poniedziałek, 15 lutego 2016

Stracić by zyskać 7






         Jako pierwsza obudziła się Blanka, nie do końca ze swojej woli, bo zmusił ją do tego kac morderca. Zawlekła się ostatkiem z łóżka, na komodzie pod ścianą dojrzała butelkę wody i jakieś witaminy musujące. Niepewnie postawiła stopy na podłodze i na palcach przeszła tych parę metrów. Gdy rozrobiła już napój, który barwą i zapachem przypominał wodę bagienną, z niechętną miną przechyliła szklankę. Po wypiciu tego obrzydlistwa od razu napełniła szklankę czystą wodą i wypiła na jednym wdechu. Po kilku minutach jej żołądek przyswoił płyny. Chyba jednak to paskudztwo trochę pomogło. Pokój przestał wirować, ale głowa nadal bolała ją tak jakby wczoraj rozbijała nią skały… postanowiła, że nie będzie się pierwsza zrywać tylko poczeka aż Vica się obudzi.
 Niecałą godzinę później niebiesko włosa niechętnie otworzyła  oczy, zerknęła na wyświetlacz telefonu, już po dziesiątej. Przydałoby się  wstać biorąc pod uwagę fakt, że ma trzech nieplanowanych gości w mieszkaniu no i oczywiście jeszcze Lou. Jakby tego było mało to po wczorajszym jak nic każdy z nich będzie umierać na kacu.
- W co ja się kurwa wpakowałam?- wymamrotała z niezadowoleniem- czterech chłopaków na kacu… nawet moja cierpliwość ma swoje granicę…
- Twoja cierpliwość kończy się po pięciu minutach od wstania z łóżka- powiedziała Brunetka szeroko ziewając.
- Śpisz, to śpij dalej, Młoda- mruknęła- a ty jak tam się czujesz?
- Dzięki tym twoim witaminkom o smaku wody z akwarium… to całkiem dobrze, ale jeszcze nie wstaję.- Blanka otworzyła jedno oko sprawdzając reakcję przyjaciółki.
- Nie wiem czy chcę wiedzieć skąd ty wiesz jak smakuję „woda z akwarium”- powiedziała Vi z rozbawieniem
- Nie chcesz- padła stanowcza odpowiedź, po czym brunetka zakopała się głębiej pod kołdrą- kiedyś opowiem, ale teraz spadaj. Ja chcę jeszcze spać!
- Ok, idę zobaczyć czy reszta żyję.-Victoria niechętnie zebrała rzeczy i poszła się ogarnąć. Po szybkiej toalecie i w czystych ciuchach czuła się już znacznie lepiej. Nie chciało jej się suszyć włosów poza tym stwierdziła, że dźwięk suszarki raczej nie wpłyną by kojąco na jej skacowanych gości. W kuchni wstawiła wodę na kawę i przejrzała lodówkę w poszukiwaniu składników na śniadanie. Jakieś pół godziny później, zaczynała sprzątanie. Postanowiła, że zanim reszta się zwlecze to przynajmniej kuchnie ogarnie. Zapakowała część naczyń do zmywarki, a te które się nie zmieściły umyła w zlewie. Tak się skupiła na sprzątaniu, że nie zorientowała się gdy ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Hej-gość odezwał się niepewnie za jej plecami. Odwróciła się szybko przy okazji rozchlapując wodę z płynem po połowie kuchni. W progu stał Zayn z raczej smętną miną.
- Wody- jękną. A Vica ze śmiechem podała mu butelkę z lodówki.
- Jak chcesz to mam jeszcze jakieś witaminy. Blance pomogły, tylko nie smakują najlepiej…
- Może później- powiedział mulat odstawiając napój- za to nie pogardziłbym prysznicem. Zwinę jakieś rzeczy Lou.
- Nie ma problemu, tylko skorzystaj z tej łazienki na na prawo od salonu. Wolałabym żebyś na razie reszty nie obudził.- stwierdziła z wahaniem- A część ubrań Louisa jest w szafie na korytarzu, coś wybierzesz.
- okay- odpowiedział z uśmiechem- Reszty?- zapytał ze zdziwieniem.
- Tak… nie dałam rady pozbyć się ich wczoraj- powiedziała Victoria ze śmiechem- gdy zobaczyłam łezki w oczach to się poddałam.
- No tak- mrukną- A te ubrania to w tej szafie na końcu korytarza?
- Tak- odpowiedziała- Śniadanie, czy na razie żołądek protestuję?
- Nie, jedzenie to zły pomysł... Ale za kawę się nie obrażę- powiedział wychodząc do salonu.
Po paru minutach od wyjścia Malika, usłyszała odkręcaną wodę. Do kuchni przypełzły kolejne zwłoki, tym razem Liam.
- Hej- powiedziała wesoło- Kawy, herbaty czy wody?
- Cześć, poproszę herbatę- powiedział cicho- taką jak wczoraj- dodał wesoło.
- Spoko, a tak na marginesie to przypominam, że dla własnego zdrowia psychicznego powinieneś mu powiedzieć.- Dodała Vi poważnym tonem.
- Komu i co?- zapytał zaspany Niall wchodząc do kuchni- Czuję się jakby po mnie czołg przejechał…
- Nic, nieważne- mrukną Liam. Dziewczyna zdzieliła go ścierką po plecach i ze słodkim uśmieszkiem powiedziała:
- Ważne, ale to nie sprawa na teraz… Kiedyś się dowiesz- mrugnęła do Li.
- Ok, nie będę się kłócił. Mój mózg boli dzisiaj przy najmniejszym wysiłku.- jękną cierpientniczo i spojrzał błagalnie na Victorię- Pić?
- Jasne, na razie mineralna. Na coś ciepłego musisz poczekać dopiero włączyłam czajnik.
- Dzięki- uśmiechną się do niej, ale po chwili skrzywił z bólu- coś na kaca?
- Przeciwbólowe są na stoliku w pokoju Lou- odpowiedziała Vi- a tak w ogóle to gdzie go zgubiliście?
- Pływa w wannie, chyba szybko z stamtąd nie wyjdzie. Szkoda, bo ja też muszę skorzystać,. Czuję jakby coś zdechło mi w ustach i nawet zaczęło się już rozkładać.
- Pospieszę go trochę – zaśmiała się- mam drugą łazienkę o ile  pomiatasz- nie zdążyła skończyć mówić a blondyn już zerwał się z krzesła.
- No tak!- już chciał biec.
- Ale tam z kolei topi się Zayn.- zatrzymał go rozbawiony głos Vi
- No nie- jękną Niall- ten będzie tam siedział godzinę.- Wyglądał jakby miał się rozpłakać.
Czterdzieści minut później wszyscy siedzieli w kuchni, Ci którym żołądek pozwolił jedli śniadanie, a pozostali ograniczyli się do kawy z cytryną.
- Jak to możliwe, że możecie jeść?!- powiedział naburmuszony Ni patrząc raz na Liama, raz na Blankę- przecież piliście równo z nami, Vica odpuściła wcześniej to się nie dziwię, że nic jej nie jest. Ale wy? Jak to możliwe?!
- Jak ty odleciałeś jeszcze trochę siedzieliśmy- powiedziała Vica.
- Wypiłem tyle herbaty z cytryną, że wypłukało mi prawię cały alkohol z organizmu.- Dodał Liam z uśmiechem.
- To o której wy poszliście spać?- zapytała zdziwiona Blanka
- Coś koło czwartej nad ranem było- odpowiedziała Vi.- trochę sobie pogadaliśmy.
- No to teraz rozumiem, mogłeś mnie też zmusić do wypicia chociaż jednego kubka- mrukną blondyn- A ty?- zwrócił się do Blanki.
- Piłam te same witaminy co ty tylko, że jakieś dwie godziny wcześniej.- odpowiedziała z uśmiechem
- Ta…- mruknęła Vi- a poza tym ma taką ilość starszych braci, że się trochę przy nich wyrobiła. Ja się już nauczyłam, że z tą jędzą się równo nie piję…
- To ilu ty masz tych braci- jękną Lou z głową schowaną w dłoniach- Pięciu?
- Prawie zgadłeś- roześmiała się Blanka- Ośmiu.
- Ilu?!- Zapytało chórem cztery głosy.
- Ośmiu.
- Boże! Ty nie żartujesz.- powiedział Malik, a Ni dodał rozbawiony:
- Dobrze, że żaden z nas wczoraj się do ciebie nie przystawiał… Ośmiu wściekłych starszych braci ganiających One Direction z bejsbolami to byłaby sensacja stulecia- Victoria mrugnęła do Blanki.
- Co do tego- zaczęła sztucznie przejętym tonem- to jesteście absolutnie pewni?
- Co?!- Jękną Ni patrząc przestraszonym wzrokiem na Liama- Tylko nie mów, że ja…
- Zdaję się, że Zayn ma jakąś słabość do brunetek.- Młoda nic się nie odzywała, próbując ukryć rozbawienie. Malik zachłysną się kawą.
- Co!?- Pisną krztusząc się. Był tak autentycznie przerażony, że nie dały rady dalej go wkręcać. Zaczęły się śmiać jak szalone.
- Spokojnie, żartowałam.- powiedziała Vi śmiejąc się- odpłynąłeś równo z Lou. Spałeś chwilę na podłodze, przygnieciony do podłoża przez cztery stopy.
- Zabiję- mrukną, wpatrując się w Irlandczyka- już nie wiem co gorsze: śmierć z rąk stada rozwścieczonych starszych braci, czy wasze brzydkie stopy na moich plecach!- Udawał złość, ale tak naprawdę to siłą powstrzymywał się żeby się nie roześmiać.
- Hej! Czemu patrzysz się tylko na mnie? Li też po tobie deptał. Poza tym nasze stopy wcale nie są brzydkie!- zawołał Irlandczyk z oburzeniem. Teraz już wszyscy się śmiali.
- Bo jak Cię znam to był twój pomysł, żeby znęcać się nad nieprzytomnym przyjacielem.- zawołał Zayn i dołączył do reszty wybuchając głośnym śmiechem.
- A skąd ta pewność, że to jego pomysł Zi?- zapytał Liam
- A nie?- zdziwił się mulat- no nie poznaję Cię, ktoś ma na Ciebie zły wpływ!- Zawołał z udawanym oburzeniem.
- Chyba ja- powiedział Niall patrząc z uśmiechem na Liama.- Vi mrugnęła znacząco i powiedziała cicho:
- Mówiłam.
- Może- mrukną szatyn, a głośniej powiedział- Louis?
- Co tam?- zapytał zaciekawiony
- Wiesz, że skoro nas poznałeś to będziesz się musiał podzielić przyjaciółką?- zapytał rozbawiony.
- Czyżby wpadła Ci w oko?
- Nie, to nie to- odparł Li ze śmiechem- dobra z niej terapeutka- dodał poważnie.
- Spoko, to o czym wczoraj dyskutowaliście?- zapytał. Teraz wszystkie spojrzenia kierowały się od Victorii do Liama
- O relacjach międzyludzkich. – Rzucił Li. A dziewczyna dodała patrząc w oczy Irlandczykowi.
- Tak, o tym też… trochę o rodzajach przyjaźni, związkach. O Naszych słabościach i lękach. Ogólnie: o wszystkim.
- Aha- mrukną Lou- coś czuję, że już nie będę miał ulubionej terapeutki na wyłączność. -Niall bezgłośnie zapytał Vi „O mnie?”, a ona odparła z uśmiechem na głos :
- Nie mnie pytaj.- Liam spojrzał na nią pytająco. Victoria wskazała na Nialla. Który uśmiechną się szeroko do szatyna i gdy nikt oprócz niebieskowłosej nie widział szybko dotkną dłoni przyjaciela.

1 komentarz: