szalejące tętna. Blondyn  powoli wysunął się z Liama. Pozbył się tylko zużytej prezerwatywy i z szybkością światła z powrotem przysuną się do rozgrzanego ciała jednocześnie przykrywając ich prześcieradłem. Jego powieki strasznie się kleiły, ale wiedział, że przed zaśnięciem musi jeszcze coś powiedzieć. Liam chyba wpadł na ten sam pomysł.
- Kocham Cię.- Szepną i roześmiał się.
- Hej! Chciałem to chociaż raz pierwszy powiedzieć!- obruszył się blondyn- Zawsze mnie uprzedzasz, też Cię kocham.
- No wiesz kto pierwszy ten lepszy- Powiedział Li a na jego usta wpłyną chytry uśmieszek- Dam ci pierwszeństwo z Louisem.- Niall podniósł na niego zdziwiony wzrok.
- Tak? A zamierzamy mu powiedzieć, że obaj go kochamy w dodatku jesteśmy ze sobą? Nie sądzę żeby teraz dobrze to przyjął…
- Nie tak od razu…- mrukną Li- ale ogólnie powiemy, trzeba to tylko umiejętnie rozegrać, a skończymy tak jak planowaliśmy, myślę że Vica nam pomoże.- Niall uśmiechną się promiennie, lubił gdy Liam był taki pewny siebie.
- Byłoby zajebiście.- Odpowiedział- ale jak nic z tego nie wyjdzie to i tak będę szczęśliwy. A ty?
- Już jestem- odpowiedział Liam po prostu- Sto procent szczęścia, ale zawsze można spróbować dobić do dwustu procent- Mrugną znacząco.- a teraz idziemy spać.


1 komentarz: