wtorek, 2 lutego 2016

Stracić by zyskać 3



Zimny wzrok Nialla trochę przeraża Harry’ego, jeszcze nigdy nie widział w nim zagrożenia. Irlandczyk był najbardziej przyjaźnie nastawioną do życia osobą jaką znał. Teraz w ogóle nie przypominał samego siebie i loczek mimowolnie zaczął odczuwać strach. Zorientował się, że przyjaciele nadal czekają na jego odpowiedź. Wiec z obawą i drżącym głosem cicho powiedział:
- Nie  wiem- poczuł silny cios w szczękę i z jękiem opadł na kanapę.
- Jak to kurwa nie wiesz?! Tak z dnia na dzień się go pozbyłeś, i nawet nie zadałeś sobie trudu sprawdzić czy w ogóle żyje. Trzeba było nas poinformować tchórzu. My na pewno byśmy go znaleźli!- wykrzyczał blondyn a jego oczy ciskały błyskawice. W tym momencie do Harry’ego dotarło, że był zbyt zajęty swoim szczęściem i całkowicie zapomniał o Louisie. poczucie winy omal go nie udusiło a z jego oczu wylały się łzy.
- Masz rację Ni- wyszeptał. Widział, że Irlandczyk szykuję się z kolejnym wybuchem.
- Niall- powiedział ostrzegawczo Li- cicho już.
- Nie wierze że to mówisz. Ostatni raz kiedy widzieliśmy Lou to chwalił się pierścionkiem i mówił, że nie może się doczekać aż Hazza wróci z LA. A ten chuj wymienił go na kogoś innego. Musiał się załamać, a my nawet nie wiemy gdzie jest!
- Musimy się jak najwięcej dowiedzieć, to go łatwiej znajdziemy. A to jest najważniejsze Ni.- to skutecznie zamknęło Nialla, ale za to zdezorientowało Harry’ego, który nagle poczuł, że jakiś ważny element układanki mu umyka.


- Najpierw dzwonimy do siostry, może po prostu jest w domu.- stwierdził szatyn. Po czym wyciągną telefon, po paru sygnałach usłyszał chłodny damski głos.
- Halo?
- Umm cześć tu Liam, mam takie pytanie: czy jest może Lou? Ma wyłączony telefon a potrzebuję się z nim pilnie skontaktować.
- Przykro mi ale nie- nastała chwila ciszy- coś jeszcze?
- A może wiesz gdzie go znajdę?- pyta z nadzieją
- Nie- pada stanowcza odpowiedź a po chwili z westchnięciem dodaję- odzywa się tylko do mamy z krótkimi komunikatami, że żyję. Raz z nim rozmawiałam, w ogóle nie przypominał siebie.
- Dziękuje Lott- szepną Liam ze zrezygnowaniem- przynajmniej wiem, że żyję.
- Rozumiem, że wiesz co się stało?- pyta dziewczyna
- Tak, od jakichś 15 minut wiem.
- Więc mam jedną małą prośbę do ciebie… Pozbaw tego egoistę jego słynnych loków- mówi a po chwili słychać odgłos zakończonego połączenia.
- I co?- niecierpliwi się  Irlandczyk.
- Dzwoni do matki raz na jakiś czas z meldunkiem, że żyje. Nie wiedzą gdzie jest. A i Lottie kazała pozbawić Cię loków Hazz...- Ten tylko się wzdrygną i ze zrezygnowaniem zapytał:
- To co teraz? -Zanim Li odpowiedział, wtrącił się Niall.
- A może Zayn? Wiem, że ostatnio kiepsko między nimi było, ale kiedyś mówili sobie wszystko- spojrzał pytająco na przyjaciół.
- No to zawsze jakiś pomysł- powiedział szatyn i z lekkim zawahaniem przyłożył telefon do ucha.


- Nie, Ni ty z nim gadaj.- Ten z niechętną miną się zgodził.
- Hallo? Co tam Li, czyżbyś się stęsknił?- w głosie przyjaciela słychać było kpiący ton. Dobrze, że to blondyn zdecydował się zadzwonić. Miał największą tolerancję na zaczepki Zayna.
- Cześć tu Niall- odezwał się z wahaniem- mam do ciebie ważne pytanie…
- Czyżbyś chciał mnie zaprosić na szkolny bal, że się tak stresujesz Ni?- teraz w jego głosie było już tylko rozbawienie.
- Kurwa, Zi! To ważne, widziałeś może w ostatnim czasie gdzieś Lou? Może kontaktował się z tobą w ciągu ostatniego…
- Miesiąca- podpowiedział loczek, spuszczając wzrok żeby nie widzieć wściekłych twarzy przyjaciół.
- Miesiąca- powtórzył Niall cicho z wahaniem
- Nie, nie widziałem. Wiesz raczej przez tą ostatnią sprawę trochę się obraził…
- Aha, szkoda. To teraz już nie bardzo wiem gdzie go szukać…
- A co nasza królowa dramatu znowu obraziła się na cały świat, bo wstała lewą nogą… tylko mi nie mów, że Hazza coś przeskrobał i nawet on nie wie gdzie jest Louis?- Niall się wkurzył za tą „królową dramatu”, bo Lou był po prostu wrażliwy i w ekspresyjny sposób wyrażał swoje zdanie.
-  Masz gdzieś to, że nie wiemy co się z nim dzieje od miesiąca…
- Zaczekaj! Serio myślałem, że żartujesz. Co jest Ni? Może trochę się ostatnio między nami spieprzyło, ale nadal jest dla mnie ważny.- Niall milczał.
- Ni? Jesteś tam?- zapytał poważnym tonem.
- Jestem… Harry go zostawił- nie zdążył dokończyć bo o drugiej stronie słychać było :
- Że co? Powiedz że żartujesz!- głos mulata wyrażał czystą wściekłość.
- Niestety nie Zi… Harry Ma nowego chłopaka… a my właśnie się dowiedzieliśmy. Przyszliśmy, a drzwi otworzył nam jakiś obcy facet w samym ręczniku.- zapadła chwila ciszy, słychać było tylko jakieś szmery.
- Zaraz tam będę, zabiję chuja- powiedział i się rozłączył.


- Tak więc mam trzy wiadomości : dobrą, złą i bardzo złą :szczególnie dla ciebie Hazz.
- Jakie?- zapytał zmęczonym głosem Li.
- Zayn się przejął, za chwile tu będzie,  to jest dobra wiadomość- przerwał na chwilę.
- A te dwie pozostałe- zapytał niepewnie loczek, a Niall się prawie uśmiechną, prawie.
- Zła to taka, że Lou się z nim nie kontaktował, a bardzo zła to powiedział, że Cię zabije Harry…
 Resztę wypowiedzi przerwał mu dźwięk jego własnej komórki. Spojrzał na wyświetlacz , ale numer mu nic nie mówił. Postanowił odebrać.
- Tak?- zaczął- tu Niall Horan.
- Hej, Ni- usłyszał cichy pełen wahania i lekko niewyraźny głos Louisa.
- Matko Boska Lou!? Gdzie ty jesteś? Żyjesz? Czemu nic nie powiedziałeś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz