piątek, 12 lutego 2016

Stracić by zyskać 6




         Po Trzech kolejkach Victoria stwierdziła, że więcej nie pije. Reszta towarzystwa nie poszła w jej ślady na stole stały już dwie puste butelki po wódce, a Blanka otwierała kolejną. Biorąc pod uwagę fakt, że one wypiły wcześniej już trochę z Louisem brunetka trzymała się całkiem nieźle. Z Lou było trochę gorzej… mówił już trochę niewyraźnie i miał lekkie kłopoty z koordynacją ruchową.
         Cztery butelki później sytuacja przedstawiała się już zupełnie inaczej. Było już po drugiej nad ranem, Blanka poszła chwilę wcześniej spać do pokoju Vicki nawet udało jej się trafić do łóżka a przy jej stanie to naprawdę jest wyczyn godny podziwu. Co do reszty towarzystwa wcale nie było lepiej: Louis rozmawiał z muszlą klozetową w swojej łazience. Vica dziękowała niebiosom że jej mieszkanie ma dwie łazienki: Dużą, ogólną i jedną mniejszą pomiędzy  sypialniami, ale oddała ją do dyspozycji przyjaciela a sama korzysta z tej większej. Wrzuciła czyste ubranie Lou na przebranie, poczekała chwilę i po jakimś czasie z lekkim wahaniem otworzyła drzwi. Koszulka była założona na lewą stronę, ale poza tym wszystko było na swoim miejscu.
- Dasz radę się już położyć, czy nadal samoloty?- zapytała Vi
- Chyba już ok, tylko musisz mnie zaprowadzić… mózg pracuje, odcięło mi nogi- powiedział z zawstydzeniem.
- Nie ma problemu- delikatnie pomogła mu zebrać się z podłogi i powoli zaprowadziła do łóżka- na szafce nocnej masz wodę i tabletki. Dobranoc.- wyszła od przyjaciela i doznała szoku, bo pozostała trójka nadal zalegała w jej salonie. Tylko dwójka z nich była jeszcze przytomna. Zayn spał jak zabity na dywanie, głowę przytulał do jej torebki. Victoria miała nadzieję, że nie zwrócił do niej wypitego alkoholu. Niall i Liam zrobili sobie podnóżek z jego pleców, chyba bardzo ich to bawiło bo co chwilę wybuchali głośnym śmiechem.
- Nie zamierzacie jechać do siebie?- zapytała zdezorientowana Vica- mogę zadzwonić po taksówkę. Od razu zabierzecie ze sobą te zwłoki z dywanu…
- Tu nam dobrze- prawię krzykną Irlandczyk- Zi też nie narzeka- zastanowił się chwilę- ale to może dlatego, że chyba już śpi…
- Tylko jest taki mały problem, że moje mieszkanie jest raczej małe- dziewczyna próbowała ich jakoś przekonać do opuszczenia jej domu.
- Nigdzie nie idziemy- powiedział pewnie Li- możemy spać nawet na podłodze…- swoją wypowiedź zakończył wybuchem niekontrolowanego śmiechu. Po chwili Niall do niego dołączył. Gdy trochę się uspokoili spojrzeli na Victorię szczenięcymi oczami do tego blondyn miał łezki na rzęsach.
- Proooooszę- powiedział tonem zrozpaczonego pięciolatka. Vi poddała się z westchnięciem.
- Ok, niech wam będzie- mruknęła- jak chcecie możecie skorzystać z łazienki w sypialni Louisa, a ja spróbuję wykombinować wam jakieś miejsce do spania.- Jak na komendę obaj podnieśli się z kanapy przy okazji depcząc po Maliku, który tylko sapną niezadowolony, ale spał dalej. Zasalutowali z uśmiechem.
- Tak jest, prze pani!- Krzykną Niall i pociągną Liama w stronę pokoju Louisa.
- Ręczniki w szafce nad Lustrem- zdążyła jeszcze zawołać za nimi dziewczyna. Zebrała szklane przedmioty na tackę i wyniosła do kuchni. Postanowiła że wyciągnie materac, który jest w sypialni Louisa za ogromną drewnianą szafą. Gdy przekroczyła próg pokoju trochę się zdziwiła, bo oprócz Lou na łóżku znajdował się jeszcze Niall, który spał już jak zabity i Li siedzący w nogach z czułym uśmiechem przyglądający się pozostałej dwójce. Victoria uśmiechnęła się do niego ciepło.
- Daddy Direction?- zapytała cicho. Szatyn dopiero wtedy zorientował się, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Zarumienił się lekko.
- Ta… można tak powiedzieć- mrukną cicho, ale dziewczyna zrozumiała wszystko z jego tonu. Przystanęła obok łóżka i szeptem zapytała:
- Który?- Chłopak zarumienił się jeszcze bardziej i unikał jej wzroku, ale gdy złapała w końcu jego spojrzenie poddał się z cichym westchnieniem.
- Obaj- odpowiedział nie odwracając wzorku. Chciał zobaczyć reakcję Victori polubił tą zwariowaną dziewczynę, pomyślał że może wreszcie będzie miał z kim porozmawiać o swoich zmartwieniach. I się nie pomylił.
- W sumie to ci się nie dziwie- stwierdziła spokojnie- Co powiesz na mocną herbatę ze strasznie dużą ilością cukru i cytryny?- zapytała Vi domyślając się, że musi go to męczyć. Skoro zaufał jej na tyle, żeby jej powiedzieć choć praktycznie wcale jej nie zna musi być na skraju załamania.
- Pewnie- powiedział podnosząc się ze swojego miejsca.
- Poczekaj, wyciągnę tylko materac zza szafy. Musisz na czymś spać.- Po chwili posłanie znajdowało się już obok łóżka, ale w bezpiecznej odległości tak by chłopak nie był rozdeptany przez przyjaciół. Cicho wyszli z pokoju zamykając za sobą drzwi. Zatrzymali się chwilę w salonie przyglądając śpiącemu Zaynowi.
- Chyba trzeba zebrać go z tej podłogi- powiedziała Vica- bo jutro oprócz tabletek na ból głowy trzeba mu będzie załatwić wózek inwalidzki. Po spaniu na posadzce kręgosłup tak boli, że nie bardzo da się siedzieć nie mówiąc już o chodzeniu…
- Ok- powiedział tylko Liam i podszedł do przyjaciela, lekko potrząsną za jego ramie- Zi wstawaj- zero reakcji- No weź, to tylko pół metra!- Nadal nic.
- Daj sobie spokój nawet wybuch bomby teraz go nie obudzi.- Powiedziała rozbawiona Vica- ty za nogi ja za ręce i wrzucimy go na kanapę.- Już po pięciu minutach mulat spał wygodnie przykryty kocem.
- No i ostatni z głowy- roześmiała się Victoria, zaparzyła herbatę i usiadła na blacie stołu Li poszedł w jej ślady. Przez chwilę panowała cisza, chłopak nie wiedział od czego ma zacząć.
- Pytania pomocnicze?- Vi rzuciła mu koło ratunkowe.
- Chyba tak bym wolał- mrukną niepewnie. Dziewczyna się uśmiechnęła i powiedziała:
- To, że się nie znamy to może nawet dobrze. Ja jestem Biseksualna, nie musisz się przejmować, że powiesz coś co mi nie będzie pasować. Tylko ostrzegam, że czasami jestem bardzo bezpośrednia,  zbyt ciekawska., mam też specyficzne poczucie humoru.
- Okay- zgodził się.
- Ale możesz być pewny, że nikomu nie wygadam nawet słowa z tego co usłyszę.- dodała Vi pewnym głosem. Chłopak odpowiedział jej tylko skinieniem głowy.
- Zaczniemy od pytać podstawowych: Podobają ci się, czy jesteś zakochany?- czuła się trochę jak terapeuta.
- To drugie- mrukną i żeby nie patrzeć na Vicę upił trochę swojej herbaty.
- Dobra teraz seria pytań: - powiedziała ciepłym głosem i położyła niepewnie rękę na jego ramieniu- Jesteś gejem, czy Bi? Od którego się zaczęło? Wie ktoś o tym?- Liam naprawdę się cieszył, że poznał tą dziewczynę zadawała dokładnie takie pytania jakich potrzebował. Wyrzuci to w końcu z siebie, inaczej mógłby zwariować.
- Nie wiem dokładnie, nie potrafię się określić kim jestem… chyba Bi. Miałem parę dziewczyn i naprawdę mi się podobały, nadal  zwracam uwagę na wygląd kobiet, niektóre mnie pociągają.- odetchną chwilę, a Vi cierpliwie czekała- Zaczęło się od Louisa, prawie od początku zespołu, tylko na początku nie wiedziałem co jest granę. Zorientowałem się, że jestem zakochany gdy z powiedział nam, że jest z Harrym a ja miałem ochotę rozszarpać loczka- Vica się zaśmiała.
- Doskonalę Cię rozumiem, przerabiałam coś takiego…- westchnęła gdy dopadły ją dawne wspomnienia.
- No to nie muszę tłumaczyć, że to była czysta zazdrość. A wracając do pozostałych pytań to o tym, że jestem zakochany w Lou wie Niall, bo sam czuje to samo. Może nie powinienem tego mówić, bo to jego tajemnica… ale to się łączy ze mną. Gdy on dowiedział się, że ja też… Miał się komu wygadać i na odwrót. To jemu powiedziałem, że nie do końca wiem kim jestem. Gdy sam się zorientował,  że podobają mu się nie tylko kobiety…  dużo eksperymentował. Parę razy mnie też namówił. Było przyjemnie, ale bez jakichś specjalnych wrażeń… Do czasu aż jakiś rok temu przespałem się z Niallem. Co dziwne rano wcale nie było nam głupio ani niezręcznie… on stwierdził, że było lepiej niż wcześniej z kimkolwiek. Od tamtej pory sypiamy tylko ze sobą. Problem jest w tym, że ja się w nim zakochałem… boję się tylko. Lou jest teraz wolny…- niepewnie popatrzył na Victorię.
- Rozumiem Cię, że się boisz. Jakoś to rozegramy… z Louisem może potrwać to trochę czasu, ale jesteście jego przyjaciółmi. Wytrzymaliście tyle czasu, poczekacie jeszcze trochę… na razie mu nie mówiąc.
- Naprawdę cieszę się, że mogłem to wszystko komuś powiedzieć.- odpowiedział Liam z uśmiechem.
- Nie mówiłeś na darmo- zaśmiała się dziewczyna- pomogę Ci jakoś. Myślę, że na dobry początek musisz powiedzieć Niallowi. Inaczej Cię to wykończy- Li już chciał zaprotestować, ale mu nie pozwoliła-  analizując wasze dzisiejsze zachowanie to ty też nie jesteś mu całkiem obojętny. Zawsze lepiej wiedzieć… a jakby co to… teraz już wiesz gdzie mieszkam, gdzie pracuję. Zawsze możesz się wygadać. Myślę, że Louis się podzieli terapeutką- powiedziała Victoria z rozbawieniem na koniec.

1 komentarz:

  1. Im dalej czytam tym jestem bardziej ciekawa co ty jeszcze wymyślisz :D trochę skomplikowana ta ich relacja między sobą a ty jeszcze bardziej mieszasz! no ale czekam na więcej xD PS: Nadal ci nie wybaczyłam Liama!! :P

    OdpowiedzUsuń